Krajobraz po bitwie – UFC Fight Night 110: Lewis vs. Hunt

Josh Hedges/Zuffa LLC/Zuffa LLC via Getty Images

Kto tak naprawdę odniósł zwycięstwo a kto powinien wstydzić się swojego występu?

Mark Hunt ponownie zbliżał się do rekordu opiewającego na taką samą ilość zwycięstw co porażek w zawodowej karierze. Walcząc jednak w swojej Ojczyźnie mający już 43-lata Mark zaprezentował się bardzo dobrze demolując będącego na świetnej passie zwycięstw Derricka Lewisa. Hunt od początku walki zdawał się mieć pomysł na to, jak rozegrać bój z Czarną Bestią, starał się zamykać oponenta pod siatką i atakować go krótkimi szarżami gdy Lewis był plecami blisko siatki. Z czasem Amerykanin bardzo opadł z sił a walkę dodatkowo utrudniała mu odnowiona kontuzja pleców, Hunt skrzętnie to wykorzystał i zakończył pojedynek ciosami w IV odsłonie. Mark pomimo zaawansowanego wieku zdaje się nie wybierać na emeryturę i należy szukać mu kolejnego rywala, w następnym pojedynku 43-latek mógłby zawalczyć z wygranym walki Andrei Arlovski vs. Marcin Tybura.

Derek Brunson w najlepszy możliwy sposób odbudował się po przegranych doznanych w konfrontacjach z Robertem Whittakerem oraz Andersonem Silvą. 33-latek nie dał Danielowi Kelly’emu żadnych szans, po rozpoznawczym początku Amerykanin zaatakował mocną szarżą, w której posłał rywala na deski mocnym lewym. Chwilę później, po ciosach w parterze sędzia musiał przerwać pojedynek. Brunson wraca do gry o czołowe miejsca w wadze średniej, w kolejnej walce mógłby zmierzyć się z Davidem Branchem.

Dan Hooker kontynuuje przeplatanie efektownych zwycięstw przed czasem z przegranymi na punkty. Podczas sobotniej gali Hangman uderzonym w tempo kolanem znokautował Rossa Pearsona za co został nagrodzony bonusem za najlepszy występ gali. Pomimo passy przegranych Anglik nadal jest dobrym zawodnikiem i dlatego 27-letni Nowozelandczyk prawdopodobnie zasłużył sobie na dobrego rywala, w kolejnym boju mógłby zawalczyć z wygranym walki Marc Diakiese vs. Drakkar Klose, do której dojdzie podczas gali finałowej 25 edycji TUF-a.

Ion Cutelaba na UFC Fight Night 110 zaliczył imponujące zwycięstwo. Zaledwie 23-letni Mołdawianin potrzebował tylko 22 sekund by rozprawić się z Luisem Henrique da Silvą. Już na ważeniu Ion dał wyraz temu, że nie lubi Brazylijczyka i zechce w klatce urwać mu głowę. W oktagonie istniał tylko Cutelaba, który po krótkiej walce mógł cieszyć się z drugiego zwycięstwa w UFC. W kolejnej walce mógłby zmierzyć się z Tysonem Pedro.

Ben Nguyen sprawił niemałą niespodziankę szybko rozprawiając się z Timem Elliottem. 28-latek „opanował” chaos rywala, wykorzystał jego błąd przy próbie rzutu a gdy nadarzyła się okazja, duszeniem zmusił go do poddania notując czwarte zwycięstwo w oktagonie UFC. W kolejnym pojedynku Ben 10 mógłby zawalczyć z Dustinem Ortizem.

Vinc Pichel walką z Damienem Brownem wracał do klatki UFC po aż trzech latach przerwy. Początkowo 34-latek miał problemy z precyzyjnymi ciosami rywala, ale w czwartej minucie pojedynku trafił mocnym podbródkowym a następnie prawym ustrzelił szarżującego rywala. W przypadku Pichela trzecia wygrana z rzędu może nie robić jakiegoś ogromnego wrażenia, ale taki powrót po długiej przerwie na pewno tak.

Udany debiut w największej organizacji MMA na świecie zaliczył Luke Jumeau. Reprezentant Phuket Top Team po przegranej pierwszej odsłonie w drugiej i trzeciej pewnie wypunktował Dominique Steele zapewniając sobie zwycięstwo na kartach wszystkich sędziów.

Derrick Lewis w sobotę na pewno nie zachwycił, Black Beast nie potrafił znaleźć odpowiedzi na presję i przewagę techniczną Marka Hunta. Od pierwszej do ostatniej minuty walki dominował zawodnik z Nowej Zelandii, zmieniał się jedynie poziom zmęczenia Derricka, który w czwartej rundzie nie miał już sił by dalej wymieniać ciosy z Huntem. Po walce Lewis zapowiedział, że prawdopodobnie była to jego ostatnia walka. Myślę, że Amerykanin jeszcze zawalczy a w kolejnym boju mógłby zmierzyć się z jakimś niżej notowanym rywalem.

Dla Dana Kelly’ego walka z Derekiem Brunsonem była ogromną szansą, wygrana z takim zawodnikiem sprawiłaby, że Australijczyk stałby się liczącą postacią w wadze średniej. Niestety, 39-latek przetrwał w oktagonie nie wiele ponad minutę zadając tylko jedno celne uderzenie i kończąc rozbity na deskach. Kelly’ego czeka powrót do walk z niżej notowanymi rywalami, w kolejnym boju mógłby zawalczyć z Natem Marquardtem.

Ross Pearson leciał do Nowej Zelandii na pewno z myślą o przełamaniu fatalnej passy trzech kolejnych przegranych. I co prawda Anglik odnotował w pojedynku wiele sukcesów, ale chwila nieuwagi kosztowała go przyjęcie kolana, po którym nie był w stanie kontynuować walki zaliczając w ten sposób czwartą porażkę z rzędu. Teraz tylko cud może uratować 32-latka przed zwolnieniem z organizacji.

Los Rossa zapewne podzielą także Luis Henrique da Silva oraz Dominique Steele. Ci obaj zawodnicy podczas UFC Fight Night 110 zaliczyli swoje trzecie przegrane z rzędu mierząc się odpowiednio: z zawodnikiem mającym ujemny rekord w UFC oraz z debiutantem.

Ogromnym przegranym sobotniej gali jest Tim Elliott. Po walce z Demetriousem Johnsonem był uznawany za zawodnika, którego miejsce jest w ścisłej czołówce wagi słomkowej jednak szybka przegrana z Benem Nguyenem mocno pogorszy notowania zwycięzcy 24 edycji show The Ultimate Fighter.

A co Wam najbardziej zapadło w pamięć? Kto zasługuje na wyróżnienie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.