Zirytowany Beneil Dariush o aktualnej sytuacji w kategorii lekkiej UFC: „Powiedzcie mi tylko, kto będzie następny i bierzmy się do roboty”

Beneil Dariush jest zirytowany obecną sytuacją w dywizji lekkiej, ale nie będzie się zbytnio nią stresował tym, z kim się zmierzy w kolejnej walce.

Dariush (21-4-1 MMA, 15-4-1 UFC), który obecnie leczy złamaną kość strzałkową i kontuzję kostki, został zmuszony do wycofania się z walki wieczoru gali UFC Fight Night 202 z Islamem Makhachevem w lutym.

Charles Oliveira został zmuszony do rezygnacji z pasa przed poddaniem Justina Gaethje na UFC 274, w związku z czym pas wagi lekkiej pozostaje bez właściciela. Nie wiadomo, z kim Oliveira będzie walczył o tytuł, a ponieważ Dariush wciąż nie jest w stu procentach gotowy do walki, Makhachev stara się o walkę z Oliveirą, co sprawiłoby, że Dariush siedziałby bezczynnie.

„Moim zdaniem, jeśli jestem tak dobry, jak myślę, że jestem, jeśli jestem najlepszy na świecie, to wszyscy są pokarmem” – powiedział Dariush w wywiadzie dla ESPN. „Wszyscy oni są po prostu jedzeniem, a jedyną różnicą jest rotacja. Na przykład kto będzie pierwszy do zjedzenia. Tak właśnie na to patrzę i to jest jeden z powodów, dla których nie podchodzę do tego tak, że Charles musi dać mi tę walkę. Mógłbym jasno powiedzieć: „Kolego, zawsze mówisz o tym, że pierwsza piątka nigdy nie dała ci walki.

Mieliśmy się bić w październiku 2020 roku, ty mnie olałeś i powiedziałeś, że masz problemy rodzinne, a w grudniu walczyłeś z Tonym Fergusonem. Co do cholery, stary? Zachowujesz się jak hipokryta. Gdyby mi naprawdę zależało, tak właśnie bym do tego podszedł. Powiedziałbym: „Jesteś hipokrytą, jesteś mi winien walkę. Daj mi tę walkę”, ale mnie to nie obchodzi. Po prostu powiedz mi, kto jest następny i bierzmy się do roboty. Tak właśnie się teraz czuję. Jestem po prostu zirytowany. Tak bym to ujął.”

Niezależnie od tego, jak potoczą się losy walk w dywizji, Dariush chce walczyć, gdy tylko będzie zdrowy. Mimo, że kostka i achilles wciąż mu dokuczają, Dariush powiedział, że jego celem jest powrót do oktagonu jesienią i jest gotowy do walki z każdym czołowym zawodnikiem wagi lekkiej.

„Nie chcę czekać, chcę walczyć” – powiedział Dariush. „Jeśli Islam dostanie tę walkę, to fajnie. Jeśli ja dostanę tę walkę, to super. Rozumiem. Można mówić o nas obu. Tak jak powiedziałeś, Islam ma 10 walk na koncie, ja wygrywam z zawodnikami z pierwszej dziesiątki i pierwszej piątki. Kiedy pokonałem Diego Ferreirę, był w pierwszej dziesiątce, kiedy pokonałem Tony’ego (Fergusona), był w pierwszej piątce, więc nieważne.

Możesz opowiedzieć się za nami oboma. Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to. Daj mi znać, kto będzie następny. Czy będę walczył z (Michaelem) Chandlerem, czy z Dustinem Poirierem, czy z Islamem? Chcę wiedzieć, czy będę walczył z Islamem, czy jakimś cudem będę walczył z Charlesem. Chcę po prostu wiedzieć, co będzie dalej i na takim etapie jestem”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.