Szef Showtime Stephen Espinoza o upadku Strikeforce

W marcu 2007 roku, Pride Fighting Championships jedna z dwóch największych organizacji MMA na świecie, została wykupiona przez Lorenzo i Franka Fertitta. Po tym jak właściciele Zuffa przejęli japońską organizację, Pride FC nigdy więcej nie zorganizowała już gali MMA.

Dokładnie cztery lata później czyli w marcu 2011 roku, również druga na świecie organizacja MMA Strikeforce została w ten sam sposób wykupiona przez Zuffę. W tym czasie prezydent UFC Dana White zapewniał, że Strikeforce nadal będzie funkcjonować i „kręcić biznes jak zawsze”. Jednakże po kilku frustrujących miesiącach czołowi zawodnicy zaczęli przechodzić do UFC, a odwołanie dwóch gal ostatecznie spowodowało podjęcie decyzji o zamknięciu działalności. Już w ten weekend odbędzie się kolejna gala Strikeforce, która z całą pewnością zapisze się na kartach historii MMA jako ostatnia gala tej organizacji.

„Myśleliśmy nad opcja aby przedłużyć działalność organizacji jeszcze przez kolejny rok,” powiedział szef wykonawczy telewizji Showtime Stephen Espinoza. „Zdecydowaliśmy jednak że nie zrobimy tego ponieważ stoi za tym fakt odejścia wielu zawodników i każdy fan MMA to zauważy, a dodatkowo doszły do tego kontuzje. To wszystko wiąże się z transmisją w naszej telewizji, więc kierunek w jakim zmierzałaby organizacja nie byłby dla nas komfortowy a tym bardziej dla fanów, którzy nie mieliby kogo oglądać.

Chciałem aby standard transmisji Strikeforce w Showtime był na takim poziomie zanim się tutaj pojawiłem, ale po roku było jasne, że do tego nie dojdzie.”

Według Espinozy, upadek Strikeforce był nieuchronny po tym jak organizacja została zmuszona do odwołania dwóch gal pod koniec 2012 roku. Jednak Espinoza podkreślił, że rolą Showtime było jedynie transmitowanie i reklamowanie gal Strikeforce. Zuffa natomiast odpowiedzialna była za planowanie wydarzeń, produkcję oraz nabywanie zawodników, co oznacza, że miała decydujący głos w odniesieniu do dwóch odwołanych gal, które były zabójczymi ciosami dla Strikeforce.

Jedyną decyzją podjętą przez Espinozę było zapewnienie odpowiedniego stosunku jakości do ceny opłat za transmisję i subskrypcje transmitowanego materiału przez Showtime do tysięcy fanów.

Problem z brakiem zawodników oraz obrany kierunek promocji to nie wszystko. Odwołanie tych dwóch gal to nie tylko pechowy zbieg okoliczności, który ciągnął się przez kilka miesięcy. Spójrzcie na to z szerszej perspektywy. Zwróćcie uwagę na kierunek w którym podążała organizacja Strikeforce przed przejęciem jej przez Zuffa i zaraz po jej przejęciu. Z całym szacunkiem, ale uważam, że kierunek obrany przez  nowych właścicieli nie był już taki sam. To było już bardzo jasne pod koniec roku,” dodał Espinoza.

Kilka poważnych kontuzji było ostatecznym sprawcą odwołań obu gal, nawet jeśli samo Strikeforce odgrywało już drugoplanową rolę. Plaga kontuzji spowodowała, że zamiast początkowo planowanych trzech pojedynków mistrzowskich, teraz będziemy mieć tylko jedną taką walkę.

Czy można więc mówić o tym, że zawodnicy specjalnie mogli udawać kontuzje aby przyspieszyć ich przejście do UFC? To brzmi dość absurdalnie i podobne zdanie ma na ten temat Espinoza.

„Nie znam wszystkich, ale znam Luka Rockholda i Gilberta Melendeza. Ci goście to prawdziwi fighterzy i nie sądzę aby symulowali kontuzje z powodu ukrytych motywów. Znam ich raporty medyczne i wszystko było prawidłowe. Dla mnie jest niemożliwym aby uwierzyć w to, że mieli ukryte motywy.”

Patrząc wstecz na ostatni rok sprawowania rządów przez Zuffa, trudno ignorować kilka faktów. Patrząc z zewnątrz, partnerstwo między dwiema organizacjami rozpadło się bardzo szybko. Zawodnicy ze zwiększoną siłą wyrażali swoje niezadowolenie, moc i blask gwiazd słabły praktycznie z każdą kartą walk. Najbardziej wymowne było jednak zachowanie Dana White’a, który na pytania mediów odnośnie Strikeforce odpowiadał tylko lakonicznym zdaniem: „Nie uciekam od tej organizacji”.

Espinoza twierdzi, że kontakt z White’m nigdy nie był tak zły jak mogło się wydawać.

Związek między takimi firmami jak Zuffa i Showtime był dobry. Dana White był bardzo szczery i otwarty na wszystko. Wiemy, że White jest pasjonatem i czasami zdarza mu się powiedzieć coś co mu ślina na język przyniesie, więc to co mówi staram się brać nieco z przymrużeniem oka. Nie było tak naprawdę żadnych większych trudności w relacjach nawet po tym jak media nagłośniły informacje o tym, że UFC i Showtime są w konflikcie. Faktycznie Dana nie był w tamtym czasie zbyt szczęśliwy i nieco się dystansował ale to nie miało jakiegoś większego wpływu.”

Espinoza przyznał jeszcze, że było kilka wyzwań stojących między dwoma stronami, które z perspektywy czasu można było inaczej rozwiązać.

„UFC było dobrym partnerem” dodaje niepewnie Espinoza. „Wahanie jest podyktowane tym, że Zuffa podjęła współpracę z telewizją FOX oraz wprowadziła pewne ograniczenia względem nas. Dodatkowo talenty promowane przez nas zostały przyhamowane na początku umowy i to także było dość sporym wyzwaniem dla organizacji aby mogła iść do przodu.

Być może podczas podpisywania umów zabrakło nam nieco więcej twardego postanowienia w kwestii zatrzymania przy sobie zawodników co nie doprowadziłoby być może do takiego obrotu sprawy. Zabrakło dostosowania potrzeb na naszą stronę natomiast Zuffa zgarnęła całą resztę dla siebie i pod siebie.

Myślę jednak, że mimo wszystko zorganizowaliśmy w zeszłym roku kilka bardzo dobrych imprez z kilkoma świetnymi zawodnikami. Świadczy o tym fakt, że UFC nie może się doczekać, by dostać ich w swoje ręce.”

Jeśli chodzi o przyszłość MMA w Showtime, Espinoza nie chce mówić o końcu. Telewizja jest zaangażowana w rozmowy z wieloma innymi organizacjami i choć sam Stephen odmówił potwierdzenia jakichkolwiek szczegółów, powiedział że zaawansowane rozmowy są prowadzone z kobiecą organizacją Invicta FC.

Showtime nadal jest otwarte na współpracę z UFC w przyszłości chociaż żadne rozmowy nie były jeszcze prowadzone. Niezależnie od tego, czy platforma telewizyjna czeka na jednego dużego partnera, czy na kilka mniejszych organizacji, Espinoza ma nadzieję, że MMA powróci do Showtime.

„Jest co do tego wielki apetyt i entuzjazm, zarówno mój osobisty jak i całej firmy. Ta firma jest pionierem w sporcie w wielu płaszczyznach. Byliśmy wielkim promotorem tego sportu i zrealizowaliśmy jedne z najbardziej oglądanych gal w historii.

Jest w tym coś co determinuje do dalszego działania. Nie wiem co będzie w przyszłości i czy znajdziemy okazje i możliwości w sportach walki. Na pewno jednak chcielibyśmy kontynuować pracę nad dalszą promocją MMA.”

Stephen Espinoza dla The MMA Hour

6 thoughts on “Szef Showtime Stephen Espinoza o upadku Strikeforce

  1. Dana to klasyczny hipokryta ale i dobry biznesmen. Doprowadza do klasycznego monopolu UFC, ale to jednak nie jest dobre dla MMA, zawsze gdzie jest zdrowa konkurencja towar jest bardziej różnorodny i ze wszech miar bardziej interesujący. To, że ma „na sumieniu” PrideFC to z pewnością wielu fanów MMA mu nigdy nie zapomni…

  2. Moim zdaniem to iż zawodnicy Strikeforce przechodzą do UFC nic w tym dziwnego , skoro dostają propozycje aby walczyć w najlepszej organizacji świata któż by z tego nie skorzystał. ale nie zapominajmy że jest masa świetnych zawodników na świecie którzy na dzień dzisiejszy nie mają szans aby walczyć w UFC a reprezentują naprawdę wysoki poziom dlaczego Strikeforce nie podpisuje z nimi kontraktów ? uważam że to była by odpowiednia alternatywa dla takich zawodników i dzięki temu druga po UFC organizacja świata miała by szanse przetrwać:) pozdrawiam

  3. Panowie celowo wykupiono zawodników Strikeforce tyle lat funkcjonowalo i nikt tam nie przechodzil od tak sobie po tym jak Zuffa kupili SF nie chcieli organizowac walk UfC i SF bo po co skoro moga walczyc razem ze soba bo ludzie chca sprawdzic którzy byli lepsi…nic nie dzieje sie bez przyczyny…Gale SF nie odbyly sie bo tak chcialo UFC mysle ze bez problemow podstawili by innych zawodników ale po co?> haha ..pozdro..

  4. poprostu ufc chce zostać jedyną organizacja która bedzie rozdawać karty niewiem jaki w tym cel i sens maja własciele ale to niedobry kierunek wyglada tak jakby liczyły sie same pieniadze a gdzie w tym sport rywalizacja wydaje mi sie ze pewnego dnia ludzie beda mieli dosyć ufc bo ile mozna ogladac to samo wprowadzaja walki kobiet nie wiem czemu ma to słuzyc popularyzacji kobiecego mma ufc otworzylo sie na swiat tylko czekać gal organizowanych w polsce mam nadzieje ze ksw pozostanie takie jakie jest normalne i dobrze ze pozostał bellator mysle ze stanie sie miejscem wyrzutków z ufc

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.