„Poradzę sobie z nim w stójce i w parterze” – rozmowa z Piotrem Strusem

Na stronie KSW ukazał się wywiad z nowym nabytkiem federacji, Piotrem Strusem, który już niebawem zmierzy się na KSW21 z Krzysztofem Kułakiem.

Wielokrotnie mówiłeś, że chciałbyś walczyć na galach KSW. Udało się, kontrakt podpisałeś i już 1 grudnia na gali KSW21 zobaczymy ciebie w walce przeciwko Krzysztofowi Kułakowi. Zadowolony?

– Bardzo. Zarówno z podpisanego kontraktu jak i mojego oponenta.

Zdradź proszę, kiedy włodarze KSW skontaktowali się z twoimi menedżerami? Ja przebiegały rozmowy i na ile walk podpisałeś kontrakt?

– Strasznie dużo informacji chcesz wiedzieć (śmiech). Negocjacje przebiegły bardzo szybko i sprawnie. Tak naprawdę od pierwszego telefonu do podpisania kontraktu minęło może dwa tygodnie. Co do treści kontraktu to jest ona objęta tajemnicą i nie mogę zdradzać takich szczegółów.

Czym dla tak młodego zawodnika jak ty jest podpisanie kontraktu z największą federacją mieszanych sztuk walki w Europie?

– Osobiście odbieram to jako szansa na dalszy mój rozwój w MMA.

W debiucie dla Federacji KSW zmierzy się z byłym Międzynarodowym Mistrzem KSW w wadze średniej Krzysztofem Kułakiem. Co możesz powiedzieć o swoim przeciwniku?

– Krzysztof jest dobrym, doświadczonym zawodnikiem. Zapowiada się ostra walka.

W której płaszczyźnie będziesz chciał toczyć pojedynek?

– Aktualnie to bez znaczenia. Poradzę sobie zarówno w stójce jak i w parterze.

Jak obstawiasz wynik walki Kułak kontra Strus? Jak uważasz, czym Kułak może cię zaskoczyć?

– To jest pytanie z tej serii „najlepszych”. Oczywiście, że jest pewny siebie. W innym przypadku nie podejmował bym tego wyzwania. Czym może zaskoczyć…? Po prostu trzeba być uważnym i mieć szacunek do przeciwnika.

Ostatnia twoja walka pokazała, że masz jeszcze dużo do poprawy w technikach chwytanych. Jakie kroki poczyniłeś od tamtego pojedynku w tej płaszczyźnie?

– Oczywiście każdy się uczy, a porażka wzmacnia naukę o trzysta procent. Oczywiste jest, że cały czas trenuję i to chyba ciężej, aby więcej takich błędów nie popełnić.

Skoro mowa o ostatniej walce to muszę zapytać czy otrząsnąłeś się już po niej, bo nie poszła ci najlepiej?

– Nie miałem się po czym otrząsać. Stało się. Chwila nie uwagi, bardzo dobra technika i „pozamiatane”. Wyciągnąłem wnioski i chyba to jest najważniejsze, a każdy, kto walczy musi sobie zdawać sprawę, że nie przegrywa tylko ten co nie walczy.

Trenujesz w Nastula Fight Club m.in. z Janem Błachowiczem i Pawłem Nastulą. Co możesz powiedzieć o swoich przygotowaniach? Będziesz trenować tylko w Warszawie z wspomnianymi przeze mnie zawodnikami, czy planujesz gdzieś jeszcze wyjechać i się przygotowywać?

– Uuu, plan treningowy jest bardzo długi i złożony, ale mocno sprecyzowany pod mojego przeciwnika. Na pewno dużą cześć czasu spędzę z kolegami z klubu, ale nie tylko w Warszawie, bo po drodze mamy obóz w Zakopanym. Mam plany również wyjechać na sparingi do innych klubów.

Kogo z Nastula Fight Club zobaczymy w twoim narożniku?

– Roberta Jocza, Janka Błachowicza, Wojtka Orłowskiego i Andrzeja Pniewskiego.

 Piotrek, od dwóch lat startujesz zawodowo w formule MMA. Opowiedz proszę, jak trafiłeś do mieszanych sztuk walki, jak wspominasz swoje początki?

– Na początku startowałem amatorsko i zawodowo w kickboxingu pod okiem Andreia Molchanou na warszawskim AWF. Następnie sekcję zamknięto, co zmusiło większość zawodników do przejścia gdzieś indziej, gdzie moglibyśmy się rozwijać. Tak właśnie zawitałem do klubu Pawła Nastuli i pomału zacząłem trenować z chłopakami. Po kilku miesiącach Paweł zaproponował mi pierwszą walkę zawodową. Wygrana mobilizuje i tak się zacząłem coraz mocniej angażować w MMA

Dla tych, którzy nie wiedzą zdradzę, że oprócz bycia zawodnikiem MMA jesteś również programistą, czyli tworzysz strony internetowe. Tak się zastanawiam, po co ci MMA skoro masz fach w ręku, a dobrze wiemy, że programiści mało nie zarabiają? Adrenalina? Hobby?

– Jak na razie MMA to całe moje życie, uzależnienie. Reszta to sposób na życie.

Na koniec zapytam jeszcze o akcent muzyczny i utwór przy którym będziesz wychodzić do ringu. Do tej pory zawsze towarzyszyła ci muzyka grupy Hemp Gru. Czy i tym razem będziesz podążać do ringu przy ich repertuarze? 

 – Oczywiście! JLB!

Dziękuję za rozmowę. Chwila dla ciebie na podziękowania i pozdrowienia.

– Dzięki za wywiad. Dziękuję kolegom z Nastula Club za pomoc i wsparcie podczas przygotowań, a także Igorowi Kołacinowi. Dziękuję sponsorom: Manto, Diil Gang, Hi Tec Nutrition, Besuto Sushi i wielu innym. Podziękowania dla rodziców za wsparcie i dziewczyny Marty, która tak mocno mnie wspiera w domu i znosi moje humory.
Pozdrawiam menadżerów Piotra i Jacka, a także wszystkich, którzy dołożyli chociaż najmniejszą „cegiełkę” abym mógł się znaleźć w tym miejscu.

One thought on “„Poradzę sobie z nim w stójce i w parterze” – rozmowa z Piotrem Strusem

  1. myślę że Model powinien dać mu radę:)oby nie dał się złapac w żadną gilotynę.Uważam że Strus to chyba trochę wysoki próg jak na Kułaka.Ale Browne też miał znokautować Bigfoota,a było na odwrót.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.