„Cassiusem Clayem nazwać go nie można” – rozmowa z Borysem Mańkowskim

Dwa wywiady jednego dnia na swojej stronie zamieściło KSW. Tutaj możecie poczytać o przygotowaniach Borysa Mańkowskiego do walki z Aslambekiem Saidovem na KSW 21.

Kiedy związywałeś się kontraktem z Federacją KSW chyba nie myślałeś o tym, że będzie ci dane walczyć o pas międzynarodowego mistrza? Czym dla Ciebie jest możliwość walki o to trofeum?

– Walka o pas KSW jest czymś o czym można marzyć, lecz zawsze sięgałem daleko, dlatego do walki o pas byłem mentalnie przygotowany już w maju.

Co powiesz o drodze w KSW, którą musiałeś przebyć, żeby znaleźć się w miejscu gdzie jesteś w tej chwili?

– Moja droga rozpoczęła się przegraną z Nikko Puhakką, Na szczęście pokazałem się z dobrej strony i dzięki temu miałem możliwość powrotu. Kolejne walki to KSW19 i 20, obydwie bardzo ciężkie w szczególności ta druga, gdzie musiałem walczyć z Rafałem Moksem. We wszystkich pojedynkach pokazywałem się z dobrej strony i podobno zasłużyłem na to, żeby mieć możliwość walki o pas za co bardzo dziękuję.

Teraz przyjdzie kolej na walkę z Aslambekiem Saidovem. To będzie najtrudniejszy przeciwnik z jakim do tej pory walczyłeś?

– Na to pytanie odpowiem po walce, mam nadzieję, że z przewieszonym pasem .

Co możesz powiedzieć o umiejętnościach parterowych zawodnika z Olsztyna?

– Na pewno jego mocną stroną jest doskonała stabilizacja, dobry ground and pound i przetoczenia.

Jak ocenisz jego stójkę?

– Cassiusem Clayem (czyt. Muhammad Ali) nazwać go nie można, ale jest bardzo bitny.

W zapasach chyba przewaga po twojej stronie?

– Zobaczymy (śmiech).

Wiele osób mówi, że największą przewagą Saidova będzie siła i atletyka. Co na to?

– … ze mnie też jest niezły koń chociaż tego nie widać. Dodatkowo jestem gibki jak Aoki.

Do walki z Rafałem Moksem trenowałeś głównie w Ankos Zapasy Poznań. Czy tym razem zamierzasz gdzieś wyjeżdżać i przygotowywać się w innym miejscu niż klub Andrzeja Kościelskiego?

– Jedyny wyjazd to obóz w Wałczu, a tak większość treningów w Ankosie. Dorabiam również  w Czerwonym Smoku.

Czy i tym razem zamierzasz skorzystać z możliwości trenowania z olimpijczykiem Damianem Janikowskim?

– Jeżeli wpadnie z wizytą to pewnie, że tak.

Wiemy doskonale, że ostatnia walka była dla ciebie bardzo trudna ponieważ musiałeś zmierzyć się z przyjacielem. Jakie są wasze relacje z Rafałem Moksem po tej walce?

– Na szczęście zostały niezmienne. Gadaliśmy i obaj jesteśmy zadowoleni z walki.

Rafał stawiał piwo jako ten, który przegrał?

– Niestety nastroje były trochę smutnawe i odpuściliśmy biesiadę.

Borys dzięki za rozmowę. Na koniec chwila dla ciebie.

– Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przechodzą ze mną piekło treningowe oraz moim dotychczasowym sponsorom: Pit Bull, FitMax, Eurofiss i C-A-R. Dziękuję za wsparcie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.