Kai Kara-France pokonał Askara Askarova w świetnej walce na UFC Fight Night 205 i domaga się walki o tytuł mistrzowski

Josh Hedges/Zuffa LLC

Kai Kara-France popsuł czysty rekord Askara Askarova dzięki zwycięstwu na gali UFC Columbus w Ohio i zażądał zestawienia go w walce o pas mistrza wagi muszej.

Kara-France (24-9 MMA, 7-2 UFC) zakończył niepokonaną passę Askarova (14-1-1 MMA, 3-1-1 UFC) jednogłośną decyzją w walce o wysoką stawkę w wadze 125 funtów.

Początek walki był niepewny po obu stronach, ale gdy zawodnicy się wybadali, akcja zaczęła się rozkręcać. Po niespełna dwóch minutach walki Askarov wykonał pierwsze obalenie, a Kara-France stawiał początkowo opór. Askarov jednak nie odpuszczał i doprowadził do obalenia, co pozwoliło mu zajść za plecy i zagrozić poddaniami. Kara-France był poważnie zagrożony skończeniem, ale obronił próby duszenia do końca rundy.

Nowozelandczyk rozpoczął drugą rundę swoim najlepszym momentem w dotychczasowej walce. Wyprowadził mocny prawy, który wstrząsnął Askarovem, ale to tylko skłoniło Rosjanina do wykonania obalenia. Kara-France wrócił do stójki i próbował zadać nokautujący cios, ale Askarov mądrze się bronił. Dopiero po chwili Kara-France znalazł swój zasięg i zaczął trafiać ciosami. Wielokrotnie zachwiał Askarovem, który rzucił się do ataku. Nie udało mu się powalić Askarova, ale jego presja zmieniła tempo walki.

Trzecia runda rozpoczęła się od pewności siebie Kara-France’a. Askarov trafił go kopnięciem w okolicach krocza, co zatrzymało akcję i spowodowało przerwę. Walka toczyła się dalej, a Askarov czekał na swój moment, aby przejść do ataku i założyć trójkąt nogami na korpusie, będąc wpięty za plecami rywala. Rosjanin pracował nad duszeniem zza pleców, ale Kara-France umiejętnie się bronił. Pracował nad pozycjami w klinczu i starał się sprowadzić walkę do parteru, ale Kara-France robił uniki i wrócił do uderzania. Obaj panowie zadali sobie kilka mocnych ciosów, ale nic nie było na tyle czyste, aby zagrozić przerwaniem walki, gdyż do końca była ona wyrównana.

Obaj panowie podnieśli ręce w geście zwycięstwa, ale sędziowie opowiedzieli się po stronie Kaia-France’a, który ma teraz w swoim rekordzie wygrane nad Askarovem i Codym Garbrandtem.

Kai Kara-France pokonał Askara Askarova przez jednogłośną decyzję (29-28, 29-28, 29-28)

Po ciężkiej pierwszej rundzie, Kara-France doszedł do głosu w drugiej i trzeciej i wygrał na wszystkich trzech kartach punktowych. Po walce „Don’t Blink” powiedział, że chce się teraz zmierzyć ze zwycięzcą czwartej walki między Deivesonem Figueiredo a Brandonem Moreno.

„Wiem, że Brandon Moreno i Figueiredo będą wkrótce walczyć” – powiedział Kara-France. „Chcę mieć szansę na kolejny pojedynek o tytuł”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.