Darren Till twierdzi, że może walczyć z Jaredem Cannonierem, ale nie otrzymał jeszcze interesującej go oferty

Jeff Bottari/Zuffa LLC/Zuffa LLC via Getty Images

Możliwe, że Darren Till będzie w stanie zawalczyć z Jaredem Cannonierem na gali UFC 248 i uda się uratować ten pojedynek w wadze średniej.

Pierwotnie rywalem Jareda Cannoniera na tej gali miał być były mistrz wagi średniej Robert Whittaker, ale musiał się on wycofać z pojedynku z powodu problemów osobistych. Wydawało się, że Darren Till będzie zastępcą Whittakera i rzeczywiście został ogłoszony nowym rywalem Cannoniera. Niestety kilka dni później poinformowano, że zawodnik z Liverpoolu doznał kontuzji kostki i nie zawalczy na gali.

Jednak Darren Till rozmawiał z dziennikarzem MMA, Jimem Edwardsem, któremu ujawnił, że nadal może walczyć w UFC 248. Jednak na razie twierdzi, że jego menadżerowie nie otrzymali wystarczająco dobrej oferty, by zaakceptować ten pojedynek.

„Kiedy usłyszałem, że Rob jest kontuzjowany, pracowałem już ciężko na siłowni, więc byliśmy gotowi na to, że mogę dostać wezwanie na 7 marca. Jak zawsze miałem kilka małych drobiazgów, ale nadal jestem chętny i zdolny do walki. Moi menadżerowie nie dostali jeszcze odpowiedniej umowy, ale mam nadzieję, że uda nam się to zrobić. Zapamiętaj moje słowa, nikogo się nie boję.”

Darren Till niedawno powiedział, że nie boi się nikogo poza Yoelem Romero. Till chce walczyć z kimkolwiek i według niego walka z Jaredem Cannonierem ma sens, zwłaszcza że zbliży go do pojedynku o pas wagi średniej, którego mistrz Israel Adesanya będzie bronił przed Yoelem Romero na UFC 248.

Darren Till w swojej ostatniej walce zadebiutował w dywizji średniej pokonując przez niejednogłośną decyzję Kelvina Gasteluma na UFC 244. Wcześniej przegrywał z Jorge Masvidalem i Tyronem Woodleyem o tytuł w wagi półśredniej.

Z kolei Jared Cannonier ma bilans 3-0, od kiedy przeszedł do kategorii 185 funtów, a wszystkie te trzy walki wygrał przed czasem. W swojej ostatniej walce znokautował Jacka Hermanssona, a także wygrał z Andersonem Silvą i Davidem Branchem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.