Bobby Green wyjaśnia, dlaczego wziął walkę z Islamem Makhachevem: „Nie jestem szalony, jestem mocno popie***ony”

Streeter Lecka / Getty Images

Bobby Green przyjął walkę z Islamem Makhachevem z dziesięciodniowym wyprzedzeniem, aby udowodnić coś fanom.

„King” walczył kilka dni temu na UFC 271 z Nasratem Haqparastem, wygrywając przez jednogłośną decyzję. Zaledwie kilka dni po zwycięstwie otrzymał propozycję walki z Islamem Makhachevem w swoim pierwszym pojedynku wieczoru na UFC Fight Night 202, po tym jak Beneil Dariush wycofał się z powodu kontuzji. Green zgodził się na walkę z zaledwie dziesięciodniowym wyprzedzeniem.

W związku z tym walka odbędzie się w wadze 160 funtów. Bobby Green wyjaśnił w programie The MMA Hour w rozmowie z Arielem Helwanim, że zbił już sporo wagi ale catchweight jest konieczny. Odniósł się również do komentarzy Chaela Sonnena, który zastanawiał się dlaczego walka nie odbędzie się w wadze lekkiej.

Ponadto zaznaczył, że przyjął walkę, aby udowodnić fanom, że jest szalony. Chce też pokazać reszcie dywizji, jak to się robi.

„W ciągu trzech lub czterech dni zrzuciłem 20-25 funtów (9-11 kg). Słyszałem, jak Chael Sonnen mówił coś w stylu: „Dlaczego Bobby Green chce catchweight?”. Nie macie pojęcia, co robię w wolnych chwilach, jestem smakoszem sushi. Jestem dużym 155-funtowcem. Wiem, że to wszystko wygląda na łatwe, ale z tych walk zawsze wyciąga się jakieś wnioski. Teraz chcą, żebym to wziął i powtórzył. To szaleństwo. Ale ja chcę pokazać ludziom, że nie jestem szalony, tylko mocno popie**ony.”

Green kontynuował:

„Pokażę wam prawdziwie mocne g*wno. Wejdę tam i zrobię to z najwyżej notowanym zawodnikiem w dywizji. Wejdę tam jak gangster i uderzę tego gościa prosto w jego pieprzoną twarz. Będę go bił po twarzy tak długo, aż padnie”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.