Dana White: „Dan Henderson nie jest wart tych pieniędzy”

„Jest zadowolony, ale tak naprawdę to ja go przymusiłem do podpisania tej umowy. W weekend powiedziałem, że on go podpisze na tygodniu. On by wisiał w tej próżni na wieki i potrzebował motywacji, żeby zrobić kolejny krok. Myślicie, że jest jakiś zawodnik, którego chcemy, a który do nas nie przyjdzie? Poza Fedorem? Jak dotąd, jest jedynym gościem, którego nie możemy mieć. Ale każdego innego, którego chcieliśmy, mamy. Jeśli chciałbym Dana Hendersona, to bym z nim podpisał kontrakt. Ale nie jest wart pieniędzy, jakich sobie zażyczył. To nie jest wielka gwiazdą PPV, nie jest wielką atrakcją i nie sprzedaje się na arenach. Za dużo chce, a nic nie wnosi. Rzeczywistość jest taka: jakbym go chciał, to byłby w UFC. To nie jest tak, że 'Cholerne Strikeforce mnie uprzedziło'. Był wolnym elektronem przez długi czas. Jakbym go chciał, to już bym go miał.”

Prezes UFC Dana White nie płacze nad nowym nabytkiem Strikeforce, Danem Hendersonem. Po pięciu walkach pod szyldem Zuffa, „Hendo” podpisał kontrakt w weekend i może zadebiutować na początku 2010. Mimo to, White twierdzi, że nie jest wart pieniędzy, których chciał.

9 thoughts on “Dana White: „Dan Henderson nie jest wart tych pieniędzy”

  1. Jest biz-nes-me-nem! Traktuje to WYŁĄCZNIE jak biznes. Gdyby zaczął to traktować choć trochę sentymentalnie, dawno nie byłby już prezesem, Zuffa wywaliłaby go na pysk i zatrudniła menedżera, a nie miłośnika sportu. UFC jest takie duże właśnie dzięki temu, że kilku gości postanowiło zrobić z tego biznes.

  2. to że Henderson jest jest gwiazdą mma wie chyba każdy kto tym sportem się interesuje i pieprzenie Dany jest bez sensu Hendo to typowy twardziel nie wymięka na robocie wali te cepy i ma świetny G’n’P trzymam kciuki za dobre zestawienie go w np. z Musashim czy to by się wam podobało ?

  3. Ogarnijcie się. Dana ma za zadanie utrzymać ufc w jak najlepszym stanie. UFC jako organizacja ma przynosić zyski, a nie straty, więc jakby Dana miał się godzić na wszystkie zachcianki zawodników to by musiał sam dokładać do interesu. To jest normalna praca, jak ktoś nie przynosi zysków, a jeszcze chce większą wypłatę za mówi mu się dziękuje i tyle.

    Dzięki takiej polityce możemy oglądać gale ufc na dobrym poziomie, ufc to jest biznes na którym zarabia nie tylko zarząd ale i zawodnicy, więc jakby ktoś miał to traktowac czysto sportowo i z sentymentem do mma czy jakby to inaczej nazwać to by nie było tak dużo zawodników i gal z pod znaku jednej organizacji, a ufc wygladało by nie lepiej jak z początków swojej działalności. Dana jest wporządku robi to co do niego należy.

  4. do dokładania do interesu to właścicielom Zuffy jeszcze baaaaaaaardzo daleko, ponieważ z tortu UFC dla fighterów wykrojony jest tylko niewielki kawałeczek

    każda gala to co najmniej kilkanaście milionów, a zazwyczaj sporo więcej, przychodu, natomiast łączne wydatki na „pensje” zawodników nie dobijają zazwyczaj do dwóch baniek (już nawet wolę nie porównywać tego do apanaży najlepszych bokserów) – cza rzecz jasna brać poprawkę, że najlepsi często mają udział w sprzedanych PPV, ale i tak nie zmienia to faktu, że większość kasy trafia do kieszeni Zuffy, której zależy na utrzymaniu takiego stanu rzeczy

  5. „…a nic nie wnosi”(Hendo niby). Czy ja źle widzę??? Pilnowanie interesów to jedno, bycie pozbawionym wszelkiej dyplomacji to drugie. Na takim stanowisku to chyba nieodzowne, jest w końcu rzecznikiem UFC, a wyraża się jak chłopek

  6. Rozumiem, ze to biznes, ale jako osoba odpowiedzialna „za cos” i w sumie reprezentatywna powinien chyba wypowiadac sie w troche innym tonie w stosunku do zawodnikow, bo kazdemu nalezy sie szacunek bo mma to nie jest lekki kawalek chleba.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *