Ronda Rousey: „GSP jest popularny, bo dobrze wygląda”

Czy fajny wygląd jest ważnym czynnikiem pozwalającym na wybicie się w MMA? Niekoniecznie, chociaż mistrzyni wagi 135 funtów Ronda Rousey ma na ten temat odmienne zdanie – konkretnie w kontekście Georgesa St. Pierre.

GSP nie jest fanem kobiecego MMA. Może nie jest jego zadeklarowanym przeciwnikiem, ale po prostu mówi, że „ciężko patrzeć na walczące dziewczyny”. Zirytowało to dwie czołowe zawodniczki MMA: Miesha Tate nazwała Kanadyjczyka ignorantem, a Ronda Rousey zgodziła się z nią.

Jednak mimo powszechnemu przekonaniu, „Rowdy” nie żywi nienawiści do GSP, mówi o nim że jest „miłym gościem”, ale po prostu nie lubi oglądać jego walk. Rondę odrzuciło od GSP to, że rzadko kiedy kończy on walki przed czasem. Jednak, szanuje go jako biznesmena i sportowca.

Rousey musiała często dowodzić, że nie jest specjalnie traktowana z powodu wyglądu, ale umiejętności. Według niej, z facetami jest tak samo. Jeśli GSP byłby brzydki jak noc i nie umiał wypowiadać się przed kamerą, tak naprawdę nie obchodziłby fanów. Z jednej strony jego wygląd może przyciągać sponsorów, ale tak czy siak musi on walczyć i wygrywać, żeby interesować sobą fanów i media.

Obydwoje będą bronić swoich tytułów mistrzowskich na kolejnych galach: na UFC 157 Rousey stanie naprzeciwko Liz Carmouche, a miesiąc później GSP wreszcie spotka się z Nickiem Diazem na UFC 158.

15 thoughts on “Ronda Rousey: „GSP jest popularny, bo dobrze wygląda”

  1. Diaz jest brzydki i jednocześnie bardzo popularny.. A GSP wcale rewelacyjnie nie wygląda.. jest mdły i czasem wygląda jak wysmarowany kremem lub wazeliną…. z tym swoim cukierkowym uśmiechem i zbyt krótką szyją.. ogólnie mówiąc co ona pier…..li

  2. Kiedy spotkali się pierwszy raz w 2011 roku oczekiwano wiekopomnego starcia wagi ciężkiej. 64 sekundy po gongu było po wszystkim, Cain Velasquez stracił tytuł mistrza królewskiej kategorii na rzecz Juniora dos Santosa.

    W przededniu ich rewanżu na UFC 155 gdyby ktoś przepowiedział, że Velasquez z dos Santosem przewalczą 25 minut i Brazylijczyk zatrzyma dwie trzecie prób obaleń Amerykanina scenariusz, który by się pojawił w głowie nie mógłby być dalszy od faktycznego przebiegu tego pojedynku. To prawda, że obrona przed obaleniami Cigano, do tej pory uważana na niesprawdzoną, przeszła test. Niestety dla Brazylijczyka został on zdeklasowany w pozostałych aspektach walki w tym w stójce, która miała być jego największym atutem. Napór niezmordowanego Velasqueza rozpoczął się od pierwszej minuty i nie ustawał. Mimo licznych, wyglądających nieraz desperacko, nieudanych prób obaleń syn meksykańskich imigrantów parł do przodu jakby miał forsować Rio Grande. Swoimi ciosami przebił się przez obniżoną gardę mistrza posyłając go w czwartej minucie na deski. Cigano jakoś wyszedł z tej opresji ale oznaczało to dla niego tylko 20 minut więcej zbierania batów.

    Legendarna wytrzymałość organizmu Velasqueza pozwoliła mu znieść trudy tego niesamowitego tempa i zamęczyć swojego rywala. Jego statystyki w tym 25 minutowym sprincie mówią same za siebie. W każdej z rund wyprowadzał przynajmniej 43 ciosy i próbował przynajmniej 5 obaleń. Fightmetric zliczył, że Velasquez, jako pierwszy fighter w historii UFC, zanotował „triple-double„: trafiając więcej niż 100 znaczących ciosów (111) i wykonując więcej niż 10 obaleń (11). Jestem dość przekonany, że w UFC są zawodnicy wagi lekkiej niezdolni do narzucenia i utrzymania takiego tempa przez 25 minut. Velasquez wziął absolutny rewanż za swoją szybką porażkę sprzed roku i naszym zdaniem zaliczył najlepszy pojedyńczy występ w walce w 2012.

  3. Trochę złagodziliście tą wypowiedź. Dodała jeszcze że styl GSP jest zły dla tego sportu, ma nadzieję że Diaz go stłucze bo czas GSP się skończył…

    Lubię RR, ale słabe jest kiedy osoba mająca za sobą tylko 6 walk krytykuje kogoś kto jest żyjącą legendą tego sportu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.