Ladies Corner – odc. 3

Ostatnio całą głowę zajmowały mi Targi Sportowe, Opole Sport Fair. Wystawców było sporo, a zaraz na wejściu można było wpaść na stoisko Wydziału Wychowania Fizycznego i Fizjoterapii Politechniki Opolskiej, gdzie można było sprawdzić wydolność lub równowagę.

Wskoczyłam zatem na platformę badającą równowagę i co? I w łapaniu równowagi przy staniu na jednej nodze osiągnęłam najlepszy wynik dnia 😉 Wyjaśnienie jest proste – zawodnicy sportów walki mają naturalnie wyćwiczone trzymanie równowagi na różnych powierzchniach – trening to wymusza.

Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, jak ważne są mięśnie trzymające nasze ciało w pozycji pionowej. Człowiek wyprostowany (Homo erectus) pojawił się na Ziemi dopiero niecałe 2 mln lat temu (w Europie ok. 1 mln lat temu), co z punktu widzenia ewolucji jest bardzo krótkim czasem. Wniosek? Tak naprawdę nasza postawa jeszcze nie jest dla nas naturalna. Wymuszania tej naturalności nie ułatwia też siedzący tryb życia (klasyczne 8h w pracy), a nam kobietom – szpilki. Przez to, że relatywnie mało stoimy, osłabiają się mięśnie miednicy, zaburza się postawa i równowaga. Skutek: coraz więcej osób narzeka na dolegliwości ze strony aparatu ruchowego, a zwłaszcza pleców.

Na szczęście, nie musimy od razu kłaść się i umierać, bo wystarczy trochę czasu i dobrych chęci, aby wzmocnić nasze mięśnie odpowiadające za utrzymywanie sylwetkę.

Jak zatem możemy sobie pomóc? Przede wszystkim: należy jak najwięcej ćwiczyć na niestabilnych powierzchniach – nadaje się do tego świetnie dysk sensoryczny (zwany poduszką destabilizacyjną) czy piłki typu bosu albo swiss ball. Przykładowo: na dysku sensorycznym można robić serie przysiadów obunóż, przysiadów na jednej nodze (zmieniając ułożenie nogi wolnej albo w przód albo w tył), lub próbować robić jaskółkę. Można też robić najzwyklejsze na świecie pompki, z rękami opartymi na tychże dyskach. Genialnym ćwiczeniem jest plank (deska) – wykonywać je można albo na zwykłym podłożu, albo opierając się rękami na swiss ball. Popularnym – przynajmniej na mojej sali treningowej – ćwiczeniem są wszelkiej maści drille na swiss ball, np.:

Co jest fajne: na początku KAŻDY zlatuje z tej piłki, ale w dość niedługim czasie umiejętności stabilizacyjne i koordynacyjne poprawiają się. I tak: na początku będziesz kląć, że nie jesteś w stanie zrobić na niej pełnego obrotu. Ale po paru tygodniach bez problemu przetoczysz się przez całą salę. A Twój kręgosłup Ci podziękuje.

7 thoughts on “Ladies Corner – odc. 3

  1. Chodzi Ci o swiss ball? Ją się dobiera wg wzrostu:

    rozmiar piłki 45 cm – wzrost 140-155 cm,
    rozmiar piłki 55 cm – wzrost 156-170 cm,
    rozmiar piłki 65 cm – wzrost 171-180 cm,
    rozmiar piłki 75 cm – wzrost 181-190 cm,
    rozmiar piłki 85 cm – wzrost 190 cm.

  2. Też ostatnio mnie to zaciekawiło, myślę nad kupnem piłki. Rozmiar pewnie jak komu wygodnie. Byle się w pokoju mieściła.
    Edit: Ooo, jednak nie(dopiero kom. Marty widziałem)
    Jak się ma w domu taką piłkę to można też po prostu siedzieć na niej bez podparcia na ziemi – też dobre ćwiczenie i nie angażuje aż tak. Można robić sobie pompki z podporem rąk albo nóg na piłce itd.

    Marta, a to nie jest trochę tak, że szpilki w pewien sposób poprawiają równowagę na dłuższą metę?

  3. Szpilki niestety szkodzą 😉 Ciężar ciała jest przenoszony do przodu, a to z kolei wymusza pogłębienie naturalnego wygięcia kręgosłupa (lordozy) w odcinku lędźwiowym. Im wyższy obcas, tym więcej ciężaru ciała idzie na palce, zamiast rozkładać się równomiernie na całą stopę, i pod tym większym kątem odchyla się miednica.
    Nie mówię, żeby w szpilkach nie chodzić – tylko wtedy trzeba jeszcze większą uwagę przyłożyć do dbania o kręgosłup i plecy.

  4. Konrad, w sumie ciężko mi z doświadczenia powiedzieć, bo ja w adidasach urodzona %-) w jakimś stopniu na pewno – zawsze to nierówna powierzchnia.

    XXX – te na dysku sensorycznym, które wymieniłam, na pewno pomogą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.