Krajobraz po bitwie – UFC on FOX 23: Shevchenko vs. Pena

denverpost.com

Kto tak naprawdę odniósł zwycięstwo a kto powinien wstydzić się swojego występu?

Zdecydowanie największym zwycięzcą sobotniej gali jest Jorge Masvidal. Gamebred – któremu wielu fanów nie dawało szans w starciu z popularnym Kowbojem -zaprezentował się znakomicie. Zawodnik American Top Team wyprowadzał ciosy z niesamowitą szybkością i szczególnie dobrze kontrował ataki kopnięciami w wykonaniu Cerrone. W wyniku błędu sędziego walka nie zakończyła się pod koniec I rundy, ale co się odwlecze… Na UFC on FX 23 Masvidal zanotował trzecią z rzędu wygraną a pokonanie kogoś takiego jak Donald na pewno mocno wpłynie na poprawę jego notowań w dywizji półśredniej. W kolejnej walce Jorge mógłby zmierzyć się z Neilem Magnym lub…Carlosem Conditem.

Francis Ngannou bez problemów pokonał Andreia Arlovskiego i w dalszym ciągu zdaje się kroczyć po najwyższe cele dywizji ciężkiej UFC. Kameruńczyk w drugiej minucie dobrą kontrą posłał Białorusina na deski a następnie dobił go ciosami w parterze, to piąta wygrana Ngannou w największej organizacji MMA na świecie. 30-latek musi teraz otrzymać mocnego rywala, w kolejnym boju Francis mógłby zawalczyć z Benem Rothwellem lub wygranym walki Derrick Lewis vs. Travis Browne.

Jason Knight buduje swoją pozycję w wadze piórkowej UFC. Na UFC on FOX 23 młody Amerykanin nie miał większych problemów z odprawieniem Alexa Caceresa, którego zdominował przede wszystkim w parterze. Dla 24-latka to trzecia wygrana z rzędu i kolejny krok w drodze do czołówki dywizji 145 funtów. W kolejnej walce Jason mógłby zmierzyć się z Chasem Skellym (jeśli na UFC Fight Night 104 pokona on Chrisa Gruetzemachera).

Raphael Assuncao powrócił na ścieżkę zwycięstw pokonując niejednogłośną decyzją sędziów Aljamaina Sterlinga. Walka co prawda nie wyglądała porywająco, ale przyznanie zwycięstwa Brazylijczykowi nie budzi wątpliwości. W kolejnym boju Raphael mógłby zawalczyć z Jimmiem Riverą.

Li Jingliang zaliczył dobry występ notując trzecią wygraną przez nokaut w czterech ostatnich walkach. Trzeba jednak przyznać, że debiutujący w UFC Bobby Nash napsuł trochę krwi Chińczykowi posyłając go na deski pod koniec pierwszej rundy i będąc bliski zapięcia mocnego duszenia. Jingliang jednak wyszedł z opresji i w drugiej odsłonie zakończył pojedynek na swoją korzyść. W kolejnej walce i mógłby zmierzyć się z Niko Pricem, który na UFC 207 pokonał Brandona Thatcha.

Toczący swój pierwszy pojedynek w UFC Jordan Johnson zdominował bardziej doświadczonego Luisa Henrique da Silvę. Amerykanin konsekwentnie zdobywał kolejne sprowadzenia, kontrolował rywala w parterze, zadawał dużo ciosów i atakował próbami poddań. Dzięki temu po 15 minutach walki mógł cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w oktagonie największej organizacji MMA na świecie. W kolejnym boju Jordan mógłby zawalczyć z…

Marcosem Rogerio de Limą, który sobotniego wieczoru również odniósł zwycięstwo. Brazylijczyk nie miał żadnych problemów z rozprawieniem się z Jeremym Kimballem, który stracił ochotę do walki po obszernym sierpie Brazylijczyka, po którym wylądował na deskach i został skończony uderzeniami w parterze.

Eric Spicely miał być zawodnikiem, który będzie walczył o utrzymanie w UFC a teraz Zebrinha ma na koncie dwie z rzędu wygrane z przyzwoitymi rywalami przez poddania w pierwszych rundach walk. Amerykanin ani myślał wymieniać z Alessio Di Chirico uderzenia w stójce, od razu ruszył po obalenie i chociaż skontrowany wylądował na plecach to szybko znalazł drogę do trójkąta nogami, którym poddał Włocha.

Na samym końcu listy wygranych gali umieszczam Valentinę Shevchenko. Zawodniczka z Kirgistanu przez 1,5 rundy była bezradna wobec taktyki Peny zakładającej wciskanie ją w siatkę i obijanie. Pod koniec drugiej rundy Bullet udało się zapiąć balachę z gardy, którą zmusiła rywalkę do klepania. Valentina wygrała i zapewniła sobie walkę o pas z Amandą Nunes jednak wczorajszy występ nie napawa jej fanów optymizmem.

Julianna Pena była o jedno zwycięstwo od titleshota jednak przegrana z Shevchenko odsyła ją z powrotem do wyścigu z pozostałymi pretendentkami. The Venezuelan Vixen obrała taktykę spychania Valentiny na siatkę i obijania głównie kolanami a gdy w parterze była z góry i wydawało się, że jest w swoim żywiole dała się złapać w dźwignię, z której nie zdołała już wyjść i musiała się poddać. W kolejnej walce Julianna mogłaby zmierzyć się z Raquel Pennington.

Swojego wczorajszego występu na pewno dobrze nie wspomina Donald Cerrone. Kowboj nie potrafił znaleźć sposobu na piekielnie szybkie ręce i kontry Jorge Masvidala, które raz po raz dochodziły głowy podopiecznego Grega Jacksona. Gdy Cerrone padł na deski Gamebred wiedział, że koniec pojedynku jest bliski, ruszył z mocniejszymi atakami i nie wiele później było już po walce. Przegrana z Masvidalem przerywa fantastyczną passę czterech kolejnych zwycięstw przed czasem w kategorii półśredniej. W kolejnym boju Donald mógłby zawalczyć z Tareciem Saffiedinem.

Andrei Arlovski – niestety zgodnie z przewidywaniami wielu osób – nie miał nic do powiedzenia w starciu z Francisem Ngannou. Białorusin rozpoczął pojedynek czując respekt do pięści rywala, ale już w drugiej minucie kończyny Kameruńczyka dosięgły celu i Pitbull po raz kolejny zakończył walkę na deskach. Czy to definitywny koniec kariery Arlovskiego?

Alex Caceres zdawał się dobrze rozpoczynać walkę z Jasonem Knightem, Bruce Leeroy dużo się poruszał, schodził na boki przy atakach rywala jednak był bezradny gdy pojedynek trafiał do parteru, tam 24-letni Knight przeważył szalę zwycięstwa na swoją korzyść poddając Caceresa.

Gdyby przyznawano antynagrody za najgorsze walki wieczoru to po UFC on FOX 23 „wyróżnienie” to trafiłoby niewątpliwie do Sama Alveya i Nate’a Marquardta. W walce średnich długimi minutami po prostu nic się nie działa, obaj nie za bardzo wiedzieli jak zaatakować i wręcz panicznie wycofywali się gdy tylko rywal próbował iść mocniej do przodu. Nie zmienia to faktu, że Alvey (razem z Gegardem Mousasim) jest zawodnikiem z największą liczbą wygranych w wadze średniej od 2014r.

Aljamain Sterling zanotował kolejną przegraną ulegając Raphaelowi Assuncao niejednogłośną decyzją sędziów. Funk Master nie miał pomysłu na ułożonego Brazylijczyka, który dobrze pracował ciosami w stójce i stopował zapaśnicze zapędy Sterling. Dla Aljamaina to druga z rzędu porażka stawiająca go w dość niekomfortowej sytuacji. W kolejnej walce Sterling mógłby zmierzyć się z Erikiem Perezem lub Iurim Alcantarą.

Alessio Di Chirico kontynuuje przeplatanie zwycięstw z porażkami, Włoch będąc w bardzie rywala pozwolił wciągnąć się do trójkąta nogami a chwilę później nie miał innego wyjścia jak tylko odklepać poddając walkę. Alessio nie musi się obawiać zwolnienia z UFC, ale przegrane z zawodnikami kalibru Erica Spicely’ego stawiają go w pozycji zawodnika ciągle walczącego o utrzymanie w UFC.

A co Wam najbardziej zapadło w pamięć? Kto zasługuje na wyróżnienie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.