Kevin Holland pokonał już jednego „Kowboja”, ale wycofał się z walki z drugim

UFC

Kevin Holland wycofuje się z wyzwania rzuconego pod adresem Donalda Cerrone po UFC 272, a zamiast niego celuje w jego podopiecznego.

Po wygranej przez TKO na UFC 272 z Alexem „Kowbojem” Oliveirą, Kevin Holland (22-7 MMA, 9-4 UFC) zasygnalizował, że chętnie pokonałby kolejnego „Kowboja”, subtelnie wskazując na Donalda Cerrone, który siedział przy klatce w Las Vegas.

Jednak na sobotniej konferencji prasowej po udanym powrocie do wagi półśredniej, Holland wycofał się z tego stwierdzenia i skupił się na innym nazwisku. Zamiast walki z „OG” (gangster), Holland jest zainteresowany walką z podopiecznym Cerrone, Danielem Rodriguezem. Holland miał walczyć z Rodriguezem (16-2 MMA, 6-1 UFC) na UFC on ESPN 9 w maju 2020 roku, ale wycofał się z powodu kontuzji.

„Po prostu gadałem głupoty” – powiedział Holland o pierwotnym wyzwaniu Cerrone. „Ja tylko mówiłem. Myślę, że ten drugi „Kowboj” i ja nie powinniśmy walczyć, szczerze mówiąc. Myślę, że powinienem walczyć z Danielem Rodriguezem, bo kiedy ostatnio wyzywałem „Kowboja”, Daniel Rodriguez wskoczył na moją skrzynkę mailową i napisał: „Nie rób tego. To jest mój OG.” Więc szacunek dla obu tych facetów.

Oczywiście, że chciałbym walczyć z OG, ale czasami trzeba wyeliminować ucznia, żeby wyeliminować OG. Jeśli załatwię ucznia, nie czuję, że muszę załatwić OG. Byłoby miło mieć takie nazwisko w rekordzie, ale koniec końców jestem wielkim fanem „Kowboja”. Więc pewnie nie czułbym się tak dobrze, jak mi się wydaje”.

Z reputacją zbudowaną na podejmowaniu walk „gdziekolwiek, z kimkolwiek i kiedykolwiek” podczas swojej kariery w wadze średniej, Holland powiedział, że teraz, gdy zbija wagę, będzie nieco wolniej podchodził do walki w wadze półśredniej. Jednak, jak zaznaczył, jego tempo jest nadal szybsze niż przeciętnego zawodnika.

„Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Chcę po prostu walczyć. Po prostu chcę walczyć. Będę walczył z każdym. Oczywiście w 185 funtach mogę walczyć o wiele częściej. W 170 potrzebuję kilku tygodni, żeby moje ciało się przystosowało i zrobiło wszystko jak należy. Nie chcę mieć nigdy złego zbijania wagi.

Nawet kiedy wygrywam walkę w wadze 185 funtów, myślę sobie: „Ty szczęśliwy draniu”. To po prostu jedna z tych rzeczy. Zawsze powtarzam, że mógłbym być lepszym sportowcem, bardziej profesjonalnym sportowcem. Kiedyś, kiedy walczyłem w 170, byłem bardzo niemiły dla mojej mamy. Byłem niemiły dla mojego młodszego brata. Kiedy zbijałem wagę, byłem niemiły dla wszystkich wokół mnie. Nie chciałem znów być taką osobą. Cieszyłem się, że będę tu przez dwa tygodnie i nie będę miał kontaktu z rodziną. Ale nawet tym razem nie miałem takiego nastawienia”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.