Kevin Asplund przeciwnikiem Nastuli na KSW 22

Federacja KSW w końcu zakontraktowała i podała do informacji publicznej personalia oponenta Pawła Nastuli na galę numer 22, która już z kilkanaście dni odbędzie się w Warszawie.

Informacja organizatorów:

Na tę wiadomość fani MMA czekali bardzo długo. Od tygodni wszyscy zadawali sobie jedno pytanie: kto będzie przeciwnikiem Pawła Nastuli na gali KSW22, która 16 marca odbędzie się w warszawskiej hali Torwar? My wiedzieliśmy, wiedział o nim sam „Nastek”, lecz z ogłoszeniem postanowiliśmy zaczekać do dnia, kiedy otrzymamy podpisany kontrakt. Dokumenty dotarły, a więc możemy powiedzieć, że rywalem Nastuli w jego debiucie na gali KSW będzie doświadczony zawodnik z USA, Kevin „Concrete” Asplund.

Asplund mierzy sto osiemdziesiąt trzy centymetry wzrostu, waży sto sześć kilogramów i pochodzi z Minneapolis, gdzie trenuje w tamtejszym teamie „The Cellar” z zawodnikami, którzy walczą, bądź walczyli dla organizacji Strikeforce i UFC, m.in. Patem Schillingenem i Jeremym Hamiltonem.

Amerykanin w formule MMA ma dużo większe doświadczenie niż Nastula. Na swoim koncie ma stoczonych osiemnaście pojedynków, czyli dwa razy więcej niż Polak i są to przede wszystkim pojedynki zwycięskie. Piętnaście wygranych, pięć nokautów, sześć poddań i trzy zwycięstwa przez decyzje świadczą o nim jedno… będzie w każdej płaszczyźnie walki zagrożeniem dla byłego Mistrza Olimpijskiego w judo. – Będę pierwszy raz w Europie, pierwszy raz w Polsce i będę walczyć z zawodnikiem, którego walki w judo oglądałem podczas Igrzysk w Atlancie. To mnie jeszcze bardziej motywuje do cięższej pracy na treningach i wierzę w swój sukces na gali KSW – powiedział Amerykanin.

Dla trzydziestosiedmioletniego Asplunda pojedynek na gali KSW22 będzie jego pierwszą walką w Europie. Dotychczas walczył głównie tylko w Stanach Zjednoczonych. Jest weteranem gali Brutaal dla której stoczył dziewięć pojedynków. W czerwcu 2012 roku jego umiejętności dostrzegli właściciele Bellatora, czyli drugiej, co do wielkości organizacji MMA w USA. Otrzymał propozycję walki z doświadczonym weteranem wagi ciężkiej organizacji Strikeforce Brettem Rogersem i podjął się wyzwania. Pod koniec drugiej rundy sędzia przerwał walkę, sprawy w swoje ręce wziął lekarz i niestety uznał, że rozcięcie, którego nabawił się Asplund uniemożliwia mu dalszego toczenia wyrównanej i pełnej emocji walki.

Jeden ring, dwóch zawodników wagi ciężkiej, dwóch debiutantów na KSW, dwóch wojowników, którzy w przeszłości toczyli pojedynki z topowymi zawodnikami MMA. Nic dodać, nic ująć. To musi gwarantować sportowe emocje!

16 thoughts on “Kevin Asplund przeciwnikiem Nastuli na KSW 22

  1. tym razem nie „były zawodnik UFC/Pride (niepotrzebne skreślić)”, tym razem „Zawodnik, który trenował z kolesiami, którzy znali gościa, który widział UFC w telewizji” – proponuje zrobić PPV, będę miał pretekst, żeby nie obejrzeć

  2. Szału nie ma, ale walka może być ciekawa. Wszyscy wiemy jaki mniej więcej jest poziom sportowy zawodników ściąganych przez KSW, więc nie oczekiwałem zawodników pokroju wspomnianego chociażby Rogersa czy nawet Arlowskiego. Zatem szykuje się interesując walka 2 emerytów 🙂

  3. Szału nie ma. Zawodnik nieznany. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że Nastula też nie jest nie wiadomo kim. Swoje zwycięstwa tez pompował na ogórkach.
    Powinien wygrać i później zawalczy z Bedorfem, na którego stawia KSW. Nastula to znane nazwisko, więc jak wygra Bedorf to dołączy do panteonu gwiazd KSW. Dla Nastuli to już będzie ostatnia dobrze opłacona walka i emerytura.

  4. indyk

    To niesportowe zestawiać kogoś (chyba) solidnego z amatorem, pół-amatorem, lub zawodnikiem z marnym rekordem. Trudno ocenić klasę zawodnika, jeśli jego przeciwnicy nie wnoszą do ringu nic, poza wagą i spodenkami.

    Taka Kowalczyk rywalizuje z najlepszymi, emocje są dzięki temu ogromne, a gdy wygrywa, to nie ma poczucia, że coś tu jest nie tak.

    KSW to tv show, w którym Polak, lub Czeczen wygrywa. Ludzie jedzą kolację i potem idą spać. Tak się robi pro wrestling.

    Ostatnie emocje były jak Błachowicz utknął w dźwigu i przez chwilę wyglądało, że nie dotrze na ring bez drabiny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.