Katarzyna Posiadała: dopiero wyrabiam swój styl – wywiad z najpiękniejszą zawodniczką polskiego Muay Thai

Podczas Mistrzostw Polski Oriental Rules w Pomiechówku najlepszą zawodniczką turnieju została wybrana Katarzyna Posiadała z siedleckiego Gladiatora. Podopieczna trenera Andrzeja Wasilewskiego po raz drugi z rzędu udowodniła, że w tej kategorii wagowej w Polsce nie ma sobie równych wygrywając w cuglach z Mistrzynią Polski IFMA. Poznajcie Kasię Posiadałę i zapamiętajcie to nazwisko, bo z pewnością będzie o niej głośno.

Fight24.pl: Na początek chciałbym pogratulować sukcesu na Mistrzostwach Polski PZKB Oriental Rules w Pomiechówku. Opisz proszę swoje walki, które stoczyłaś.

Katarzyna Posiadała: Dziękuję i witam wszystkich czytelników serwisu Fight24.pl. W finałowej walce Mistrzostw Polski Oriental Rules w Pomiechówku przyszło mi się zmierzyć z Joanną Pawlik z poznańskiej Kohorty. Asia jest złotą medalistką Mistrzostw Polski IFMA 2014 oraz srebrną medalistką Mistrzostw Europy IFMA 2014 w Krakowie. Sama reprezentuję WMF i PZKB, więc można powiedzieć, że była to rywalizacja pomiędzy dwoma polskimi federacjami. Presja była, ale wiedziałam o co walczę. Poukładałam sobie przebieg walki i próbowałam zrealizować swój plan w ringu. Postanowiłam dużo kopać na korpus, używać kolan i łokci. Uwielbiam te techniki i już od pierwszej rundy z furią dawałam z siebie 150 procent. Zaowocowało to dwoma knockdownami. Asia ma jednak ogromne serce do walki i nie chciała przegrać przed czasem. Kolejne rundy walczyłam podobnie, konsekwentnie starając się powiększać przewagę. Udało się obronić tytuł zarówno Mistrzyni Polski, jak i najlepszej zawodniczki turnieju.

F24: Zauważyłem, że masz bardzo agresywny styl walki, ciągle idziesz do przodu. Zawsze tak walczyłaś, czy w niższej wadze wyglądało to inaczej?

KP: Nie walczyłam w niższej wadze i nie mam takich planów. Uważam, że najlepszą obroną jest atak. Mówią, że zawsze tak walczyła, ale wcześniej brakowało mi doświadczenia, techniki, kondycji… Dopiero zaczynam walczyć i z każdą walką dokładam nowe elementy. Dopiero wyrabiam swój styl. Kiedyś moim idolem sportowym była Gina Carano, ale z czasów, gdy walczyła w Muay Thai. Piękna, silna kobieta, która wyprowadzała ciosy w idealnym momencie i miała to 'coś’ w sobie, co wprawiało mnie w zachwyt.

F24: Siedlce to dobre miejsce do rozpoczęcia treningów Kickboxingu, mamy przecież Michała Głogowskiego, jedynego polaka w K-1 MAX. Czy to sukcesy Michała pchnęły Cię do sportów walki, czy Twoja kariera zaczęła się inaczej?

KP: Sport nigdy nie był mi obcy, a o Michale niewiele słyszałam. Sama z siebie chciałam walczyć i nie ukrywam, że pierwsze miejsce gdzie poszłam to był klub MMA, ale odmówiono mi wówczas treningów. W Gladiatorze pod okiem Andrzeja Wasilewskiego wtajemniczyłam się w Muay Thai. Nie żałuję, ze przekroczyłam próg drzwi Gladiatora. To mój drugi dom, teraz nie wyobrażam sobie innej drogi i chcę się w tym kierunku rozwijać.

F24: Na początku roku byłaś w Tajlandii, wygrałaś MŚ amatorek. Jak wspominasz tamten wyjazd?

KP: Wyjazd do Tajlandii… najcudowniejsze wydarzenie jakie mogło mnie spotkać! Trening dwa razy dziennie: bieganie, skakanka, tarcze, dodatkowo temperatura robiła swoje. Nie ma co ukrywać, było ciężko, ale na każdym treningu dawałam z siebie ile mogłam, co później przełożyło się na walki. Zawody pod kątem organizacji były w porządku, rewelacyjna oprawa muzyczna, która dodawała klimatu, aż chciało się walczyć. Na zwiedzanie zbyt dużo czasu nam nie zostało, bo głownie trenowaliśmy i odpoczywaliśmy po treningach. Mam nadzieję, że następnym razem zobaczę więcej.

F24: Obecnie w Gladiatorze trenujesz głównie z Judytą Niepogodą. Ile osób przychodzi na treningi i czy ciągłe sparingi z Judytą Ci nie przeszkadzają w rozwoju?

KP: Jest nas łącznie ok. 40 osób. Z Judytą trenujemy dużo, ale nie non stop. Mamy wspólne cele, podobne założenia i wychodzi nam bardzo dobry trening. W okresie przygotowawczym mam rożnych sparingpartnerów, głownie mężczyzn. Jeżeli chodzi o wagę i o wzrost, nigdy nie wiadomo kogo zastanę w ringu.

F24: Twoja koleżanka klubowa, Judyta Niepogoda zaliczyła już debiut zawodowy. Kiedy więc przyjdzie kolej na Ciebie?

KP: Na wszystko przyjdzie czas i pora. Każda z nas ma swoja wagę, Judyty jest bardziej popularna i zawodniczki dobrze się prezentują. Judyta to taka moja starsza siostra, zawsze sprawdza grunt, zanim mnie gdzieś puści (śmiech). W amatorkach też pierwsza startowała.

F24: Imponujesz nie tylko umiejętnościami, ale i urodą. Nie boisz się,że po którejś walce Twoja twarz może nie wyglądać jak wcześniej?

KP: Mam nadzieje ze nie dojdzie do takiej sytuacji (śmiech). Uroda i tak przeminie z czasem, a umiejętności, osiągnięcia i wspomnienia zostaną ze mną. Nie przejmuje się tym.

F24: Oprócz urody jesteś w dobrej formie, dużo trenujesz na siłowni? Jak wyglądają Twoje treningi siłowe?

KP: Dwa dni w tygodniu pracuje na workach bułgarskich i oponach. Są to treningi typowo wytrzymałościowo-siłowe, na co dzień pracuje w cukierni, wiec jak najbardziej taki trening jest wskazany. Są to dość monotonne ćwiczenia, ale jak widać skuteczne.

F24: Co chciałabyś osiągnąć w sporcie?

KP: Jak najwięcej, a najbardziej marzy mi się tytuł Zawodowej Mistrzyni Świata Muay Thai.Korzystając z okazji chciałabym podziękować ludziom, dzięki którym odniosłam sukces sportowy. Największe podziękowania kieruje do rodziny i Trenera Andrzeja Wasilewskiego, wszystkim Gladiatorom, całej załodze „Cukierni z Klonowej” i oczywiście znajomym, którzy wierzą we mnie i po prostu są.


fot. Daniel Woliński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.