Jon Jones twierdzi, że bierze teraz większą odpowiedzialność za swoje działania

ESPN

Kariera Jona Jonesa jest wspaniała pod względem sportowym, ale przeplatała się kilka razy z trudnymi okresami, które skutecznie ją wyhamowały. „Bones” twierdzi, że jest teraz bardziej odpowiedzialny.

Jon Jones jest powszechnie uważany za najlepszego zawodnika MMA w historii, posiada tytuł mistrza wagi półciężkiej i jest numerem jeden w rankingu bez podziału na kategorie. Niestety, Jones znany jest również z długiej listy problemów z którymi borykał się poza klatką, które doprowadziły do kłopotów z prawem i oraz Amerykańską Agencją Antydopingową (USADA).

Dobrą wiadomością dla fanów Jonesa jest jednak to, że twierdzi on, iż te problemy są już daleko za nim. Przy okazji obrony tytułu w walce z Dominickiem Reyesem w sobotnią noc na gali UFC 247, Jones rozmawiał z Arielem Helwani z ESPN na temat jego niespokojnej przeszłości oraz o jego nowym celu, jakim jest podjęcie większej odpowiedzialności za swoje działania.

„Mam wrażenie, że burza jest już za mną. To była interesująca podróż, nauczyłem się bardzo dużo i jestem po prostu wdzięczny za to. Jestem wdzięczny, że dostałem te wszystkie lekcje z których mogłem się wiele nauczyć. Jestem wdzięczny za to, że Bóg pozwolił mi przejść przez to wszystko i po prostu sprawił, że jeszcze bardziej dzięki temu dojrzałem. Myślę, że moje najlepsze dni są zdecydowanie jeszcze przede mną. Czuję się, jakbym właśnie znalazł się w miłym miejscu w którym wiem, co to znaczy być ojcem i profesjonalnym sportowcem oraz osobą, która jest bardzo odpowiedzialna. Jestem tym podekscytowany i czuję się jakbym wchodził do tej studni.

Po prostu czuję się, jakbym był w miejscu, w którym odrzucam wiele wspaniałości. I wierzę, że ten talent i moment w którym trafia ci się taka okazja, to straszna rzecz do stracenia. Czuję, że teraz biorę więcej odpowiedzialności za moje działania, za moje emocje, za moje zachowania i tym podobne rzeczy. Myślę, że to jest główna różnica, po prostu więcej odpowiedzialności.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.