Jon Jones jest tak pewny siebie i swoich umiejętności, że nie miałby obaw przed walką z Francisem Ngannou

UFC

Mistrz wagi półciężkiej UFC Jon Jones stwierdził, że nie boi się Francisa Ngannou, podkreślając, że wierzy w wytrzymałość swojej szczęki.

Francis „The Predator” Ngannou nadal cieszy się swoją ostatnią wygraną przez nokaut w walce z Jairzinho Rozenstruikiem na gali UFC 249 w miniony weekend, wygranej, która gwarantuje mu, że będzie jednym z dwóch kolejnych pretendentów do tytułu mistrza wagi ciężkiej.

Chociaż obecnie jest to bardzo mało prawdopodobne, aby Jon Jones stanął do pojedynku z Francisem Ngannou, to jak się jednak okazuje, „Bones” nie przejmuje się zbytnio perspektywą potencjalnej konfrontacji z Ngannou w wadze ciężkiej.

Jones odpowiedział na Twitterze na wpis pewnego użytkownika, który stwierdził, że Jon nigdy nie zgodziłby się na walkę z Ngannou.

„Nie, prawda jest taka, że to ty nigdy nie zgodziłbyś się z nim walczyć. Czuję, że moje talenty są błogosławieństwem danym przez Boga, nie mam powodu, by wątpić w moją szczękę czy umiejętności.”

Na pytanie innego użytkownika Twittera o to w jaki sposób pokonałby Ngannou, Jones odpowiedział:

„Będąc po prostu sobą.”

AKTUALIZACJA

Jones zadał również pytanie na Twitterze kogo fani MMA uważają za szybszego i bardziej technicznego uderzacza zestawiając Thiago Santosa i Francisa Ngannou:

„Kogo uważacie za szybszego i bardziej technicznego uderzacza, Thiago Santosa czy Francisa? Jeśli uważacie, że nie wziąłbym tej walki, to jesteście szaleni. Nie mam absolutnie nic do udowodnienia w wadze półciężkiej. Chciałbym teraz walczyć za duże pieniądze. Wyślijcie umowę.”

Francis Ngannou odpowiedział Jonesowi takim oto komentarzem:

„Jeśli uważasz, że poradzisz sobie z moim poziomem techniki, to dobrze, ale zgadzam się z tobą, że nie masz nic do udowodnienia w dywizji półciężkiej i że to powinno być za worki z $$$$$$$$$$”

Jon Jones z powodzeniem bronił tytułu wagi ciężkiej trzy razy, odkąd pokonał Alexandra Gustafssona w walce o odzyskanie mistrzowskiego pasa na gali UFC 232, ale jego dwa ostatnie zwycięstwa nad Thiago Santosem i Dominickiem Reyesem nie były walkami w których dominował, a decyzje sędziowskie budziły  kontrowersje.

Te dwa ostatnie występy nie do końca przypominały jego wcześniejsze walki w których dominował swoich rywali, a wielu fanów mieszanych sztuk walki uważa, że Reyes powinien być zwycięzcą pojedynku. Jednak Jones nie jest osobą, która zbyt długo rozpamiętuje przeszłość, a zamiast tego woli się skupić na tym, co może go spotkać w przyszłości.

Przejście do wagi ciężkiej jest już od lat wałkowanym tematem, który w ostatnich dniach ponownie odżył, a być może cała ta gadanina otaczająca szczyt dywizji posłuży za katalizator. Jednak Jones wciąż ma w perspektywie walki w swojej dywizji z  takimi  zawodnikami jak Jan Błachowicz, Dominick Reyes w rewanżu, Thiago Santos również w rewanżu, a po ostatnim zwycięstwie Glovera Teixeiry w walce z Anthonym Smithem mówi się, że Brazylijczyk jest na drodze do walki o tytuł. Z kolei w dywizji ciężkiej czekają walki z takimi rywalami jak mistrz Stipe Miocic, Francis Ngannou i trylogia z Danielem Cormierem jeśli jakimś cudem Cormier nie zdecyduje się przejść jeszcze na emeryturę, chociaż ta walka jest już mało prawdopodobna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.