„Jacare” zadowolony z faktu przyjęcia walki przez Tima Boetscha po „stchórzeniu” Luke’a Rockholda

Esther Lin, MMA Fighting

Ronaldo „Jacare” Souza (23-4, 1NC) opowiada o swojej najbliższej walce, która odbędzie się na UFC 208 oraz o Luke’u Rockholdzie. 

Wielu kibiców nie jest zadowolonych z nowego przeciwnika „Jacare”, którym został Tim Boetsch (20-10). Sam zawodnik ma jednak co do tego inne zdanie i jest przede wszystkim szczęśliwy z faktu, że znów pojawi się w Oktagonie.

Przynajmniej mam ustalonego przeciwnika i walkę. Zawodnikom, którzy bardzo długi czas są bezczynni ciężko jest później dojść do formy, dlatego ja chcę walczyć. Chciałem walczyć z najlepszymi w dywizji ale aktualnie są niedostępni.

Luke Rockhold (15-3) wypadł z walki na gali w Melbourne z powodu kontuzji kolana. „Jacare” jednak nie jest do końca przekonany czy były mistrz UFC oraz Strikeforce naprawdę nie jest w stanie walczyć.

Rockhold się boi. Powtarza, że go boli, ale ja widzę jak cały czas trenuje i wrzuca filmiki na media społecznościowe. Chce również zmierzyć się w styczniu w pojedynku grapplingowym z Jonem Jonesem. To nie ma sensu, on wcale nie jest kontuzjowany. Jeśli byłby kontuzjowany to nie mógłby się mierzyć z Jonem Jonesem. To niemożliwe.

Jeżeli chodzi o walkę z Timem Boetschem to Brazylijczyk uważa, że Tim jest bardzo mocnym przeciwnikiem z ciężką ręką.

Ten facet jest problemem. On ma ciężką rękę i może skomplikować walkę każdemu zawodnikowi. Ja jednak pozostaje skupiony i postaram się dać wielką walkę oraz zwyciężyć. Jego moc jest niesamowita, on naprawdę jest bardzo niebezpieczny. Jeśli mrugniesz, możesz się później ocknąć i zastanawiać co się stało.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.