Fight24 – Z przymrużeniem oka: odcinek 97

Dzisiaj po raz pierwszy przymrużamy oko w 2013 roku i od razu zaczynamy od niejakiego Tysona, który chyba jeszcze nie wyszedł z posylwestrowego transu. Ponadto: dwie walki z udziałem Polaków na niezbyt chlubnej liście, gala Gołota vs. Saleta nabiera dodatkowych rumieńców, David Haye znowu straszy emeryturą a na koniec, dosłownie dwa zdania po walce Tomasza Adamka.

Tyson Fury oprócz tego, że jego imię i nazwisko idealnie pasuje do jakiegoś superbohatera, jest w zasadzie nikim więcej jak tylko brytyjskim odpowiednikiem Jamesa Toneya. Wzorem swojego protoplasty wyzywa do walki każdego, kto w świecie sportu znaczy więcej od niego. Czyli w przypadku urodzonego w 1988r. Tysona, rozwinięta lista ma około 9374378848 km a ilość nazwisk na niej jest w zasadzie nie policzalna. Fury oprócz oczywiście standardowego wyzwania braci Kliczko, straszenia szpitalem Davida Haye, rzuceniu rękawicy (szachownicy?) Garriemu Kasparowowi i wyzwaniu do walki Leonidasa i jego 300 (tylko chodźcie po kolei), widzi się w starciu z Cainem Velasquezem. Brytyjczyk, który prawdopodobnie jeszcze nie wytrzeźwiał po sylwestrowych wyskokach jest gotów walczyć z Cainem zarówno w boksie jak i w MMA, dodając przy tym, że jest najgroźniejszym gościem na planecie. Tutaj nasuwa się zatem pytanie, z jakiej planety jest Tyson Fury?

Jedna z najpopularniejszych, opiniotwórczych bokserskich witryn na świecie Boxingscene.com jak zawsze podsumowuje miniony rok pod każdym względem, tworząc różnego rodzaju zestawienia i rankingi. Jeden z takich rankingów, opublikowany przez boxingscene w dosłownym tłumaczeniu nazywa się „kradzieże roku” i jak łatwo się domyślić traktuje on o niesłusznych werdyktach sędziowskich. Wśród dziewięciu, znajdujących się na tej liście walk z całego świata aż dwie są udziałem Polaków. W pierwszej z nich Paweł Głażewski przegrał z Royem Jonesem Juniorem a redaktorzy boxingscene podsumowali wynik zdaniem: „Po ostatnim gongu, w każdym innym miejscu na ziemi, Głażewski byłby zwycięzcą, tym bardziej powinien być zwycięzcą we własnym kraju”. W drugiej, „polskiej” walce z ww. listy Tomasz Adamek pokonał Steve’a Cunninghama a wynik ten został spuentowany tak jak w większości mediów:Adamek dostał świąteczny prezent, wcześniej„. Niekwestionowanym „królem” listy jest jednak Marco Huck, ponieważ na wspomnianej liście są aż dwie walki z jego udziałem. Wszystko to dzięki promującej go grupie Sauerlanda, która z całą pewnością potrafiłaby „skorygować” nawet wyniki wyborów prezydenckich na Białorusi.

Coraz bliżej do gali Polsat Boxing Night Gołota vs. Saleta i jeśli chcielibyście siedzieć przy samym ringu to musicie wysupłać z mieszka ni mniej ni więcej a 3 tysiące złotych polskich. Trochę mniej zapłacicie, jeśli zapragniecie obejrzeć galę za pośrednictwem systemu PPV, który z całą pewnością wdrożony zostanie. Cała gala jednak, zaczyna jawić się dość interesująco biorąc pod uwagę m.in. anonsowane starcia: Artura Szpilki z Krzysztofem Zimnochem (obydwaj Panowie spotkali się już w ringu amatorskim, wówczas górą był Zimnoch) i Izu Ugonoha z Łukaszem Rusiewiczem. Na dzień dzisiejszy jeszcze nie wiadomo, w której z walk stawką będzie Pas Polsatu.

David Haye znów rozpatruje zajęcie się szydełkowaniem i przywdzianie swoich emerytalnych, barchanowych gaci chyba, że Witalij Kliczko zapragnie jednak odłożyć obowiązki deputowanego i wyjdzie z nim do ringu. Znów wszystko w rękach starszego z braci Kliczko, już raz przecież „wysłał” Haye na emeryturę. Jak będzie tym razem?

Organizatorzy walki Adamek vs. Cunningham powinni odbyć staż w Niemczech w grupie Sauerland Event a motywem przewodnim praktyk byłoby „Przekształcanie werdyktu walki w obliczu przebiegu innego od oczekiwań organizatora”. Poprawka wyniku na środku ringu, w pełnym świetle kamer nie była zbytnio dyskretna. Oglądający to zajście Wilfried Sauerland z całą pewnością pomyślał wówczas: „Ler­nen, ler­nen und nochmals ler­nen”.

 

 

Jędrzej Kowalik

www.fight24.pl

9 thoughts on “Fight24 – Z przymrużeniem oka: odcinek 97

  1. Co do walki Caina i Tysona Fury w boksie to chyba Szanowny Autorze nie masz większych złudnych nadziei, że Fury -co by nie patrzeć bokser utalentowany z mega warunkami fizycznymi 206cm wzrostu i 216cm rozpiętości ramion. 20 pojedynków 20 zwycięstw 14 przez KO robi jednak wrażenie! Tym bardziej, jestem pewien, że w boksie Cain dostał by lanie jak baton! Oczywiście było by w prost proporcjonalnie odwrotnie w pojedynku MMA! Ale śmiać mi się chcę, że Tyson Fury dostał by baty od Caina w boksie, to faktycznie śmieszne… ;)Co mógłby Cain w takim stricte bokserskim pojedynku robić Tysonowi Fury…łapać i ściskać stopę jak JDS-owi??? ;)Wolne żarty… Ale fakt, że Tyson Fury może sobie tylko pokrzyczeć i dalej zająć się swoją karierą bokserską i tylko bokserską w przypadku skuszenia się na MMA z kimś takim jak Cain było by to samobójstwo…

  2. Cóż no, jeżeli mamy być poważni 😉 to istotnie Tyson Fury jest niezłym, perspektywicznym pięściarzem. Niestety w żaden sposób nie zmienia to faktu, że po prostu jest idiotą.

    Osobiście nie sugerowałbym się jednak jego rankingiem 20 (14KO) – 0 – 0, który na mnie nie robi żadnego wrażenia, bo poza niezłym „Kingpinem” i horrendalnie nierównym Chisorą, Fury nie ma na rozkładzie nikogo o kim warto by chociaż wspomnieć.
    Oczywiście nie odkryjemy Ameryki mówiąc, że zarówno ring jak i klatka rządzą się swoimi prawami i z góry wiemy, kto byłby zwycięzca w MMA a kto w boksie. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że Cain nie jest bez szans w bokserskim starciu z Tysonem. Dlaczego? Dlatego że bądź co bądź jest to zawodnik sportów walki na najwyższym możliwym poziomie, czego o Tysonie, póki co nie można nawet pomyśleć.

  3. Uważam, że mimo wszystko czy Fury jest idiotą czy nie (nie wiem nie znam), z resztą to przecież bardzo młody zawodnik, i ma jeszcze czas na osiągnięcie tytułów,byłby tylko niemalże egzekutorem w pięściarskim spotkaniu z Cainem ale przecież cud jaki miał miejsce „Boks vs MMA”-czyli Toney vs Coture na zasadach MMA był z góry cudem objawionym i nikogo nie olśnił, to sądzę, że niektórych musiał by olśnić co do Boks vs MMA na zasadach boksu… Cain to bardzo mierny bokser idący do przodu niczym Juggernaut i po kilku ciosach dążący do klinczu i obalenia gdzie nie daje przeciwnikowi zająć odpowiedniej pozycji i walący non stop ciosami najczęściej z za pleców z boków i z góry(klasyka G&P) Wolałbym zobaczyć choć i tu nie mam złudzeń jak Cain walczy na zasadach zapasów z królem zapasów Aleksandrem Karelinem choć i tu szanse Meksykanina były by moim zdaniem marne…ale przecież Szanowny Autorze to rozważania czysto akademickie więc bijemy tylko pianę.Póki co bardziej rajcuje mnie prawdopodobne spotkania Caina z Overeemem i znalezienie odpowiedniej przez Caina recepty na mordercze kolana Holendra jak i jego śmiertelną gilotynę.Pożyjemy zobaczymy. Pozdrawiam.

  4. Ale o co chodzi z Cainem? Przecież on nie mówił nic, że chciałby walczyć z jakimś bokserem na zasady boksu, więc nie rozumiem po co porównania i jakieś sugestie jakby mu poszło w boksie. Fury stwierdził, że wygra nawet w klatce i to oceniajcie, a jak nie to przy tych waszych wywodach uwzględnijcie jakby Velasquez wyglądał w tenisie, pływaniu synchronicznym, gimnastyce artystycznej itp.

  5. Po co te dyskusje…dla mnie wazne jest kto jest „mocniejszy” jak mezczyzna…proste…zaden bokser czy to Fury,Klitchko,Lewis,Holy etc niemaja mieliby i bede mieli jakichkowliek szans z czolowka w UFC w octaonie…Boks jest dyscyplina jednej plaszczyzny…po co te dywagacje…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.