Cain Velasquez skomentował planowaną walkę Daniela Cormiera w wadze ciężkiej

Jeff Bottari/Zuffa LLC/Zuffa LLC via Getty Images

Klubowy kolega mistrza wagi półciężkiej UFC Daniela Cormiera, Cain Velasquez skomentował powrót „DC” do wyższej kategorii w której zmierzy się z mistrzem Stipe Miocicem.

Ogłoszony pojedynek między mistrzami Cormierem i Miocicem na gali UFC 226 zapowiada się niezwykle interesująco, ale jeszcze kilka dni temu Daniel Cormier twierdził, że do tej walki nie dojdzie, ponieważ waga ciężka to działka jego klubowego kolegi z AKA i byłego mistrza tej dywizji Caina Velasqueza. Cormier wyjaśnił, że Velasquez wkrótce wróci do akcji po dłuższej przerwie i kiedy to nastąpi, to on nie ma czego szukać w tej kategorii i w przypadku potencjalnej konfrontacji nie miałby szansa z Velasquezem.

Tymczasem sprawy bardzo szybko przybrały zupełnie inny obrót i kilka dni później UFC oficjalnie ogłosiło walkę mistrzowską między Cormierem a Miocicem na gali UFC 226 zaplanowanej na lipiec.

Wiemy też co o tym pojedynku i powrocie do wagi ciężkiej Cormiera sądzi Cain Velasquez, który napisał na swoim Twitterze interesujący komentarz.

„Jak zawsze, będę codziennie w klubie, aby pomóc mojemu bratu Danielowi Cormierowi zostać następnym mistrzem wagi ciężkiej na UFC 226. Kiedy wygra, sprawy przybiorą interesujący obrót. And new. Jesteśmy AKA. Odzyskam pas.”

Tak jeszcze w grudniu komentował potencjalną walkę Daniela Cormiera ze Stipe Miocicem o pas wagi ciężkiej trener AKA Javier Mendez dla Submission Radio.

„Tak, Daniel Cormier przechodzący do wagi ciężkiej i walczący o tytuł jest zabawną teorią i może okazać się ona całkiem realna, to mogłoby się udać i byłoby ok. Cain mógłby porozmawiać z DC lub DC zapytałby Caina: „Hej, Cain, chcę walczyć o pas ze Stipe, czy masz coś przeciwko temu?” Jeśli Cain powie „nie ma problemu”, jestem pewny, że obaj się na to zgodzą, to tak się stanie. To nie jest zbyt daleko idący scenariusz. Naprawdę nie jest, ponieważ może to być coś, co może się zdarzyć. Jest to jednak kwestia do dogadania między DC a Cainem, to oni podejmą tę decyzję wspólnie.”

Ze słów Velasqueza można odczytać to, że w przypadku zwycięstwa Daniela Cormiera, będzie chciał zmierzyć się ze swoim klubowym kolegą, co będzie również interesującym wydarzeniem biorąc pod uwagę ich bardzo dobre, niemal braterskie relacje. Innym i również bardzo realnym scenariuszem może być ten w którym Cormier zrzeknie się tytułu mistrza i zakończy swoją karierę. Zanim jednak doszłoby do tego, Daniel Cormier musi najpierw zmierzyć się z piekielnie mocnym przeciwnikiem jakim jest Stipe Miocic.

15 thoughts on “Cain Velasquez skomentował planowaną walkę Daniela Cormiera w wadze ciężkiej

  1. To tylko walka. Ja w gimbazie i średniej napierdalałem się z kumplami a dziś razem bawimy. Nie było to tak niesamowicie dawno. Mam 26lat, nawet do mnie na siłownie wpada gość, który dostał tko ode mnie. Sam wczoraj zaczął temat i sie posmialismy. Byliśmy wtedy wrogami i po tym nie odzywałem się z rok czasu. Jeśli dc i Cain nie mają nic do siebie i są kumplami dobrymi to chodzi tylko o kasę i sport. Nie wiem w czym problem z ich walka ma być niby

  2. oni ze soba nie beda walczyc, jest kilka jasnych sygnalow dlaczego sie tak nie stanie:

    1. DC zawsze mowil, ze nie chce walczyc z Cain’em i tylko ze wzgledu na niego zostawia HW pomimo, ze mial swietnie wynkiki w SF. BTW obludny JJ tez tak mowil do Rashada, a jak sie skonczylo wiemy.

    2. DC mowil, ze pomimo sympatii i tak nie ma sensu, zeby walczyli, bo Cain i tak by wygral – przeciez oni sparuja w AKA non stop. Ich trener mowil ~ 2 lata temu, ze uwielbia paytrzyc jak drzazgi leca, a ich sparingi to jak ogladanie walki o tytul mistrzowski

    3. DC konczy kariere, oglosil ze bedzie to w w marcu przyszlego roku

    wiec reasumujac, stawiam, ze CV po wywiadzie, zadzwonil do DC i mu powiedzial, zeby zawalczyl, ze i tak juz konczy i nie ma najmniejszego problemu.

    @Piedziuni – tytaj chodzi o cos innego, oni sa naprawde swietnymi przyjaciolmi, sparuja ze soba, ale zeby za wszelka cene chciec temu drugiemu zrobic krzywde (po to zey wygrac pas) to raczej odpada.

  3. Cain jest zajechany. Kontuzje to raz a usada?? Cardio na 115 rund a gość jest bez gazu po 300 sekundach… Uwielbialem jego styl. Mielil wszystkich a teraz…nie wiem. Dc jak ogarnie Stipe to zwakuje pas hw i pożegnalny pojedynek z Koscistym. Tak to widzę po 0.7 Jim Beama 😉 pozdrawiam

  4. @krzys11 – powiem to z wielkim bolem : na pożegnanie 3cia wklepa 😉 ? JJ to koszmar dla DC, ja myśle,że kościeja (niestety) ale porobilby tylko CV w Primera, a cała reszta HW raczej wklep. Chodź jedyna rzeczą która JJ dyskredytuje to słaba walka z AG , tyle że obawiam się że w kolejnej to by go już zniszczył a wtedy to go zlekceważył i słabo się przygotowal.

  5. A ja bym zdecydowanie forsy na JJ nie stawiał w walce z obecnym Miocicem a nawet Ngannou. Mi Bones troche przypomina Semmy Schilta z K1- Semmy fenomenalnie korzystał ze swoich niesamowitych warunków. Z przerażeniem wręcz oglądałem jego drugą walkę z Bonjaskym, kiedy to taka tuza K1 jak Remy był całkowicie bezradny, nie wiem czy choćby drasnął Schilta, a sam odczuwał każde jego uderzenie, a przede wszystkim kopnięcie. Nawet Hoost nie miał w walce z nim za wiele do powiedzenia. Pomimo tych walk kiedy Schilt trafił na Choi Hong-mana, który najdelikatniej mówiąc nigdy wielkim zawodnikiem nie był, to już tak dobrze nie wyglądało… Semmy w tej walce wyglądał słabo, przegrał, choć wynik mógł iść w obie strony.
    Jones jest świetny, ale jednak znakomitą przewagę dają mu warunki i kiedy trafił na dobrego, ale nie wybitnego Szweda walka była na remis. Trzeba pamiętać, że Miocic czy też Francis to zdecydowanie nie Gustafsson, to zupełnie inne bestie i raczej stawiał bym na nich 🙂

  6. @Morla – no ja zawsze mu zarzucalem, ze jego wielkie sukcesy w LHW sa z tego powodu, ze jest po prostu naturalnym ciezkim, ktory niezle przykombinowal i tlamsi wszystkich w LHW . Z drugiej jednak strony sa trzy rzeczy, ktore powoli mnie sklonily do uznania go za freak’a, ktory by wiekszosc HW pokonal:

    1. nigdy sie nie zmeczyl, to chyba jego najwieksza zaleta. NAWET walczac z DC, ktory nigdy sie nie zmeczyl w HW, wyprowadzil 1wsza walke na taki poziom, ze DC plywal z wycienczenia.

    2. ogral DC w zapasach, jak ja sobie przypominam jak DC rzucal np. Barnettem, no to bylo to dla mnie kolosalnym zaskoczeniem.

    3. jak ostatni raz wykonczyl DC, to po prostu to byla jakas totalna miazga, rzucil sie na niego tak, ze tam nie dalo sie obronic tych G&P, to byla jakas niepowstrzymana furia.

    Tak wiec Miocic, czy jakis tam Ngannou – mysle, zeby ich po prostu kondycyjnie wyczerpal, Miocic probuje stosowal taktyke Velasqueza, ale niestety, on nie ma tej kondycji tak wybitnej. Ok, na takiego Ngannou starczy, ale ja JJ (zakladajac, ze z masa nie straci kondycji), no to nie ma szans jakichkolwiek.
    Jedynie widzialem szanse dla CV, bo przy wadze 108 dal rade trzymac b.szybkie tempo, nigdy sie nie meczyl, ciagle cos robil i mial takie zapasy, zeby przetrzymal JJ. Tez kiedys mysalem, ze JDS (w prime) dalby rade, bo mial dobra stojke i b.mocne obrony przed obaleniami (przed walka z Cainem chyba nikt nie byl w stanie go obalic)

  7. @Morla
    co do tego, że pokonałby większość to również tak uważam.
    1. kondycja to byłaby bez wątpienia jego znakomita broń, tyle że w HW przybrałby troche kg, co siłą rzeczy by się na kondycji odbiło. Poza tym w HW są dużo silniejsi goście, więc traciłby więcej siły. Nie mniej jednak kondycją zapewne by dominował nad wszystkimi, poza Cainem.
    2. ograł rzeczywiście, czy można jednak powiedzieć, że ma lepsze zapasy? ograł jak DC był już zmęczony, gdyby to był typowo zapaśniczy pojedynek to już mogłoby być różnie. Alexa nie ograł, wręcz przeciwnie… kondycyjnie również wyglądał podobnie. Jak dla mnie DC dostał sporo ciosów i przede wszystkim kolan w okolice brzuch-wątroby i to miało duży wpływ na zwycięstwo w zapasach i w kondycji z DC.
    3. w 2 walce z DC, Bones zaskoczył mnie przede wszystkim frontalnym atakiem na początku walki. Bez rdzy, bez strachu, po prostu rzucił się na Cormiera w półdystansie. To było niesamowite.

    Podsumowując, dla mnie gdyby JJ nie zniszczył sobie kariery to byłby najwybitniejszym zawodnikiem w historii. Gość jest niesamowicie dobry, całkowicie kompletny. Dlatego nie jestem pewien czy Miocic by z nim wygrał, ale stawiałbym tak z 60-40 dla Miocica. Z Francisem po 50 🙂 Z Cainem w prime to dałbym Meksykańcowi z 80%

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.