Sara McMann: „Umowa UFC z Reebokiem dyskryminuje płeć kobiecą”

USA TODAY Sports
USA TODAY Sports

Niedawno Miesha Tate powiedziała, że krytykowana umowa UFC z Reebokiem jest niesprawiedliwa dla kobiet.

Patrząc na listę płac można łatwo zauważyć, że kobiety będą na samym dole stawki, dostając zaledwie 2500 dolarów za walkę, czyli o wiele mniej, niż miały wcześniej z kontraktów z innymi sponsorami.

Sara McMann jest gotowa iść krok dalej, czyli do sądu, ponieważ mamy tu do czynienia z jawną dyskryminacją płci tylko dlatego, że kategorie kobiece zostały dodane relatywnie niedawno.

„Myślę, że to bardzo wrażliwy temat, bo jak się popatrzy na liczby i fakty, można zobaczyć, że to sprawa zakrawająca o nierówność płci. Myślę, że zarówno UFC jak i Reebok nie chciałyby być postrzegane, jako firmy które gorzej traktują płeć piękną. Ale naprawdę, jak popatrzyłam na liczby, to 86% procent dziewczyn w UFC jest w najniższym progu, czyli 2500 dolarów za walkę. Cała waga słomkowa, poza mistrzynią i Paige VanZant która ma osobny kontrakt z Reebokiem, wpada w ten najniższy próg niezależnie od ranking i stażu zawodniczego. Większość wagi koguciej płynie z nimi na tej samej łajbie. Wyjątkiem jest mistrzyni i Miesha Tate. W UFC mamy w sumie 57 kobiet, a tylko 14% dostaje lepsze warunki. Jeśli popatrzy się na papier, umowa z Reebokiem jest teoretycznie pozbawiona uprzedzeń płciowych. Liczą się też walki, które stoczono w Strikeforce i WEC. Ale przecież kobiety nie miały okazji walczyć w WEC. Cała dywizja słomkowa ma pecha. Patrząc na liczby u mężczyzn, jest dla nich o wiele korzystniej. Nie zamierzałam wydawać oświadczenia bez analizy danych, którymi mogłabym się podeprzeć. Ten kontrakt wygląda tak, jakby nagle w swojej firmie zatrudnić ludzi i wpisać w regulaminie, że można dostać podwyżkę tylko jeśli w firmie pracuje się przynajmniej 5 lat. Kategorie kobiece zostały dodane niedawno, ale to nie znaczy że te dziewczyny wcześniej nie walczyły przez kilka lat i nie zasługują na kompensatę. Zasługują na 2500 dolarów?”

McMann ma zamiar pomówić z prawnikiem doświadczonym w sprawach Title IX – czyli dyskryminacji kobiet w sporcie akademickim – zanim pójdzie z tym do UFC.

„To jest coś, o czym naprawdę muszą pomyśleć, bo wygląda to na dyskryminację całej płci. Myślę, że zrobią właściwą rzecz i skontaktują się z zawodniczkami, aby dopiąć kontrakty indywidualne. Już to robili i nie rozumiem, czemu miałoby być inaczej w przypadku kobiet. Równouprawnienie płci to ważny temat. Nie zamierzam wydawać oświadczeń, których nie mam czym poprzeć. Zamierzam podejść do sprawy inteligentnie i wypunktować, co jest niesprawiedliwe.”

McMann nie chce, aby mężczyźni dostawali mniej pieniędzy. Chce, aby umowa sponsorska była bardziej wyrównana wobec obu płci.

„Nie mówię, żeby dawać mniej pieniędzy mężczyznom i przekazywać je kobietom. Mówię tylko, żejest o wiele więcej mężczyzn, którzy walczyli w WEC, Strikeforce, mają dużo walk w UFC, więc dostają większość tortu. A my jesteśmy zostawione na boku, bo dopiero relatywnie niedawno pojawiłyśmy się w UFC. To nie oznacza, że przychodzimy z niczym i że na nic nie zasługujemy. Nie jesteśmy jak młodzi chłopcy, którzy dopiero przyszli do UFC. Nie powinnyśmy być tak traktowane. Nie sądzę, że to było celowe, bo na papierze wszystko wygląda fair. Nie sądzę, że UFC chce oszukać kobiety – gdyby tak było, nie dodawali by dwóch kobiecych kategorii. Myślę, że kiedy przeanalizują dane i zobaczą, że 86% kobiet jest w pierwszym progu listy płac, zobaczą że to niesprawiedliwe. Mam nadzieję, że Reebok również to dostrzeże i postara się rozwiązać problem.”

Umowa UFC z Reebokiem wciąż wzbudza wiele kontrowersji i wygląda, że to nie koniec pozwów.

2 thoughts on “Sara McMann: „Umowa UFC z Reebokiem dyskryminuje płeć kobiecą”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *