Krajobraz po bitwie – UFC Fight Night 68: Boetsch vs. Henderson #40

sherdog.com
sherdog.com

Kto tak naprawdę odniósł zwycięstwo a kto powinien wstydzić się swojego występu?

Wygranymi gali na pewno są fani, walki odbywające się wczoraj w mniejszej klatce przyniosły sensacyjne rozstrzygnięcia i mnóstwo skończeń, nie brakowało także krwi i zwrotów akcji. Werdykty punktowe mogliśmy usłyszeć tylko po dwóch walkach karty wstępnej a ogólnie sędziowie ocenili tylko 11 pełnych rund. Była to jedna z tych gal gdzie nie byłoby żadnego problemu z rozdaniem znacznie większej ilości bonusów niż przewidziane 4. Przejdźmy zatem do pochwalenia tych, którzy wczoraj dobrze się zaprezentowali.

H-Bomb zadziałał jeszcze raz, zadziałał szybko i skutecznie. Dan Henderson potrzebował zaledwie 28 sekund na znokautowanie twardego Tima Boetscha. Hendo udowodnił, że z jego prawą ręką – pomimo 44 lat na karku – nadal trzeba się liczyć, tym samym Amerykanin zdobył nieco kredytu zaufania u władz UFC co pozwoli mu na stoczenie jeszcze choćby jednej walki w największej organizacji MMA na świecie. Umiejscowiony na 13 miejscu rankingu Tim okazał się zbyt słaby, teraz Dan mógłby zmierzyć się (po raz drugi) z Michaelem Bispingiem lub z C.B. Dollawayem.

Ben Rothwell po raz pierwszy od czasu zakontraktowania przez UFC notuje 3 wygrane z rzędu, co więcej – wartościowe wygrane. Wczoraj Big Ben udusił faworyzowanego Matta Mitrione i wyraził chęć walki z Andreiem Arlovskim o status pierwszego pretendenta. Czy do tej walki dojdzie? Nie wiemy ale jedno jest pewne, pokonanie Brandona Very, Alistaira Overeema i Matta Mitrione sprawia, że Rothwell staje się poważnym graczem wagi ciężkiej. Może pora na rewanżowy pojedynek z Markiem Huntem?

Dustin Poirier od czasu przejścia do kategorii lekkiej prezentuje się znakomicie, wczoraj przed własną publicznością szybko i bez żadnych problemów rozbił Yancy’ego Medeirosa. Diament od początku nacierał na rywala z ciężkimi ciosami, które dochodziły celu, w końcu nogi ugięły się pod Hawajczykiem i rozpoczęła się egzekucja, którą w porę przerwał John McCarthy prawdopodobnie ratując Medeirosa przed ciężkim nokautem. Za swój występ Dustin zainkasował bonus za najlepszy występ wieczoru. Po przekonujących wygranych z Carlosem Ferreirą i Yancym nie ma na co czekać i należy zestawić Poiriera z kimś z top15 dywizji -70kg.

Niesamowity bój dali zawodnicy wagi piórkowej: Brian Ortega i Thiago Tavares. Walka od pierwszej sekundy wyglądała jak wojna na wyniszczenie, początkowo przeważał Amerykanin, później stery walki przejął Brazylijczyk ale nie dowiózł zwycięstwa do syreny, na kilkadziesiąt sekund przed końcem walki Ortega naruszył go ciosami w stójce i dokończył dzieło zasypując rywala ciosami z dosiadu. Obaj zawodnicy otrzymali po 50 000 dolarów bonusu za najlepszą walkę wieczoru.

Niespodziankę sprawił Anthony Birchak, 29-latek z pozycji underdoga przystępował do boju z Joe Soto ale ostatecznie wygrał pojedynek nie dając żadnych szans rywalowi, który w ostatniej walce przez ponad 20 minut rywalizował z królem dywizji koguciej. Birchak po walce nie omieszkał wytknąć tego, że poradził sobie z Soto znacznie szybciej niż T.J. Dillashaw.

Po dwóch przegranych z rzędu udanie podniósł się Francisco Rivera, Cisco potrzebował tylko 21 sekund na rozmontowanie Alexa Caceresa tym samym potwierdzając ciężkość swoich rąk. Teraz Francisco mógłby zmierzyć się z wygranym walki: Eddie Wineland vs. Bryan Caraway.

Do wygranych gali należy zaliczyć także Shawna Jordana. Savage od początku kontrolował walkę z Derrickiem Lewisem i zakończył ją w szóstej minucie po bardzo nietypowym, wysokim kopnięciu, które wysłało Czarną Bestię na deski, tam dopadł go Shawn i ciosami zakończył walkę. Po 3 wygranych z rzędu Jordan zasłużył na wyżej notowanego przeciwnika, może Aleksiej Olejnik?

Joe Proctor i Chris Wade powoli budują swoje marki w dywizji lekkiej UFC. 29-latek poddając Justina Edwardsa podniósł się po ostatniej przegranej a Wade zaliczył 3 wygraną z rzędu dzięki wypunktowaniu Christosa Giagosa.

Swój pierwszy występ w walce wieczoru gali UFC Tim Boetsch rozegrał najgorzej z możliwych. Barbarzyńca już na początku walki ruszył na Hendersona z nisko opuszczonymi rękami i…brakiem pomysłu na działanie. Dan nie potrzebował specjalnego zaproszenia i szybko zrobił użytek z mocy swojej prawej ręki nokautując młodszego rywala. Po dwóch porażkach z rzędu i pięciu przegranych w siedmiu ostatnich walkach Tim potrzebuje walki ze słabszym rywalem.

Podobnie słabo swoją walkę rozegrał także Matt Mitrione. Uczestnik 10 edycji TUF-a w drugiej minucie walki próbował obalić Bena Rothwella, Big Ben obronił się, chwycił głowę i zmusił Meatheada do poddania. Ta przegrana przerwała serię trzech kolejnych wygranych Matta.

Co łączy Yancy’ego Medeirosa i Leonardo Morales? Obaj w piątek nie zmieścili się w wymaganych limitach wagowych a wczoraj zostali szybko zdeklasowani przez swoich rywali. Na pewno Yancy i Leonardo nie są zadowoleni ze swoich występów. O ile Medeiros może nie bać się o swoje miejsce w UFC tak Morales prawdopodobnie zostanie zwolniony.

Jeszcze w ubiegłym roku Joe Soto potrafił przez 22 minuty stawiać opór mistrzowi kategorii koguciej a teraz w niecałe 2 minuty poległ w starciu z Anthonym Birchakiem. Notowania 28-latka mocno spadły ale powinien dostać jeszcze jedną szansę.

Alex Caceres zlekceważył siłę drzemiącą w pięściach Francisco Rivery i szybko został za to ukarany. Bruce Leeroy już po 21 sekundach leżał nieprzytomny na deskach co oznacza trzecią porażkę z rzędu na koncie 26-latka. Nie zdziwię się jeśli Alex opuści szeregi zawodników UFC ale jest młody i jeszcze będzie mógł tu powrócić.

Walka Derricka Lewisa z Shawnem Jordanem ujawniła większość wad Czarnej Bestii. 30-latek nie potrafił w jakikolwiek sposób przeciwstawić się atakom Savage’a. Ta walka utwierdza w przekonaniu, że Lewis radzi sobie w walkach ze słabeuszami dywizji ale już średniaki stanowią dla niego barierę nie do przejścia.

Po gali największa organizacja MMA na świecie powinna rozstać się z Justinem Edwardsem. Fast Eddie przegrał trzecią walkę z rzędu a obecnie jego rekord w UFC to 2-5, zwolnienie niemal pewne.

A co Wam najbardziej zapadło w pamięć? Kto zasługuje na wyróżnienie?

One thought on “Krajobraz po bitwie – UFC Fight Night 68: Boetsch vs. Henderson #40

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *