Fight24 – Z przymrużeniem oka: odcinek 66

Dzisiaj zaczynamy chyba aż nazbyt romantyczną informacją, mianowicie para dwóch przeznaczonych sobie pięściarzy znów oddala się od siebie machając sobie nawzajem jedwabnymi chusteczkami. Oprócz tego opowiemy Wam o legendzie…Wrestlingu, Mike’u Tysonie oraz o „ciężkich” zapędach Jona Jonesa a na koniec „El Testosteron” w PPV.

To już pewne na 100%, po raz kolejny Manny Pacquiao oraz Floyd Mayweather oddalają się od możliwości skonsumowania swojego wieloletniego korespondencyjnego związku. Tym razem zabrakło już tylko jednego sakramentalnego „Tak”, którego nie wypowiedział Mayweather. Owe „Tak” dotyczyło zgody na równy podział zysków. „Money” Mayweather argumentował to słowami, że i tak „daje zarobić” Pac Manowi największe pieniądze w jego karierze i żeby ten brał, co mu dają. Ostatnie zestawienia wyraźnie jednak wskazują na to, że to właśnie Manny Pacquiao zarabia większe pieniądze i jak się okazuje to on jest aktualnie liderem sprzedaży PPV, co za tym idzie nie potrzebuje „resztek z pańskiego stołu”. Po tym wszystkim mało który obserwator pięściarstwa wierzy w to że Maywethaer nie unika pojedynku z Filipińczykiem. Ostatecznie 5 maja w MGM Grand Floyd Maywethaer zmierzy się z będącym w swoim Prime Time, Miquelem Angelem Cotto. Chciałoby się żeby to właśnie Pac Man utarł nosa pyszałkowatemu Amerykaninowi, ale osobiście nie będę miał nic przeciwko jeśli zrobi to Miquel Angel Cotto.

Chyba nie ma osoby, która z pełną świadomością swoich słów może powiedzieć, że Mike Tyson nie jest legendą boksu zawodowego, prawda? Ale na pewno mało, kto powiedziałby o nim to samo myśląc o Wrestlingu. A jednak, mający za sobą dosłownie kilka gościnnych występów we Wrestlingu, Mike Tyson już tego roku zostanie wprowadzony do Galerii Sław WWE. Żelazny Mike, który w latach 90 „walczył” między innymi w parze ze Stevem Austinem, stanie się członkiem Halle of Fame już 31 marca, czyli na dzień przed 28 edycją Wrestlemanii. Pojawia się tylko pytanie, kto tak naprawdę dostąpi tutaj większego zaszczytu?

Jon Jones zaczyna nudzić się w kategorii półciężkiej i jak sam mówi, kiedy tylko pokona Rashada Evansa i Dana Hendersona gotowy jest przenieść się do HW. Jego zapędy studzą jednak Dana White i Lorenzo Fertitta, którzy kompletnie nie chcą widzieć go w tej kategorii prawdopodobnie obawiając się przede wszystkim tzw. „klęski urodzaju”. Czyli zbyt wielu, zbyt dobrych zawodników z aspiracjami do pasa mistrzowskiego, w sytuacji, kiedy jeszcze pasa mistrzowskiego na swoje biodra nie założył Alistair Overeem.

Marcin „Siłowych rozwiązań jestem przeciwnikiem” Najman zdradził, że być może jego walka z Robertem Burneiką będzie transmitowana w systemie pay per view. W prostych słowach mówiąc, „aby obejrzeć musisz zapłacić szanowny Ośle”. Z drugiej strony można to uznać jako ukłon w stronę świadomych kibiców MMA, wystarczy nie zapłacić, aby nie oglądać „jarmarcznego pojedynku”, bo jak dotąd nie pojawiły się informacje jakoby inne walki odbywające się na MMA Attack 2 również miałby być w systemie PPV.

Na koniec już w jak najbardziej poważnym tonie, pragnę złożyć hołd niedawno zmarłej wybitnej polskiej poetce, laureatce nagrody Nobla, kibicowi pięściarskiemu oraz największej fance Andrzeja Gołoty – Wisławie Szymborskiej. Wisława Szymborska nigdy nie ukrywała ani nie wstydziła się zafascynowania Andrzejem Gołotą. Niejednokrotnie wyczekiwała nocami na jego walki, nawet jeśli trwały kilkadziesiąt sekund. Jak donosiły gazety dla niego zaczęła oglądać show TVN’u pod tytułem „Taniec z Gwiazdami” a w swoim mieszkaniu w Krakowie miała naturalnych rozmiarów podobiznę „Andrew”. Według plotek Andrzej Gołota przesłał kiedyś list do Wisławy Szymborskiej w którym zawarł własnoręcznie ponoć napisany wiersz:

„Czas się rozstać Wisławo, czeka mnie nowa walka. Taka, bokserska ma sława, oto Twoja rywalka. Lecz uczucia nie zburzy nic, cokolwiek się zdarzy. Choć znów murzyn duży mnie będzie grzmocił po twarzy”.

 

Wisława Szymborska zmarła 1 lutego 2012 roku w swoim domu w Krakowie.

Jej wiersz pod tytułem „Wieczór autorski” zaczyna się słowami: „Muzo, nie być bokserem, to jest nie być wcale”.

 

Jędrzej Kowalik

www.fight24.pl

3 thoughts on “Fight24 – Z przymrużeniem oka: odcinek 66

  1. Zastanawiam się szanowny autorze czy ta „klęska urodzaju” nie dotyczyła by JJ który mógłby po prostu już tak nie rządzić i dzielić z kilku powodów po pierwsze jego nie naturalne wręcz warunki fizyczne (przy wzroście- 193/194rozpiętość ramion- 215!!! gdzie ja mam skromne 205rozpiętości przy 195cm wzrostu)nie będą tak przytłaczające jak przy „krótkorękich i niewysokich” półciężkich, po drugie JJ nie ma jednak nokautującego ciosu (nie licząc jego łokci które tną jak noże rzeźnickie)po trzecie nie jest siłaczem nawet jak na półciężkiego (choć jeśli dostanie rozpiskę „diety” Overeema to może jego moce nagle wzrosną 😉 ) , po czwarte sądzę że jest jeszcze młodym i niepokonanym mistrzem w półciężkiej i włodarze UFC dobrze wiedzą, że więcej zarobią na takim niepokonanym czarnym mistrzu niż poddawać go Hiobowym próbom w ciężkiej bojąc się o to by któryś z „dewiantów” wagi ciężkiej nie odseparował by kościstego gibona od świadomości. To moje skromne zdanie i przypuszczenia. Pozdrawiam 🙂

  2. Generalnie myślę że właśnie rozłożyłeś na części pierwsze pobudki jakie kierowały włodarzami KSW, Szanowny Czytelniku. Osobiście również skłaniałbym się ku tej wersji ale nadmieniam że my w tym dziale na wszystko przymrużamy oko 😉
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *