Dana White jest za tym, aby Max Holloway przeszedł do wagi lekkiej

Josh Hedges/Zuffa LLC/Zuffa LLC via Getty Images

W styczniu tego roku Max Holloway powiedział w programie The MMA Hour, jak może wyglądać jego przyszłość w MMA i bardzo prawdopodobne, że mogły to być prorocze słowa.

„Medycznie, jeśli zmienią kilka rzeczy, prawdopodobnie nie będę w stanie robić 145 funtów. Jeśli tak się stanie, trudno. Jeśli UFC doda więcej zasad, to na pewno będę musiał pójść wyżej, ale w tej chwili tak się nie stało. Jestem zawodnikiem wagi 145 funtów. Jeśli jednak zaczną dodawać więcej rzeczy dotyczących zasad medycznych, prawdopodobnie nie będę w stanie schodzić do 145. Nigdy w życiu nie przekroczyłem wagi, więc nie wiem dlaczego dają mi tak trudny okres. Jeśli dodadzą więcej zasad, prawdopodobnie nie będę w stanie tego przejść z medycznego punktu widzenia. Waga 155 funtów może przyjść wcześniej niż później. Zobaczymy, co się stanie.”

Od tego czasu, Max Holloway dwukrotnie nie zrobił wagi, raz w wadze lekkiej w short notice przed walką przeciwko Khabibowi Nurmagomedovowi na UFC 223, a ostatnio przeciwko Brianowi Ortedze przed UFC 226. Tym, który czujnie przyglądał się Holloway’owi i jego wadze jest prezydent UFC Dana White, który ma rozwiązanie, które przedstawił mistrzowi wagi piórkowej:

„Nie chciałem, aby ponownie walczył w wadze 145 funtów.Chciał tak bardzo tej walki. Został dopuszczony przez każdego lekarza i testy i wszystko, co zrobiliśmy… wyjdzie na światło dzienne w tym tygodniu, więc zobaczymy, co się stanie. Tak, byłoby naprawdę źle, gdyby nie był w stanie zrobić wagi.

Myślę, że musi przejść do 155 funtów. Jest zbyt duży na tę wagę. Nie możesz robić tego samemu sobie i redukować do 145.”

Dana White przyznał, ż jest tylko jeden powód, dla którego Max Holloway nie wziął pod uwagę jego rady, a jest to druga połowa walki wieczoru gali UFC 231:

„Wiesz, czego chciał? On chce tej walki z Ortegą. Chce bardzo walczyć z Ortegą. Jest to walka, której chciał i dostał ją. Został dopuszczony medycznie i dostał to, co chciał.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *