Cro Cop o swoim wystepie na UFC 110

(foto: sherdog.com)

W minioną sobotnią noc mieliśmy okazję zobaczyć jak przez dwie rundy, były mistrz OWGP Pride, Mirko Filipović, obija finalistę ADCC 2009 – Anthony’ego Perosha. Pomimo bezdyskusyjnej dominacji Cro Copa, wiele osób wcale nie było zachwyconych jego występem… w przeciwieństwie do niego samego:

„Jestem zadowolony z mojego występu. Nie walczyłem z tym z kim początkowo miałem walczyć, Perosh wszedł za niego i jestem mu za to wdzięczny. Pokazał wielka odwagę przystając na tę walkę.”

„Nie wiem gdzie jest moje miejsce w wadze ciężkiej. Wierzę, że gdzieś w czołówce, zresztą zobaczymy w kolejnej walce.”

„Zmieniłem sposób trenowania. Spędziłem cztery tygodnie w Amsterdamie w Vos Gym trenując z nowym trenerem – Ivanem Hippolytem. Poza tym po raz pierwszy w życiu przyleciałem do miejsca, w którym miała się odbyć gala aż na dwa tygodnie przed walka, aby w ten sposób lepiej się zaadaptować. Zawsze nie doceniałem wielu rzeczy… jestem bardzo doświadczonym zawodnikiem, ale nawet do Japonii docierałem na dwa dnia przed występem. W mojej ostatniej walce, która odbywała się w Stanach przyleciałem dopiero na dwa dni przed. Potem musieli mnie obudzić przed wyjściem, mój trener musiał położyć mi lód na plecy. Oczywiście, że zostało jeszcze we mnie dostatecznie dużo sil, muszę po prostu więcęj trenować żeby cały czas się liczyć„.

Co dalej z Cro Copem? Dana White raczył odpowiedzieć na to pytanie:

 „”Myślę, że zorganizujemy walkę, która miała początkowo odbyć się tej nocy. Mirko nie doznał żadnego urazu, a Ben jest tylko „zawirusowany”, wiec myślę, ze dość szybko sprawimy że się ze sobą zmierzą”

8 thoughts on “Cro Cop o swoim wystepie na UFC 110

  1. @seban28 – popieram! przed walką Bisping był baaaardo pewny siebie, i bardzo dobrze że Wand mu napierdolił, pokazał kto tu rządzi, Silva mógł nawet wygrać przez gilotynę ale Bispinga uratował gong

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *