Rampage woli grać w filmach, niż walczyć

(bloodyelbow.com)

Były mistrz wagi półciężkiej UFC Quinton „Rampage” Jackson ma za sobą już występ w filmie „Drużyna A” i ma nadzieję na dalsze kontrakty w Hollywood. Zobowiązania filmowe Rampaga spowodowały konflikt z szefem UFC Daną White, bo doprowadziły do półrocznego opóźnienia walki z Rashadem Evansem. Fani, zamiast oglądać ten pojedynek na UFC 107, musieli czekać do UFC 114.

Oto, co Jackson mówi o swojej przyszłej karierze:

„Jeśli zacznę zarabiać na filmach więcej niż w walkach, odejdę z mma. Robienie filmów nie boli. Na każdym treningu myślę sobie ‚Rany, nie mogę się doczekać kolejnego wielkiego filmu’.”

„Nie możesz walczyć wiecznie. Nie mam takiego ducha jak Randy Couture. To mu przyznaję. Ja taki nie jestem. Nie zamierzam walczyć do 40, nie jestem jak Chuck Liddell. Nie będę pracować w biurze UFC kiedy przejdę na sportową emeryturę. Ja lubię zabawiać ludzi, lubię ich rozśmieszać. Uwielbiam robienie filmów i tego typu rzeczy. Może kiedyś zostanę aktorem komediowym, kto wie?”

„Kiedy skończę walczyć, chcę dalej żyć normalnie. Niektórzy fani sa trochę samolubni, nie rozumieją, że mam czwórkę dzieci, które kiedyś będę chciał wysłać do collegu. MMA nie wypłaca pensji po tym, jak odejdziesz na emeryturę. A ja mam rachunki, które muszę płacić.”

Póki co, Rampage stoczy następną walkę z Mattem Hamillem na UFC 130.

8 thoughts on “Rampage woli grać w filmach, niż walczyć

  1. zamknij ja**** jestes takim fanem o ktorych mowi w wywiadzie, koles musi z czegos zyc a nie bedzie coraz mlodszy, 3xlat robi swoje i tak juz dlugo walczy, wiele pokazal i zaslozyl na spokojne zycie. Lepiej zeby odszedl teraz niz w wieku 4x lat gdzie bedzie ciagle baty dostawal.

  2. „Kiedy skończę walczyć, chcę dalej żyć normalnie. Niektórzy fani sa trochę samolubni, nie rozumieją, że mam czwórkę dzieci, które kiedyś będę chciał wysłać do collegu. MMA nie wypłaca pensji po tym, jak odejdziesz na emeryturę. A ja mam rachunki, które muszę płacić.”
    Bardzo mądra i trafna wypowiedź Rampaga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *