Rafael dos Anjos wygrywa wojnę z Robbie Lawlerem!

Josh Hedges/Zuffa LLC/Zuffa LLC via Getty Images

Minionej nocy na gali UFC on FOX 26 stanęli naprzeciw siebie dwaj byli mistrzowie Rafael dos Anjos i Robbie Lawler, którzy zawalczyli o szansę stoczenia pojedynku o tytuł wagi półśredniej.

W bitwie dwóch byłych mistrzów UFC, były posiadacz tytułu wagi lekkiej walczący teraz w wadze półśredniej Rafael dos Anjos (28-9 MMA, 17-7 UFC) udowodnił, że jest godnym przeciwnikiem dla każdego w tej dywizji. Brazylijczyk pokonał Robbiego Lawlera (28-12 MMA, 13-6 UFC) po pięciorundowym pojedynku.

Na początku pierwszej rundy Robbie Lawler cierpliwie czekał na odpowiednią chwilę do przeprowadzenia ataku podczas gdy Rafael dos Anjos był bardzo aktywny na nogach i otworzył pojedynek niskim kopnięciem. Obaj przeszli do ataku wymieniając się mocnymi ciosami w półdystansie. Lawler zadawał bardzo mocne ciosy na co Brazylijczyk odpowiadał równie mocnymi niskimi kopnięciami. dos Anjosbardzo ładnie pracował na nogach wypracowując sobie okazje do kopnięć i ciosów, ale Lawler był czujny i wyprowadzał kontry. Niskie kopnięcia były jednak mocną stroną Brazylijczyka który do swojego arsenału dodał mocne kolana w tajskim klinczu. Lawler równie odpowiedział własnymi kolanami na koniec rundy.

Na początku drugiej rundy dos Anjos zaatakował niskim kopnięciem, ale Lawler przyspieszył i zamknął rywala pod siatką zadając mu mocne ciosy, ale Rafael całkiem dobrze się bronił odpowiadają swoimi ciosami. Chwilę potem dos Anjos trafił Lawlera mocnym lewym i zasypał go kolejnymi potężnymi ciosami na głowę i tułów. Wyglądało, że koniec walki jest bliski, ale Lawler przetrwał ten grad ciosów uśmiechając się i odpowiadając taką samą serią ciosów na zmęczonego Brazylijczyka. Rafael nie ugiął się pod ciosami przeciwnika i również atakował ciosami i kolanami w klinczu zmniejszając presję ze strony Amerykanina.

Lawler ponownie rozpoczął trzecią rundę atakując jako pierwszy i spychając Brazylijczyka pod siatkę. W kontrz dos Anjos zdecydował się użyć swoich zapasów obalając przeciwnika. Lawler miał z początku kłopot, by wyjść z tej sytuacji, ale udało mu się po czym akcja wróciła do klinczu w stójce Tutaj ponownie zawodnicy częstowali się wzajemnie ciosami i kolanami w zwarciu. Przed końcem rundy dos Anjos zaatakował łokciem i lewym sierpowym powalając Lawlera na deski i kontynuując akcję zadał mu jeszcze kilka mocnych łokci z półgardy.

Lawler próbował odwrócić przebieg walki w czwartej rundzie i to on wywierał presję swoimi ciosami, które mimo wszystko nie były w stanie zatrzymać Brazylijczyka. Z czasem dos Anjos miał więcej do powiedzenia i zaatakował pod siatką bardziej zmęczonego Lawlera, który jeszcze w przerwie między rundami sygnalizował jakiś uraz kolana. Tymczasem dos Anjos utrzymywał wysokie tempo i kontynuował obijanie rywala z klinczu i okopywanie nóg uważając na to, by zachować jeszcze trochęsiły. Tej siły wyraźnie brakowało już Lawlerowi, który chwiał się pod siatką.

Pomimo kontuzjowanej nogi, Lawler wyszedł do piątej rundy, chociaż miał już spore problemy z ustaniem. Rafael dos Anjos sprowadził walkę do parteru, ale sędzia szybko podniósł walkę do stójki. Lawler zmuszony był do obrony pod siatką przed kolejnymi ciosami, choć jego ciosy również były na tyle silne, że dos Anjos musiał na nie uważać. Lawler był odważny w swoich wysiłkach zmienienia czegokolwiek w tej walce, ale stało się jasne, że z kontuzją nogi i zmęczeniem niewiele da się już zrobić.

Ostatecznie Rafael dos Anjos wygrał ten świetny pojedynek przez jednogłośną decyzję (50-45, 50-45, 50-45).

Komentarz Rafaela dos Anjosa po wygranym pojedynku:

„Jestem bardzo szczęśliwy. Robiłem to od tak dawna, a dzisiejsza noc była prawdziwą przyjemnością. Robbie Lawler to legenda, a mnie bolą ręce.

Byłem pewny swojego przygotowania i swojej kondycji. Czułem, że miał bardzo mocną głowę, więc zacząłem pracować nad ciałem. Czuję się, jakbym stał się jeszcze lepszy i to zasługa moich trenerów. Moim zdaniem, pokonałem najtwardszego faceta w tej dywizji i myślę, że zasłużyłem na walkę o tytuł. Mam 3-0 w tej dywizji i pokonałem byłego mistrza. Zasłużyłem na walkę z Tyronem Woodley’em i zostanę mistrzem tej dywizji.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *