Quinton ‚Rampage’ Jackson ucisza krytyków

Jeżeli były jakiekolwiek wątpliwośći, że walczenie to dziewięćdziesiąt procent mentalność a wykonanie to jedyne dziesięć, to UFC 92 potwierdza tą tezę.

Największa organizacja organizująca walki mma, zakończyła rok 2008 galą, która zostanie na długo w pamięci zarówno organizatorów, jak i kibiców, ze swoimi trzema zestawieniami, w których pewni pretendenci do zwycięztwa, nie odnieśli oczekiwanego sukcesu.

Dla Quintona jego nokałtujący triumf nad żywą legendą Wanderleiem „Mordercą z Siekierą” Silvą 🙂 zamyka rozdział czegoś, co jest trochę więcej niż niechęcią, pomiędzy tymi dwoma bandytami. Dewastacyjny styl, w jakim do tego doszło, nie pozostawia cienia wątpliwości, co do słuszności pseudonimu ‚Rampage’, które można przetłumaczyć jako ‚Siejący Zniszczenie’. Jackson złapał Silvę wściekłym lewym hakiem, który momentalnie wysłał 32-letniego, byłego mistrza Pride, do łóżka, jednocześnie mszcząc się na poprzednie dwie przegrane, w niefukcjonującej już, japońskiej organizacji.

Pomijając siłę fizyczną, która była namacalnym egzekutorem Silvy sobotniego wieczoru, ‚Rampage’ musiał przetrwać test psychiczny, zanim doszedł do momentu słodkiej zemsty. Po nieobronieniu pasa odebranego Hendersonowi, umożliwił cieszenie się nim Griffinowi po pięciorundowym boju w Lipcu, po którym kilka dni później został w dodatku aresztowany za nieostrożną jazdę samochodem. Jakby tego było mało, rozstał się ze swoim trenerem Juanito Ibarra.

Mnóstwo fanoów i zawodników pytało się, czy Jackson zasługuje, bądź nie, by wogóle walczyć.

On odpowiedział z wielką pompą tym, którzy to pytanie zadawali, uciszając ich jednocześnie.

„Kogo obchodzi co mówią ludzie?”, zapytał z kolei Jackson podczas konferencji prasowej zorganizowanej po gali. „Oni nie wiedzą. Ja chcę udowodnić, że oni wszyscy są w błędzie. Słyszałem niektórych fajterów paplających, że ‚Wanderlei jest w głowie Rampagea’, ale oni nie wiedzą jaką ja jestem osobą. Jestem z ulic. Wanderlei nie zabił mnie. Ja wciąż tutaj jestem i jestem gotów, by walczyć jeszcze kilkakrotnie”.

Dla człowieka będącego na wyprawie, mającej na celu odzyskanie tytułu mistrza wagi średniej, ta bitwa została wygrana podczas ciężkiego obozu treningowego, po drugiej stronie stawu, w klubie Wolfslair.

„Wiedziałem, że wygram”.

Małe co nieco, dla tych, którzy
nie widzieli jeszcze tego starcia.

Podczas gdy ‚Rampage’ spogląda na ścieżkę do tytułu, nie wyraża zainteresowania osobą nowego mistrza, którym jest świeżo upieczony Rashad Evans. Przynajmniej nie teraz.

„Będąc całkiem szczerym, wolę pójść i walczyć z Forrestem,” powiedział. „To walka, która nawiedza mnie kiedy kladę się spać. To właśnie ta walka. Chcę pasa, ale chcę najpierw dorwać Forresta, jeśli będę w stanie.”

źródło: fightnews.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *