Pudzianowski: jak trafię, to zmiotę

– Nie jestem nowicjuszem. Potrafię przyłożyć, ale to chyba normalne, że każdej mojej walce w MMA będzie towarzyszył strach. Bo tylko oszołom niczego się nie boi – mówi Mariusz Pudzianowski, który rozpoczął przygotowania do walk w formule MMA.

„Dominator” zdradził niedawno, że zamierza zostać zawodnikiem Mieszanych Sztuk Walki. I nie traci czasu. Wylewa litry potu na sali treningowej. Uczy się MMA trzy razy w tygodniu. Zaczyna od standardowego treningu, o 6.30 rano.

A ciosy zadaje człowiek, który waży 140 kilogramów. Jest różnica? Mój instruktor to dobry zawodnik. Ale ani myślę mierzyć się z nim w ringu. Dam wam przykład: jeśli do walki ze mną wystartuje ważący 70 kilogramów mistrz świata, to jak go trafię, to zmiotę z ringu. Przecież czasem jednym dobrym ciosem można zabić – tłumaczy „Dominator”.

– Przede wszystkim muszę zbić wagę do 125 kilogramów. A tak poza tym chcę również udanie skończyć sezon w zawodach siłaczy. Dziś powalczę o zwycięstwo w Pojedynku Gigantów w Łodzi. Tanio skóry nie sprzedam, zarówno w zawodach siłaczy, jak i później na ringu MMA – obiecuje.

źródło Super Express

14 thoughts on “Pudzianowski: jak trafię, to zmiotę

  1. On już podniósł wszystkie ciężary jakie były do podniesienia, bardzo dobrze dla niego że stawia sobie nowe wyzwania, a dla promocji MMA w Polsce będzie to sto razy lepsza promocja niż Saleta czy jakiś Najman.

    WAR PUDZIAN!!!

  2. Nie kpi, tylko ma rację Mauryc. Sapp nigdy nie przegrał z gościem ważącym 70 kg (nawet z takim nie walczył, bo to by było już niebezpieczne dla zdrowia i życia). W mma przegrał z Nortje (ok. 152kg), Big Nogiem (ok. 109 kg), Fujitą (też ok. 109). A na przykład z Tamurą (89 kg): TKO, 0:11 pierwsza runda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *