Od kajaków do K-1 – Mateusz Kopiec dla Fight24

(fot. Facebook)

Dziś prezentujemy wywiad z nadzieją polskiego K-1, zawodnikiem warszawskiej Garudy – Mateuszem Kopcem.

Fight24.pl: Cześć Mateusz 🙂 Na początku ogromne gratulacje – niedawno zostałeś mistrzem Polski Muay Thai seniorów -71kg i dostałeś się do kadry Polski na Mistrzostwa Europy, które odbędą się w połowie kwietnia w Turcji. Jak idą przygotowania? Dużo trenujesz?

Mateusz Kopiec: W tym momencie to już w zasadzie po przygotowaniach. Już zostało nam roztrenowanie i sam wyjazd. Trenowaliśmy dużo – ja jak zawsze starałem się trenować dwa razy dziennie, ale nie do końca pozwalało zdrowie. Troszkę ostatnio byłem osłabiony bo chyba mnie zawiało, ale już jest ok. Forma jest 😀

F24: Kategoria -71kg jest zawsze mocno obstawiona. Jakie masz oczekiwania w kontekście ME?

MK: Zawsze moja kategoria była mocno obsadzona. Co zawody, czy to zwykła liga czy to MP – zawsze w mojej wadze dużo się działo. Wiem, że tym razem będzie jeszcze ciężej, ale liczę na jak najwięcej! Dam z siebie wszystko i mam nadzieję, że dobrze się to skończy.

F24: Masz swoje typy na półfinały Twojej kategorii?

MK: Szczerze mówiąc, nie wiem kto będzie w mojej kategorii startował. Domyślam się, że na pewno będą sami dobrzy zawodnicy, więc półfinały na pewno będą emocjonujące, oczywiście mam nadzieję, że będę ich uczestnikiem 🙂

F24: Dwa lata temu miałeś wystąpić jako rezerwowy na KOK World GP 2010 w Warszawie, a dość nieoczekiwanie wygrałeś. Jaki wpływ miało to na Twoją karierę?

MK: Ogromny! Po pierwsze rozpocząłem współpracę z organizatorem tamtej imprezy, Donatasem. Już organizował mi inne walki i mam nadzieję, że nasza współpraca będzie się dalej rozwijać.

F24: Jakie masz plany sportowe na najbliższą przyszłość, oczywiście po ME Muay Thai?

MK: Po ME czeka mnie ciężki okres. Wszystkiego nie jestem w stanie wymienić, ale wygląda na to, że maj będę miał bardzo zapracowany. Najważniejsze co mnie czeka, to walka w Pruszkowie na meczu Polska – Tajlandia gdzie stoczę 5-rundowy pojedynek z zawodnikiem z Bangkoku. Jeszcze się tym nie denerwuję, ale niedługo tzn. po powrocie z Turcji na pewno będę! 😉

F24: Doszły mnie słuchy, że masz walczyć zawodowo w Holandii. Czy możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

MK: Co do Holandii, sprawa wciąż jest otwarta. Mamy bardzo dobry kontakt z tamtejszym klubem i promotorem z Utrechtu i w sumie walka tam to tylko kwestia czasu. Jak na razie nie mam nic pewnego.

F24: Co było Twoim bodźcem do rozpoczęcia treningów? Od kiedy trenujesz sporty walki? Od jakiego sportu zaczynałeś?

MK: Sporty walki trenuje od dziecka! Zaczynałem od Judo. Jako dziecko mama zabrała mnie na zajęcia dla dzieci ponieważ byłem strasznym ciamajdą 😉 Już po pierwszych zajęciach wszystko się zmieniło i dodało mi dużo pewności siebie. Judo trenowałem ok. 10 lat. Zrezygnowałem ponieważ zacząłem trenować kajakarstwo, dokładnie kajak-polo. Ten sport dał mi bardzo dużo sprawności, wydolności i siły jak na moją masę 🙂 Ciężko trenowaliśmy razem z kolegami i na sam koniec mojej kariery udało nam się wywalczyć brąz na MP. W ostatnim roku trenowania kajaków wpadłem, jak to się często zdarza w tym wieku, w małe kłopoty osiedlowe. Zostałem pobity 3 razy w przeciągu 2 dni przez bandę chłopaków w moim wieku. Miałem troszkę szczęścia i pomogli mi z nimi moi starsi koledzy, więc więcej już mnie nie zaczepiali ale wiedziałem, że tak nie może już więcej być, że muszę potrafić sam się bronić. Tak właśnie trafiłem do Serafina i do Maćka Skupińskiego i tak zacząłem trenować Muay Thai. W tym momencie trenuję już 8 lat.

F24: Trenujesz, prowadzisz treningi, walczysz za granicą – jak znajdujesz na to czas? Jak wygląda Twój przeciętny dzień?

MK: Dużo się dzieje w moim życiu. Normalny dzień zaczynam najczęściej od treningu personalnego, który prowadzę. Później mam zajęcia, które również prowadzę, ale i w nich uczestniczę, przez co mam załatwiony poranny trening 🙂 Treningi z reguły ustawiam pod siebie i razem z Dimą [moim trenerem] ustalamy dzień wcześniej co mam robić, czy to wydolność, czy siłę czy po prostu roztrenowanie. Najczęściej i tak wszystko odbywa się pod jego okiem. Po porannym treningu najczęściej mam kolejny trening indywidualny lub jeżeli nie mam to po prostu odpoczywam, a pod wieczór jadę już na zajęcia na których trenuję, które prowadzi Dima w Garudzie. W poniedziałki, środy i piątki po treningu wieczornym jadę do innego klubu, gdzie prowadzę własną sekcję Muay Thai. Jak widać cały dzień spędzam na zajęciach 🙂

F24: Bardzo popularnym trendem wśród zawodników jest współzawodniczenie w MMA. Planujesz wystartować w tej formule?

MK: MMA wcale mnie nie kręci. Szczerze mówiąc, wolę skoncentrować się na jednym i robić to dobrze. Wiem, iż w tej formule dużo łatwiej teraz o walki, ale nie mam zamiaru nic zmieniać 🙂

F24: Dziękuję Ci bardzo za wywiad, życzę złota na ME Muay Thai i pozdrawiam w imieniu Czytelników i Redakcji serwisu Fight24.pl! 🙂

MK: Również bardzo serdecznie dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników portalu Fight24.pl. Trzymajcie za nas kciuki na ME! 🙂

 

 

Pozdrawiam,

Lady M /Fight24.pl

2 thoughts on “Od kajaków do K-1 – Mateusz Kopiec dla Fight24

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *