Mirko Cro Cop: „K-1 to sport od którego zaczynałem. To jest moja pierwsza miłość”

Trzecia porażka z rzędu przez KO sprawiła, że Mirko Cro Cop Filipovic zakończył karierę w UFC, ale chorwacki zawodnik najwyraźniej nie jest w pełni gotowy na zakończenie kariery sportów walki. Podczas rehabilitacji prawego bicepsa, rozważa powrót do kickboxingu i stwierdza, że będzie walczył 10 marca w stolicy swojego kraju, Zagrzebiu.

W wywiadzie dla Croatia’s Fight Channel, Cro Cop powiedział, że doznał kontuzji bicepsa przed UFC 137 i walką z Roy’em Nelsonem, lecz mimo wszystko postanowił walczyć. Już wcześniej powiedział swoim fanom, że to prawdopodobnie jego ostatnia walka w Oktagonie i po tym co już zrobił w MMA, chce wrócić do formuły K-1 w której nie walczył od 2003 roku.

„K-1 to sport od którego zaczynałem. To jest moja pierwsza miłość i uważam, że jest bardziej atrakcyjne i odpowiednie dla chorwackich fanów niż MMA.”

Cro Cop prawdopodobnie nie wyleczy swojej ręki przed 20 grudnia, ale mimo zaleceń lekarza aby odpuścić treningi przez osiem tygodni, Mirko rozpoczął już zajęcia w ramach przygotowań do swojego powrotu.

Mirko Filipovic był kiedyś uważany za najgroźniejszego strikera MMA za czasów Pride, czym zwrócił uwagę UFC po tym jak we wrześniu 2006r. w Grand Prix Pride w kategorii open pokonał przez KO Wanderleia Silve i tego samego wieczoru zmusił do odklepania po ciosach Josha Barnetta.

W UFC już nie szło mu tak dobrze o czym świadczy sześć porażek i tylko cztery zwycięstwa. Dodatkowo nie pokonał żadnego zawodnika z pierwszej dziesiątki. Sam wyraził żal z powodu tego, że nie może się odnaleźć w tej organizacji i nie udaje mu się odnieść znaczącego sukcesu.

„Bardzo mi przykro, że nie udało mi się osiągnąć zamierzonych celów w tej organizacji i nie spełniłem oczekiwań fanów. UFC zawsze bardzo dobrze mi płaciło, robiłem wszystko najlepiej jak mogłem i dałem z siebie wszystko w przygotowaniach do walki. Szczerze mówiąc po Pride Grand Prix straciłem motywację aby iść dalej.”

Przeciwnik Mirko na przyszłą walkę w K-1 nie jest jeszcze znany, ale po trzech porażkach z rzędu nasuwa się pytanie, czy powrót do sportu uderzanego jest dobrym pomysłem. Cro Cop powiedział, że wierzy iż to lepiej do niego pasuje ze względu na mniej skomplikowaną strukturę. Niezależnie od wszystkiego, tak jak wielu innych zawodników, także w tym przypadku pragnienie dalszej walki jest ogromne nawet pomimo tego, że najlepsze lata ma się już za sobą.

„Ten ogień będzie się we mnie palił zawsze. Za każdym razem przygotowuję się do walki tak jakby to był najważniejszy pojedynek w moim życiu.”

22 thoughts on “Mirko Cro Cop: „K-1 to sport od którego zaczynałem. To jest moja pierwsza miłość”

  1. Ja tam uważam, że ma o wiele większe szanse odnosić sukcesy w K-1 ( nawet teraz, bo ma dopiero 36 lat) niż w UFC. Spójrzcie na Ernesto Hoosta czy Petera Aertsa, którzy nawet po 40tce odnosili zwycięstwa z czołówką K-1 …

  2. Hoost czy Aerts to zupełnie inny typ zawodników od Cro Copa, bazującego na eksplozywności która naturalnie spada w raz z wiekiem. Dla przykładu, Fedor który jest obecnie mniej dynamiczny już nie jest w stanie rywalizować z czołówką, a rzemieślnik Henderson jest w życiowej formie. Podobnie w boksie .. Roy Jones nie może sie odnaleść,a Bernard Hopkins tryumfuje.
    Utrzymanie sie w czołowce w pewnym wieku przez takich typow zawodnikow jak Saki, Manhoef, Tyson, Fedor czy wspomniany Cro Cop jest wręcz niewykonalne.
    A Mirkowi życze aby kilka razy w kickboxingu miał podniesioną ręke w górze, zasmakował symbolicznie zwycięstwa i zakonczyl kariere, nie wiem .. czy nie ma zadnego mentora/menadżera ktory by mu to wbił do głowy ?

  3. Spójrz na Couture’a, spójrz na Hendersona, a dalej już nawet nie chce się wymieniać i komentować.
    Z całym szacunkiem co ma piernik do wiatraka? Jak ktoś się dobrze prowadzi, ma ku temu warunki, osiągnie sukces mimo wieku. Kiedyś przychodzą jednak te lata, że trzeba odejść.
    Z całym szacunkiem dla Mirko, którego bardzo lubię i szanuję – jego czas się kończy i szkoda się rozmieniać na drobne.

  4. I powinien zostać przy K1, na cholere szedł do mma to nie wiem, jego atut to stójka w sportach sójkowych powinien sie realizować.

    To chyba normalne ze poszedł do mma w k1 az tak nie płaca jak w mma.

  5. „I powinien zostać przy K1, na cholere szedł do mma to nie wiem, jego atut to stójka w sportach sójkowych powinien sie realizować.”

    Można tak mówić gdyby nie odniosł w mma żadnego sukcesu, przez kilka lat był czołowym zawodnikiem tego sportu, oraz wygrał Pride GP, więc miał racje że poszedł do mma.

  6. neon: Spójrz na Couture’a, spójrz na Hendersona, a dalej już nawet nie chce się wymieniać i komentować.
    Z całym szacunkiem co ma piernik do wiatraka? Jak ktoś się dobrze prowadzi, ma ku temu warunki, osiągnie sukces mimo wieku. Kiedyś przychodzą jednak te lata, że trzeba odejść.
    Z całym szacunkiem dla Mirko, którego bardzo lubię i szanuję – jego czas się kończy i szkoda się rozmieniać na drobne.

    Ano ma to że Randy i Hendo to rzemieślncy którzy nie bazują na szybkości i eksplozywności a na sile/technice czyli na rzeczach, które zanikają z wiekiem najmniej. Kolega dał Ci wyrazne i idealne wręcz przykłady jak np. Jones Jr. i Hopkins ale najwyrazniej jesteś oporny. Jones jr. prowadzi się idealnie i nadal wygląda jak młody bóg ale pewne rzeczy na których bazował zanikły z wiekiem i pomimo świetnej formy przegrywa z ogórkami. Stracił szybkość i jest „po japkach” i nie pomoże żade tam „dobre prowadzenie się” o którym bredzisz. A Miras zle się prowadzi? Utrzymując kondycję nawet podczas kontuzji ręki? Nie wiem czego tu nie rozumiesz ale ja nie rozumiem także Ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *