Król wagi ciężkiej czyli Paweł „The Sting” Słowiński i jego plany na 2012r

(fot. kickboxermag.com.au)

Jeden z użytkowników napisał w komentarzu zapytanie o Pawła Słowińskiego. Faktycznie dawno nie było żadnych informacji o nim a jak się okazuje w jego życiu dzieje się, oj dzieje. Dlatego też specjalnie dla użytkownika „abcde” postanowiłem nieco poszukać informacji o Pawle i dotarłem do bardzo ciekawego wywiadu, którego udzielił 6 stycznia 2012r. dla serwisu kickboxermag.com.au

Zapraszam więc do lektury

Paweł „The Sting” Słowiński jest od dawna jednym z czołowych zawodników kickboxingu w Australii. Po ostatnich dwóch zwycięstwach w tym z mistrzem Australii oraz mistrzem ISKA World Champion Peterem „The Chief” Grahamem na gali Kings of Kombat 4 w Melbourne 20 sierpnia, można śmiało powiedzieć, że Słowiński może z powodzeniem stać się numerem jeden i przejąć koronę.

Nie było zaskoczeniem, że ta walka z Peterem Grahamem wywoła takie dyskusje wśród fanów. Czy ta rywalizacja była taka sama jak na przestrzeni poprzednich lat?
Poza ringiem jesteśmy wobec siebie przyjaźnie nastawieni i mamy wobec siebie szacunek. Peter i ja rozmawialiśmy o tzw. trash talk, która miała miejsce w przeszłości i choć ja staram się aby przemawiały tylko moje pięści na ringu, Peter z góry założył że ten trash talk podnosi emocje i pomaga przy sprzedaży biletów.

Jakie były twoje oczekiwania względem Petera podczas wyjścia do walki?
Spodziewałem się trudnej walki i tak też było. Widziałem zawodników z którymi Peter wygrywał i przegrywał z biegiem lat i nigdy nie miałem wątpliwości, że mogę ponownie go pokonać. On jest twardym zawodnikiem, ale ja zawsze miałem pewność, że jeśli wychodzę do walki, to chcę ją wygrać.

Jakie to uczucie wiedząc, że po tej walce jest się najlepszym superciężkim w Australii?
Jeśli ludzie myślą, że jestem najlepszy to świetnie. To nie jest jednak najważniejsze co myślą inni, bo zawsze miałem pewność, że jestem najlepszy i dlatego nigdy nie odrzuciłem walki z kimkolwiek. Wielu gości tak mówi i przechwala się, ale ja to udowadniam. Nie mam potrzeby kogoś wyzywać, nie mam strachu, po prostu daję z siebie wszystko i walczę.

Jakie są twoje plany na 2012 rok, będziesz kontynuował międzynarodowe walki w K-1, It’s Showtime czy może MMA?
Brak decydowanych planów co do K-1 i It’s Showtime. K-1 ma swoje problemy a It’s Showtime nie rozpoczęły jeszcze pracy nad nowym wielkim show. Mam w planach kilka dużych walk kickboxingu w tym roku, jedna z Benem Edwardsem w Canberze w okolicach marca. Dla mnie jednak, rok 2012 jest czasem w którym planuję wkroczyć do MMA i zapewnić sobie pozycję odpowiednią dla UFC. Moim głównym celem w latach 2012/13 jest walka w UFC w Australii. Na tym etapie mam wstępne plany przenieść się w styczniu do Stanów Zjednoczonych i przez trzy – cztery tygodnie solidnie potrenować w Las Vegas mam nadzieję że w Xtreme Couture z Randy’m oraz Ray’em Sefo. Pierwszą moją walkę MMA planuję na 3 grudnia w Melbourne, a następnie w moim rodzinnym mieście Adelajda 12 lutego. Początkowo miałem walczyć w Adelajdzie, ale organizatorzy musieli przesunąć datę na luty przyszłego roku. Robię regularnie treningi pod MMA już od ponad sześciu miesięcy razem z Synergy i Arruda fight team, włączając w to zajęcia z zapasów i BJJ z czarnym pasem i dwukrotnym mistrzem świata Leo Arruda. Jestem zmotywowany i dążę w kierunku zrozumienia tego wszystkiego co oczywiście zajmie trochę czasu oraz wysiłku aby osiągnąć dobry poziom. Mam nadzieję, że ten wyjazd do Stanów i kontakt z doświadczonymi zawodnikami pomoże mi w dotarciu do UFC w Australii. Na razie jednak robię wszystko małymi kroczkami.

Jeśli K-1 upadnie, co to znaczy dla ciebie jako zawodnika i dla twoich kolegów?
K-1 ma obecnie trudny czas. Nie w mojej kwestii jest mówić co się tam dzieje, ale są w trudnej sytuacji również dlatego, że wciąż są winni zawodnikom pieniądze. Jeśli K-1 upadnie, dla zawodników starej generacji jak Peter Aerts, Semmy Schilt, Jerome Le Banner itd. nie będzie to miało tak ogromnego znaczenia, ponieważ oni jako profesjonalni zawodnicy osiągnęli już wszystko, zarobili pieniądze a teraz mają rodziny, którymi muszą się zająć. Dla młodych zawodników będzie to duży problem ponieważ zamiast walczyć na najlepszych galach, będą musieli się cofnąć do regionalnych walk i rywalizować ze słabszymi i mniej znaczącymi zawodnikami i za mniejszą gażę. Jeśli K-1 upadnie, dla takich zawodników jak Zimmerman, Saki, Hari, Samedov, Ghita i ja będzie to oznaczało pozbawienie nas szansy na wielkie pieniądze i anulowanie turnieju na koniec roku. Dla młodych i bliskim nam poziomem umiejętności, oznaczać to będzie koniec ich marzeń o wygraniu K-1 World Grand Prix Final. K-1 nadal jeszcze jest, ale ich problemy spowodowały, że wielu zawodników zmieniło lub zmieni swoje plany i odejdzie stamtąd na rzecz boksu lub MMA. Kilka lat temu trenowałem w Holandii i mieszkałem z Pat’em Barry. Myślałem, że będzie on świetnym zawodnikiem w K-1 lub It’s Showtime, ale zamiast tego wybrał UFC. Może i ja wybiorę tę drogę. Poczekamy zobaczymy.

Trening z Pawłem Słowińskim

Paweł prezentuje nam swój typowy codzienny trening przygotowujący do walki.
Oto mój codzienny trening, dzięki któremu przygotowuję się do walki. Oczywiście niewielkie zmiany są dozwolone w razie potrzeby.

09:30 – Przyjazd do siłowni
10:00 – Bieg przez 5 km od siłowni wzdłuż rzeki Torrens a następnie powrót
10:30 – Brzuszki oraz trening ogólny całego ciała
11:30 – Siła i kondycja
12:30 – Przerwa na obiad
13:00 – Trening personalny
17:00 – Lekki posiłek po południu
17:30 – Gimnastyka – style exercises
18:00 – Technika i ćwiczenia z tarczami
18:30 – Sparing
19:00 – Powrót do domu

To co nie zostało wymienione w tym planie to oczywiste rzeczy takie jak przerwy na nawodnienie organizmu oraz dodatkowe jedzenie w miarę potrzeb. Plan jest elastyczny tak aby umożliwić optymalny czas pracy dla sparingpartnerów i trenerów, ponieważ niektórzy pracują na pełny etat a inni nie. Na przykład, dziś pracuję nad boksem z Nermin’em Sabanovic’em (byłym mistrzem wagi cruiserweight OPBF i trenerem mistrza K-1 Branko Cikatic) oraz sparuje z super szybkim Gary’m Williamsem (82kg mistrz WMC i ISKA.

Jeszcze w tym roku będziesz chciał zadebiutować w MMA w Melbourne. Jakie są twoje oczekiwania co do walki?
Nie mam żadnych oczekiwań i żadnego pojęcia kto będzie moim pierwszym przeciwnikiem. Ciosy w rękawicach do MMA są bardziej bolesne niż się spodziewałem, ale ja zawsze podejmuję walkę bez względu na wszystko. Będzie to prawdopodobnie walka z innym uderzaczem, który także będzie próbował swoich sił w tej formule walki. Kelly Seif jest promotorem tej gali i organizował już dla mnie walki i jestem pewien, że znajdzie odpowiedniej przeciwnika. Będę trenował ciężko i poważnie aby przygotować się tak dobrze jak tylko mogę.

Kim są twoi główni trenerzy?
Nie mam już określonej lokalizacji gdzie trenuje oraz jakiegoś głównego trenera. Stworzyłem coś co się nazywa „Sting Crew”. W zasadzie to lista trenerów i sparingpartnerów oraz ludzi odpowiedzialnych za siłę i kondycję ciągle się zmienia. Trenuję głównie w siłowni World Gym przy Light Square w Adelajdzie. World Gym jest moim głównym sponsorem oraz moim pracodawcą. Jest to wspaniała sprawa jak dla mnie. Są elastyczni i pozwalają mi pracować, trenować i walczyć jako profesjonalny zawodnik. Podróżowałem za granicę i zostałem mistrzem świata w przeciągu ponad 10 lat. Wiem dokładnie jaki system treningowy jest dla mnie odpowiedni, czego potrzebuję do pracy przed każdą walką i kto powinien mnie trenować przez ten okres czasu. Mój trening mentalny oraz styl walki to dwie największe korzyści jakie odniosłem trenując Muay Thai w Holandii z Ernesto Hoost’em przez wiele lat. Czasami trenerzy i sparingpartnerzy dawali nieźle w kość i sprawiali, że świat zmienia się w piekło. Dzięki temu przez ten proces, widzisz siebie jak dorastasz jako zawodnik i zdajesz sobie sprawę, że radzisz sobie z doświadczonymi przeciwnikami. W Holandii zmienialiśmy sparingpartnerów na tych z  innych klubów praktycznie co tydzień. Styl prowadzenia treningów jest oparty na o wiele większej intensywności sparingów i zajęć z kondycji w krótszych odstępach czasu w przeciwieństwie do bardziej powszechnej metody stosowanej w Tajlandii, Azji/Australii gdzie większą uwagę skupia się na technikę, ćwiczenia, fitness a mniej na sparingi.

Często można cię zobaczyć w narożniku młodych zawodników z Riker’s Gym oraz Flinders Uni Muay Thai. Czy możesz nam powiedzieć coś o związku z tymi zawodnikami i ich trenerami Alanem Wong’iem i Jeremy’m Keeping’iem?
Przychodzę do klubów i pomagam czasami tym, którzy przygotowują się do walk. Są nimi szczególnie Kym, Charlie, Theo i ludzie z Riker’s Gym. Czasami robię to także w wieczór przed samą walką. Daję jakieś rady i podpowiedzi odnośnie samych walk oraz organizacji szkoleń gdzie przekazuje swoją wiedzę, którą sam zdobyłem. Czasami słyszę o tym jak niektórzy mówią, że nie widzą mnie tak często w klubie ale to zależy także od tego czy pozwala mi na to czas, a jeśli go mam to pomagam zawodnikom. Chodzi głównie o nich i ich rozwój. W ciągu dnia robię także czasami treningi dla ludzi połączone z zabawą i na luzie, ale w World Gym w mieście staram się robić poważne zajęcia. Jeremy i Alan są wspaniałymi trenerami, najlepszymi w branży. Wystarczy tylko spojrzeć na ich zawodników i na mnie aby to zobaczyć. Z Alanem łączy mnie długa i fantastyczna przyjaźń.

Tłumaczenie: Yoshi

dla Fight24.pl

5 thoughts on “Król wagi ciężkiej czyli Paweł „The Sting” Słowiński i jego plany na 2012r

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *