Tag Archive | "BJJ"

Mackenzie Dern wyjaśnia wycofanie się z mistrzostw Abu Dhabi World Pro Jiu Jitsu

Mackenzie Dern Instagram

W piątek podano informację o tym, że z powodu nie zrobienia wagi Mackenzie Dern została usunięta z turnieju Abu Dhabi World Pro Jiu Jitsu, co według Dern nie jest prawdą. Read the full story

Posted in GrapplingComments (0)

Dillon Danis i Mansher Khera zawieszeni przez Marcelo Garcię

Bellator

Dillon Danis oraz inny członek klubu Mansher Khera zostali zawieszeni na czas nieokreślony przez Marcelo Garcię w jego klubie. Read the full story

Posted in Grappling, MMAComments (0)

Relacja z IV Grand Prix Polski BJJ

Wybierałem się na urlop głównie zobaczyć rodzinkę, ale coś mnie tknęło i sprawdziłem grafik zawodów w Polsce. Patrzę i oczom nie wierzę: mój urlop idealnie pokrywa się z kolejną IV edycją Grand Prix BJJ! Read the full story

Posted in GrapplingComments (0)

Walka Borys Mańkowski vs Mateusz Gamrot na gali Poznań Fight Night

ExtraWalki.pl

ExtraWalki.pl przedstawia walkę wieczoru gali Poznań Fight Night, w której w pojedynku grapplingowym zmierzyli się Borys Mańkowski i Mateusz Gamrot. Read the full story

Posted in GrapplingComments (1)

IV Grand Prix Polski Brazylijskiego Jiu Jitsu 2017 – komunikat organizacyjny

Fight24.pl zaprasza zawodników oraz fanów Brazylijskiego Jiu Jitsu na IV Grand Prix Polski Brazylijskiego Jiu Jitsu 2017, które odbędzie się 11 marca w Mińsku Mazowieckim. Read the full story

Posted in GrapplingComments (0)

POLVO WŚRÓD SMOKÓW #4: Wizyta w klubie Fight Brothers

POLVO WŚRÓD SMOKÓW #4: Wizyta w klubie Fight Brothers

Ostatnio wspomniałem tylko przelotem o klubie do którego trafiłem, czyli Fight Brothers. W dzisiejszym odcinku chciałbym pokazać Wam, drodzy czytelnicy, klub od podszewki. Czym się różni od czołowych polskich klubów? Jak jest wyposażony? Ile osób uczęszcza na zajęcia? Czy mieści się tam małe chińskie osiedle czyli 2-3 miliony ludzi? I wreszcie, ile to kosztuje? Odpowiedzi na te i inne pytania już w dzisiejszym reportażu z Pekinu, czytajcie a będzie Wam dane (się dowiedzieć).

Trafienie do tego klubu graniczy z cudem. Ja osobiście posiłkowałem się mapą wysłaną przez kumpla, zapytałem o drogę w dwóch warsztatach samochodowych i jednej agencji nieruchomości, następnie ubłagałem stróża o otwarcie bramy, pokręciłem się 5 minut po okolicy i wreszcie znalazłem klub. Z zewnątrz wygląda, a raczej nie wygląda, jak na zdjęciu – szklany baniak. Ale już w drzwiach na moim obliczu zagościł uśmiech – w końcu 4-metrowa figura Bruce’a Lee nie stoi w każdej restauracji czy innej kręgielni. Do tego przyzwoitej wielkości banery reklamowe prezentujące dwóch właścicieli tego przybytku, czyli braci Yao Honggang i Yao Zhikui. Schody prowadzą spiralnie w dół, całe 3 piętra. Jeśli ktoś ma lęk wysokości to nie polecam patrzeć przez poręcz, grozi natychmiastowym wypełnieniem pampersa.

Na dole atmosfera się zdecydowanie zagęszcza. Chińczycy nie przesadzają ze skromnością i na ścianach wisi jakieś 200-300 fotografii, między innymi z zawodów, promocji i treningów, ale także z wyjazdów, obiadów klubowych i słit focie bez żadnej okazji; taki Facebook wall w wersji live. Tuż przed drzwiami recepcji stoi pokaźna ilość pucharów, z czego największy przypomina małą kapliczkę i waży tyle że nie dałem rady tego cholerstwa ruszyć z miejsca. Wprawdzie krzyki kolesia z recepcji też mi nie pomagały, ale… No i właśnie recepcja – nie jest zapieprzona produktami, można za to zamówić sobie dowolne rzeczy z katalogu i mieć je do odbioru na drugi dzień. Wisi kilka kimon, koszulek, spodenek i rękawic do celów przymiarkowych, oraz oczywiście naszywki klubowe w które wyposaża się każdy już po dwóch dniach treningów. Do kupienia są także klubowe: czapeczki, koszule, kurtki zimowe, płaszcze przeciwdeszczowe, spodenki, rękawice i owijki bokserskie. A jakby się sprężył i poszukał to pewnie też sznurowadła. Dzięki temu że „mają rozmach sku#$%^syny” klub ma niezachwianą płynność finansową, najlepsi trenują za darmo, a najlepsi z tych najlepszych mają opłacane przeloty na zawody w kraju. Jednym słowem – wypas. Zanim wejdziemy na salę, jedna rzecz która mi się NIEZMIERNIE podoba – klapki. Każdy z nas kiedyś zapomniał śmigaczy – w klubie FB można sobie klapeczki wziąć na czas treningu nieodpłatnie, czyste, zdezynfekowane i prosto z szafeczki oświetlanej ultrafioletem z celu wybicia szczególnie upierdliwych bakterii/grzybów. Pomysł prosty i naprawdę polecam.

Korytarzykiem trafiamy do wejścia, mijamy kibelki (oszczędziłem Wam widoku dziury w podłodze – czystej, ale jednak dziury), trafiamy do szatni. Do dyspozycji jest 50 szafek, co na potrzeby klubu wystarcza zupełnie. Szafeczki są zamykane na kłódeczki, ale nikt ich nie używa – w końcu trenują tu głównie znajomi znajomych dalszych znajomych i nikt nie wyciąga rąk po nie swoje rzeczy. Jako przykład podam że kiedyś zostawiłem przy lustrze Samsunga S6 i portfel z pokaźną ilością gotówki – nikt nie ruszył. Z szatni przechodzi się od razu pod prysznice, woda jest w proporcjach 49,5% wrzątek, 49,5% lodowata i 1% w sam raz. Każde ruszenie pokrętła od wody kończy się wrzaskiem z takich czy innych powodów, więc jest głośno i wesoło. 😉

Główny punkt programu czyli sala treningowa. Sala dzieli się na 4 główne części. Pierwsza to siłownia – nie ma tu jakiejś euforii, sprzęt jest tylko podstawowy I BARDZO DOBRZE. Są hantle, są kettle, są gryfy i ciężary do wyboru, są 2 bieżnie, 3 rowerki i drabinki, a ostatnio pojawiła się też lina dla miłośników palących się rąk (to po zjeżdżaniu jakby ktoś nie zatrybił…). Przy siłowni znajduje się pokaźnych rozmiarów szafeczka z której można pożyczyć rękawice dowolnej formy i koloru, przyrządy gimnastyczne z hiciorami takimi jak skakanka, czy pasy do BJJ.

Drugi kawałek sali to ring. Pełnowymiarowy, pokryty płótnem z logo klubu, z solidnymi linami i codziennie czyszczony. Nie jestem znawcą boksu więc się nie wypowiem tu zbyt obszernie, ale lubię tenże kawałek podłogi, bo jak przychodzę wcześniej to się na nim rozgrzewam 🙂 .

Trzeci kawałek to ćwierć oktagonu. Pod ścianami są ustawione ścianki klatki, wykonane solidnie, jako iż są częścią klatki właściwej. Na okazje lokalnych turniejów, sparingów przed rożnymi ważnymi finałami zawodów z wyższej półki, czy z okazji wizyty jakiejś ważnej osobistości klatka jest składana, wyciągana na środek sali i chłopaki dają w niej do pieca. W tej części znajdują się także 2 konkretne bolki, czyli manekiny do ćwiczenia techniki rzutów, technik w parterze, uderzeń w parterze, oraz przez dzieci do ćwiczenia skakania komuś po głowie.

I na koniec danie główne czyli MATA. Mata jest naprawdę spora, jeszcze nie było sytuacji że grupa się na niej nie mieściła, a przychodzi od 20 do 50 osób na jeden trening. Przy samej krawędzi, z jednej strony są umieszczone worki, sztuk osiem (albo jakoś tak bo nie liczyłem dokładnie, może 10). Worki duże, ciężkie i dobrze wykonane. Sama mata jest typowym tatami, nie składana z brudzących na niebiesko (czy inny kolor) puzzli, zmywana przez miłego pana (o jakże oryginalnym nazwisku Li) przed każdym treningiem i po treningu jeszcze raz środkiem bakteriobójczo-zapachowo-konserwującym.

W tym właśnie miejscu dane mi jest trenować. Czy drogo? W porównaniu do Polskich warunków na pewno – pół roku treningów to 5000 yuanów, czyli ok 2,5 tysiączka polskich złociszy, natomiast za roczny karnet zapłacimy 8000, czyli 4 tysiaki. W cenie dostajemy nieograniczony wstęp od 8 rano do 23 w nocy, doskonałą kadrę instruktorską i wszystkie bajery jakie wymieniłem. Jeśli ktoś miałby ochotę się kiedyś wybrać do Pekinu i przy okazji odwiedzić ten klub, to nie musi się martwić kosztami – pierwszy tydzień czy dwa zawsze są za darmo. Zatem zapraszam w odwiedziny, a póki co do kolejnego przeczytania. OSSU!

Polvo

POPRZEDNIE ODCINKI

POLVO WŚRÓD SMOKÓW: Ja, „Polvo” #1

POLVO WŚRÓD SMOKÓW: Pewnego razu w Szanghaju… #2

POLVO WŚRÓD SMOKÓW #3: Denilson Bischiliari – kowboj w Chinach

Posted in Polvo wśród SmokówComments (0)

Poznań Fight Night making of promo

ExtraWalki.pl

Ostatni już materiał video dotyczący gali Poznań Fight Night. Tym razem jest to „MAKING OF” czyli kilka zabawnych fragmentów wyciętych w trakcie montażu kilku poprzednich materiałów. Read the full story

Posted in Polskie MMAComments (1)

Wyniki walk Submission Underground 3

Przedstawiamy wyniki walk Submission Underground 3, turnieju grapplingowego organizowanego przez Chaela Sonnena. Read the full story

Posted in GrapplingComments (0)

Poznań Fight Night Promo – Mańkowski vs Gamrot

Przedstawiamy oficjalny klip promujący SUPER FIGHT w formule BJJ NO GI, w którym zmierzą się Borys Mańkowski i Mateusz Gamrot na Extra Gali Poznań Fight Night zaplanowanej na 18 lutego w Hali Arena. Read the full story

Posted in Polskie MMAComments (0)

POLVO WŚRÓD SMOKÓW #3: Denilson Bischiliari – kowboj w Chinach

Polvo

Pierwsze co zrobiłem po przyjeździe do Chin to zacząłem rozglądać się za klubem do trenowania. Jakimś niesamowitym fartem, porównywalnym tylko do wygrania szóstki w totka bez skreślania cyfr, Chinka która mnie odbierała z lotniska miała chłopaka trenującego BJJ! Read the full story

Posted in Polvo wśród Smoków, WywiadyComments (0)

Mackenzie Dern o planach na 2017 rok zarówno w BJJ jak i MMA

Mackenzie Dern Instagram

Jedna z najlepszych zawodniczek BJJ na świecie Mackenzie Dern miała bardzo udany miniony rok, ale nie zamierza zwalniać tempa. Read the full story

Posted in Grappling, MMAComments (0)

POLVO WŚRÓD SMOKÓW: Pewnego razu w Szanghaju… #2

 

             Któregoś dnia zostałem jak zwykle po treningu żeby pogadać z ludźmi, wymienić się uwagami, porozciągać stare kości i tak dalej, wiecie jak to leci. No i siedzimy, gadamy, rozciągamy… Zazwyczaj trenuję w parze z Andrew, kolegą z Nowej Zelandii na wygnaniu w Chinach. Człowiek fajny, zorientowany, siedzi tu piąty rok, płynnie zasuwa po mandaryńsku, ma świra na punkcie BJJ i coraz to przynosi jakieś wieści. Ten dzień nie był inny.

A: „… wiesz, na tych zawodach co będą w Szanghaju sporo ludzi się pojawia, a czasem…”

              W tym miejscu oczywiście mój mózg zadecydował że przełączy się w tryb zadawania pytań ze skutkiem natychmiastowym, jako że Andrew ma zwyczaj kontynuowania monologu przez bite 15 minut, chyba że mu się szybko przerwie jak bierze oddech. Strategia zadziałała i w kilka minut wiedziałem już sporo – nie wszystko, ale wystarczająco żeby się nakręcić. Zawody są organizowane przez GCJJF (Greater China Jiu Jitsu Federation), trwają jeden dzień, nagrody dupy nie urywają ale są przyzwoite, noclegi są tanie, a żeby tam dojechać nie muszę szukać kupca na nerkę. Całkowity koszt to ok. 2000 yuan (jakieś 1000 zeta), co przy zarobkach w Chinach nie oznacza głodówki do kolejnej wypłaty i tyle dobrego.

            Jednym słowem napaliłem się jak szczerbaty na suchary! Kurde, zawody w Azji! Nie miałem w Polsce zbytnio okazji do szwendania się po zawodach, ominęły mnie spore imprezy przez wyjazd, to teraz sobie odrobię! Ale nie tak hop siup, zabawa miała się dopiero zacząć. Jak wszystko w Chinach, wyjazd też nie może być prosty. Pierwsza przeszkoda – kupno biletów na pociąg. Trzeba mieć paszport – mam. Trzeba wydać ok. 500 yuanów na bilet w jedną stronę – spoko. Trzeba zamówić bilet miesiąc wcześniej – nie ma sprawy. I wreszcie z tym wszystkim trzeba iść do kasy gdzie nikt nie mówi po angielsku i zarezerwować bilety na konkretny dzień i godzinę – noż ja pier…dykam. Ale dynia nie tylko od zasłaniania szyi, zaciągnąłem Andrew do kasy biletowej, cing ciang ciung i zamówione.

            Etap drugi – zamów sobie nocleg. E, dam radę – pomyślałem, i zacząłem przeglądać hostele w okolicy zawodów. Po 3 godzinach byłem bliski rzucenia telefonem o ścianę z nadzieją trafienia jakiegoś Chińczyka za tąże ścianą – hostele w 90% wymagają przedpłaty z karty kredytowej, a z tych 90% kolejne 90% nie przyjmuje obcokrajowców. Czemu? Jaki to interes? Nie wiem, nie pytajcie, ale kolejne maile powiadamiające o „niemożności dokonania rezerwacji” przychodziły jak z elfy z maszyny Świętego Klausa. WRESZCIE udało mi się znaleźć hostel, po cenie lekko wyższej niż planowałem, ale wszystko w limicie wydatków.

            Etap trzeci – rejestracja. Też gimnastyka jak cholera, ale tu się nie produkowałem i poprosiłem znajomą Chinkę z naszej akademii o wpisanie mnie na listę i dopięcie formalności. Wieczorem już miałem potwierdzenie o starcie i tylko czekałem na dzień zawodów. Aha, tydzień przed zawodami dowiedziałem się że w mojej kategorii (-82,3kg) nie ma ludzi i mogę dostać medalik za free albo walczyć w kategorii do 94 kg. A co mi tam, powalczymy, nie takich cielaków się składało w origami…

            I wreszcie nadeszła upragniona chwila wyjazdu. Przewinę żeby nie zanudzać – z pracy do sklepu, ze sklepu do metra, z metra do sklepu po portfel który zostawiłem przy kasie, powrót do metra, metrem na dworzec, wchodzę na dworzec, zero oznakowań, tryb paniki… Na głodnego źle się myśli, idąc za tą logiką oszamałem jakiegoś kuraka z ryżem i zacząłem szukać mojej bramki. Tak, bramki na pociąg – najszybsze pociągi klasy G mają zbliżone odprawy do tych na lotnisku. Wprawdzie jest szybciej ale też trzeba dać się obmacać, wrzucić bagaż do rentgena, w razie podejrzeń przygotować się na pana rozmiarów młodego goryla z gumową rękawicą… Ale udało się bez problemów i o godzinie 15.00 ruszyłem w tempie 300 km/h w stronę Szanghaju. Obsługa co 30 minut wymiata niewidzialne śmieci, w klasie ekonomicznej zadziwiająco dużo miejsca, cichutko, prędkości się nie odczuwa, a po 5 godzinach człowiek ląduje na miejscu. A żeby było weselej – 5 minut przed odjazdem dobiegł zdyszany Andrew więc on też jechał i dojechał.        

            Szanghaj robi wrażenie – światła, neony, ulice tętniące życiem nawet po północy, wszędzie jakieś show, naganiacze, okazje – nie da się tego opisać słowami, ale uśmiech miałem na twarzy permanentnie; jeśli ktoś lubuje się tak jak ja w azjatyckich klimatach to polecam w stu procentach.Podziwiając okolice dotarliśmy do hostelu – o dziwo BARDZO przyzwoity standard, czyściutko, ręczniczki pościel i wszystko super. Walnęliśmy się grzecznie do łóżeczek o godzinie 22 i budziki na 9 rano.

            Na miejsce zawodów dotarliśmy po śniadaniu, w samą porę żeby obejrzeć sobie halę, znaleźć przyzwoite miejsca, zapoznać się z rozkładem kibelków, potwierdzić przybycie, odebrać okolicznościowe koszulki, kupić czapeczki, kupić wodę… W międzyczasie dotarli jeszcze kumple z akademii w liczbie trzech sztuk, z tego dwóch startujących. Zawody rozpoczęły się o godzinie 10.00, bez obsuwy. Powiem od razu co się mi podobało, a co znacznie mniej. Z plusów na pewno organizacja – wszystkie komunikaty powtarzane przez nagłośnienie po 10 razy, 6 mat do walk i angielskojęzyczna obstawa imprezy. Z minusów – temperatura w środku wynosiła ok. 10 stopni. Dlaczego? A dlatego że drzwi wejściowe prowadziły niemal bezpośrednio na maty (ok. 5 metrów), a drzwi te były non-stop otwarte, w związku z tym panowała taka piździawica (26 listopada…) że dałbym sobie rękę uciąć że widziałem na sali kilka pingwinów… Drugim poważnym minusem było sędziowanie – w pierwszej walce jaką oglądałem sędzia dawał punkty od razu po wykonaniu akcji, nie czekając przepisowych trzech sekund na ustabilizowanie na pozycji. W moich walkach kilka razy nie dostałem punktów i też nie było się kiedy o to sprzeczać, zresztą nie gadam po chińsku tak żeby się wykłócić, ale niesmak pozostaje.

            Walki były ciekawe, na niektórych matach panowała prawdziwa wojna. Troszkę się przyczepię ponownie do sędziów, którzy nie potrafili ocenić umiejętności białych pasków, przez co trzech zawodników wróciło do domu na wózeczkach z napędem ręcznym. Rozumiem, walka i tak dalej, ale jeśli sędzia nie wyłapuje na czas takiego detalu jak zakładana skrętówka, to coś tu jest nie tak. W niebieskich paskach już było mniej kontuzyjnie, ale bardzo konkretnie. Na szczególną wzmiankę zasługuje zawodnik o imieniu Arturus, Rosjanin. Prezentował naprawdę konkretny poziom techniczny, a na drugim miejscu uplasował się tylko dlatego że oddał koledze z akademii walkę o finał. Bardzo ładny gest i super walki. W elicie, czyli purpurach/brązowych/czarnych pasach stawiło się niespodziewanie mało zawodników. Szczególnie brązowym pasom przydałoby się jakieś szkolenie motywacyjne, ponieważ na zawodach nie pojawił się ani jeden zawodnik z tym kolorem paska. „Czarnuchów” przybyło bodajże czterech, z dwóch akademii, a same walki były tak ciekawe że mi się zasnęło w oczekiwaniu na moje Open…

Nasza ekipa wypadła nadspodziewanie dobrze i każdy przywiózł blaszkę, nieskromnie nadmienię że udało mi się zdobyć dwa złote kółeczka – w kategorii -94,3 kg i w Open. Cieszy także, że panowie sponsorzy stanęli na wysokości zadania – oprócz krążków i dyplomów wszyscy medaliści dostali pokaźne paczuszki z suplementami, natomiast zdobywcy pierwszych miejsc w open elity zostali dodatkowo obdarowani kimonami firmy Pariah – bardziej niż przyzwoitej jakości, a żeby nikt nie wyjeżdżał z pustymi łapkami to organizatorzy dorzucili dla każdego zawodnika bez wyjątku okolicznościową koszulkę termiczną. Jedynym minusem, już na sam koniec, był fakt przywłaszczenia sobie przez nieznanego osobnika mojego telefoniku na którym chciałem nagrywać walki. Z drugiej strony na matę wchodziłem z dodatkową porcją adrenaliny, więc może to i dobrze się stało…

Podsumowując – jeśli będziecie chcieli kiedyś wybrać się na Shanghai International, to polecam tą imprezę gorąco. Poza naprawdę fajną atmosferą na zawodach, można spróbować lokalnych smakołyków czy pozwiedzać miasto, a jest co zwiedzać. Nawet fakt przydługaśnego załatwiania wszystkich formalności nie jest w stanie przyćmić blasku Szanghaju, więc krótko mówiąc – polecam!

Konrad Polvo

Zobacz również POLVO WŚRÓD SMOKÓW: Ja, „Polvo” #1

Posted in Polvo wśród SmokówComments (0)

Dillon Danis chciałby zmierzyć się z Sagem Northcuttem

Dillon Danis

Trener BJJ Conora McGregora, Dillon Danis coraz częściej zaczyna mówić o UFC i swoim występie w tej organizacji i zaproponował już pierwszego kandydata do walki. Read the full story

Posted in MMAComments (1)

Jon Jones vs Luke Rockhold w planach na SUG 3. Jake Shields, Frank Mir i Dillon Danis również chętni na walkę

Submission Underground

Od debiutu Jona Jonesa w pro-grapplingu minął niewiele ponad tydzień, ale wygrana walka Jonesa sprawiła, że rywalizacja w grapplingu może być dla niego dobrą alternatywą dla MMA. Read the full story

Posted in MMA7 komentarzy

POLVO WŚRÓD SMOKÓW: Ja, „Polvo” #1

 

Od kiedy tylko pamiętam, jarałem się oporowo sztukami walki, w szkole dostawałem nagany za złe zachowanie z powodu licznych bójek, aż w końcu odnalazłem się w MMA… a nie, to nie ta bajka… Read the full story

Posted in Polvo wśród SmokówComments (0)

Jon Jones vs Chael Sonnen na Submission Underground 3 w styczniu?

@SBNLukeThomas Twitter

Po wygranej walce z Danem Hendersonem na turnieju grapplingowym Submission Underground 2, Jon Jones nie będzie musiał długo czekać na kolejny pojedynek. Read the full story

Posted in GrapplingComments (0)

Dzisiaj polecamy





Zdobądź biografię Floyda Mayweathera

Najbliższa gala

ACB 58: Young Eagles 17
Data: 22.04.2017, Palace of Sports, Chasawiurt – Rosja
M-1 Challenge 76: Evloev vs. Nevzorov
Data: 22.04.2017, Sports Palace „Nagas”, Nalczyk – Rosja
UFC Fight Night 108: Swanson vs. Lobov
Data: 22.04.2017, Bridgestone Arena, Nashville, Tennessee – USA
Zobacz więcej gal »

Patronat medialny





Fight24 na FB i Twitter



Współpraca

Zaprzyjaźnione kluby

Partnerzy


fight24 mma

Polecane serwisy

Kontakt

Znajdź nas na

Informacje

Popularne tagi

Alistair Overeem Anderson Silva Bellator BJJ BJ Penn boks Brock Lesnar Cain Velasquez Dana White Dan Henderson DREAM Fedor Emelianenko fight24.pl Frank Mir Gegard Mousasi Georges St. Pierre Grappling GSP Jan Błachowicz Jon Jones Josh Barnett Junior Dos Santos K-1 kickboxing KSW Lyoto Machida Mamed Khalidov Mariusz Pudzianowski mma MMA INFO MMA News Muay Thai Nick Diaz Randy Couture Rashad Evans Shane Carwin Tito Ortiz Tomasz Drwal TUF UFC

© 2017 FIGHT24.PL – MMA i K-1, UFC.