Nick Diaz sugeruje zamiar przejścia do Bellatora?

fightsday.com

Za braćmi Diaz czasami bardzo trudno nadążyć i nie wiadomo dokładnie czego chcą i kiedy znów zobaczymy ich w Oktagonie, ale to już nie jes tnic nowego w ich przypadku.

Tym razem sprawa dotyczy Nicka Diaza, który na swoim Instagramie  w instastories umieścił informację w której stwierdził że ma głęboko w poważaniu UFC i zasugerował, że może przejść do Bellatora.

Co do starszego Diaza, Nicka, miną w styczniu cztery lata od czasu, gdy ostatni raz stanął w Oktagonie na gali UFC 183 w walce z Andersonem Silva. Wygląda na to, że Nick znalazł motywację do powrotu do rywalizacji. Prezydent UFC Dana White potwierdził przy okazji gali UFC 231, że Nick Diaz stoczy swoją kolejną walkę z Jorge Masvidalem na gali UFC 235, która odbędzie się w marcu.

Tymczasem Nick Diaz wydaje się mieć inne plany po tym, jak zasugerował na Instagramie, że negocjacje nie spełniły jego oczekiwań i wymienił organizację Bellator oraz jej prezydenta Scotta Cokera.

„Je**ć ufc, chodzi teraz tylko o Bellatora, chyba że mi zapłacą. ScCoker jest prawdziwym szefem.”

Nick Diaz Instagram

„ScCoker” jest odniesieniem do prezydenta Bellatora Scotta Cokera z którym Nick Diaz ma dobre relacje z czasów swoich walk w Strikeforce, kiedy Diaz był długoletnim mistrzem wagi półśredniej, który trzy razy bronił swojego tytułu przed odejściem.

W tym czasie Diaz zyskał status jednego z najlepszych zawodników wagi półśredniej i zaprowadziło go to z powrotem do UFC w październiku 2011 roku. Dobre relacje z Cokerem sprawiają, że nie dziwi fakt,że Diaz byłby otwarty na wznowienie współpracy z szefem Bellatora… zakładając,że tak się w ogóle stanie.

Od ostatniej walki Diaza w Strikeforce w kwietniu 2011 roku,stoczył on cztery pojedynki w UFC, które zakończyły się jednym zwycięstwem z B.J.Pennem, dwoma porażkami z Carlosem Conditem i Georgesem St-Pierre oraz porażką z Andersonem Silva zmienioną potem na nierozstrzygniętą walkę z powodu oblanych testów na obecność sterydów u Silvy i marihuany u Diaza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *