Krajobraz po bitwie – UFC Fight Night 70: Machida vs. Romero #43

Stephen R. Sylvanie-USA TODAY Sports
Stephen R. Sylvanie-USA TODAY Sports

Kto tak naprawdę odniósł zwycięstwo a kto powinien wstydzić się swojego występu?

Głównym rozdającym karty przed sobotnią galą okazały się problemy z systemem wizowym Stanów Zjednoczonych, przez które event kilka dni wcześniej stracił trzy walki a czwarta została anulowana z powodu kontuzji Andreasa Stahla. UFC starało się ratować sytuację i ostatecznie podczas gali odbyło się dziewięć walk, niestety część z nich – delikatnie mówiąc – publiczności nie porwała.

Największym zwycięzcą gali został Lorenz Larkin. Amerykanin od czasu zejścia do wagi półśredniej zaliczył drugą wygraną przez nokaut, teraz jego ofiarą padł twardy Santiago Ponzinibbio. Lorenz zaprezentował się jeszcze lepiej niż w pojedynku z Johnem Howardem, początkowe minuty walki nie zwiastowały końca, który nadszedł w dziewiątej minucie walki, Monsoon posłał Argentyńczyka na deski i nie pozwolił dojść do siebie zasypując go ciosami i zmuszając sędziego do interwencji. Walka Larkina i Ponzonibbio została uznana najlepszą walką gali, obaj zawodnicy zgarnęli z tego tytułu po 50 000 dolarów. Pora na kolejne wyzwanie dla Lorenza, za 2 tygodnie między sobą zawalczą Jake Ellenberger i Stephen Thompson, Larkin mógłby zmierzyć się z wygranym tego boju lub też z Thiago Alvesem (zależnie od tego kiedy mógłby on powrócić do klatki po kontuzji nosa).

Z zawodnika skazywanego na pożarcie i zwolnienie (przed walką z Ronnym Markesem) Thiago Santos stał się co najmniej średniakiem dywizji dopisując do swojego rekordu kolejną wygraną w UFC przez nokaut w pierwszej rundzie. Brazylijczyk potrzebował niecałe pół minuty na rozmontowanie nie walczącego regularnie Steve’a Bosse. Za swój występ zainkasował dodatkowe 50 000 dolarów z tytułu najlepszego występu wieczoru.

Udany debiut w największej organizacji MMA na świecie zaliczył Tony Sims. 29-latek w pierwszej rundzie odprawił wielkiego Steve’a Montgomery’ego chociaż nie bez problemów – w połowie odsłony Tony przyjął mocne kolano, które wyraźnie odczuł ale zachował zimną krew i chwilę później mógł unieść ręce w geście triumfu.

Lyoto Machida nie będzie miło wspominał wycieczki do Hollywood. Brazylijczyk radził sobie do momentu, w którym Romero przyspieszył i spróbował obalać, po sprowadzeniu walki do parteru Yoel rozstrzygnął walkę na swoją korzyść za sprawą celnych łokci. Dla Smoka to druga przegrana przed czasem w tym roku co będzie oznaczać kolejny spadek w rankingu wagi średniej. W kolejnej walce Machida mógłby zmierzyć się z również pokonanym w ostatnim boju Vitorem Belfortem.

Eddie Gordon zaliczył trzecią z rzędu porażkę pod szyldem UFC. Zwycięzca 19 edycji TUF-a znajduje się teraz w bardzo trudnej sytuacji i nie wykluczone, że zakończy się to jego zwolnieniem z szeregu zawodników największej organizacji MMA na świecie.

Steve Bosse powrócił do walk po ponad 2-letniej przerwie, powrót ten nie trwał długo, ponieważ już po 29 sekundach Kanadyjczyk leżał na deskach nieprzytomny po przyjęcie na głowę kopnięcia Thiago Santosa. Ciekawe co dalej ze swoją karierą zrobi zawodnik Tristar Gym.

Steve Montgomery najwyraźniej nie ma szczęścia do tego co związane z organizacją UFC. Najpierw 24-latek musiał wycofać się z 21 edycji TUF-a a teraz gdy dostał szansę walki w UFC pojedynek z Tonym Simsem rozpoczął dobrze, w połowie rundy nawet mocną wstrząsnął rywalem ale ostatnie słowo należało do Simsa, który kilka sekund później znokautował Steve’a.

Yoel Romero udowodnił, że należy do ścisłego topu wagi średniej, po pokonaniu Lyoto Machidy zanotuje kolejny awans w rankingu dywizji -84 kg UFC. Po dwóch rozpoznawczych rundach Kubańczyk w trzeciej odsłonie ruszył bardziej zdecydowanie, obalił Brazylijczyka i zakończył walkę uderzeniami łokciami. Najprawdopodobniej teraz zmierzy się z Ronaldo Souzą w walce o titleshota. Dlaczego, więc wspominamy o nim dopiero pod koniec tekstu? Romero sam sobie zaszkodził powalkowym wywiadem, to nie był czas ani miejsce na słowa w takim temacie. Zamiast dać się uwielbiać za pokonanie utytułowane Machidy Kubańczyk pozostawił tylko mieszane uczucia.

A co Wam najbardziej zapadło w pamięć? Kto zasługuje na wyróżnienie?

3 thoughts on “Krajobraz po bitwie – UFC Fight Night 70: Machida vs. Romero #43

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *