Krajobraz po bitwie – UFC Fight Night 59: McGregor vs. Siver #24

Kto tak naprawdę odniósł zwycięstwo a kto powinien wstydzić się swojego występu?

Conor McGregor zapowiadał szybkie zwycięstwo a tymczasem odprawienie Dennisa Sivera zajęło mu prawie 7 minut. Nie zmienia to jednak faktu, że rosyjski Niemiec ani przez sekundę nie zagroził faworyzowanemu Irlandczykowi. The Notorious od samego początku kontrolował sytuację a koniec walki nastąpił po 114 sekundach II rundy. To już niemal pewne, że w kolejnej walce Conor zawalczy o pas wagi piórkowej który obecnie dzierży Jose Aldo.

Co-main event gali był wyrównanym pojedynkiem. Po 15 minutach walki Donalda Cerrone z Bensonem Hendersonem sędziowie punktowi stanęli przed trudnym zadaniem wyłonienia zwycięzcy. Ostatecznie wskazali Kowboja jako zwycięzcę. Decyzja dla co niektórych bardzo kontrowersyjna ale trzeba przyznać, że walka była bliska i mogła pójść w obie strony. Dzięki siódmemu z rzędu zwycięstwu Donald ma obecnie najdłuższą passę zwycięstw wśród zawodników wagi lekkiej i powinien teraz zmierzyć się z Khabibem Nurmagomedovem tyle, że są dwa pytania: kiedy Rosjanin wróci do walk? Czy Cerrone będzie na niego czekał?

Dobry występ zaliczył wczoraj Uriah Hall. Finalista 17 edycji TUF-a od początku dominował w pojedynku z znalezionym w ostatniej chwili Ronem Stallingsem. Walka zakończyła się poprzez TKO ale nie bezpośrednio w wyniku ciosów ale z powodu rozcięcia w okolicy lewego oka. Po pojedynku z Stallingsem Hall wyzwał do walki swojego niedoszłego rywala, Costasa Philippou. I pewnie do tego pojedynku dojdzie.

Wczoraj Gleison Tibau dopisał do swojego rekordu już szesnaste zwycięstwo w największej organizacji MMA na świecie. Obecnie Brazylijczyk jest na fali 3 kolejnych zwycięstw nad uznanymi zawodnikami: Patem Healym, Piotrem Hallmannem i Normanem Parkem. Kolejna wygrana prawdopodobnie zapewni mu miejsce w top15 dywizji. Do wejścia do „15” aspiruje także Rashid Magomedov i to z nim mógłby zmierzyć się Gleison w kolejnym pojedynku.

Ze swojego występu na pewno zadowolony jest Lorenz Larkin. Po 3 porażkach z rzedu Amerykanin odbił się od dna w wielkim stylu pokonując Johna Howarda. The Monsoon dominował do początku walki i zakończył ją ciosami w parterze. Za swój występ otrzymał 50,000$ za występ wieczoru.

Irlandzkim kibiców uszczęśliwił także Patrick Holohan. 26-latek parterowo zdominował Shane’a Howella i dopisał do swojego rekordu drugie zwycięstwo w największej organizacji MMA na świecie.

Dobrze w parterze zaprezentował się także Charles Rosa. 28-latek przegrywał z Soriano wymiany stójkowe ale nadrabiał to pracą w parterze. Walkę zakończył 17 sekund przed końcową syreną zakładając rywalowi duszenie d’arce.

Na pochwałę nie zasłużyli sędziowie ostatniego pojedynku karty wstępnej, Cathal Pendred vs. Sean Spencer. 2 sędziów orzekło, że Cathal wygrał każdą z rund – to kompletne nieporozumienie. Spencer ma prawo czuć się pokrzywdzony.

Wielu spodziewało się porażki Dennisa Sivera ale czy w takim stylu? Prawdziwy weteran oktagonu został całkowicie rozmontowany przez irlandzkiego gwiazdora. Z pewnością Siver jest rozczarowany swoją postawą.

Wczorajszego wieczoru mile nie wspomina Benson Henderson. Amerykanin przyzwyczajony do życzliwości sędziów przegrał jednogłośną decyzją z Donaldem Cerrone. Może nie zaprezentował się słabo ale tym razem sędziów do siebie nie przekonał. 2 przegrane z rzędu nie stawiają go w najlepszym położeniu w mocno obsadzonej dywizji. 2 przegrane z rzędu ma na koncie także Josh Thomson, może to pora na rewanż za niejedno głośną decyzję ze stycznia ubiegłego roku.

Przed walką z Tibau Norman Parke emanował pewnością siebie m.in. planując już kolejną walkę. W rzeczywistości nie sprostał on Brazylijskiemu rzemieślnikowi i wizja walki o topowe miejsca znacząco się od niego oddaliła.

Do przegranych gali należy zaliczyć także Seana Spencera. Amerykanin był wczoraj lepszy od Cathala Pendreda jednak sędziowie podjęli niewłaściwą decyzję przyznając zwycięstwo zawodnikowi SBG Ireland.

John Howard przegrał po raz 3 z rzędu, może to oznaczać zwolnienie z UFC. Podobny los może spotkać Matta Van Burena który przegrał drugą walkę w UFC i nie zaprezentował czegoś co nakazywałoby dać mu jeszcze jedną szansę.

A co Wam najbardziej zapadło w pamięć? Kto zasługuje na wyróżnienie?

One thought on “Krajobraz po bitwie – UFC Fight Night 59: McGregor vs. Siver #24

  1. „2 sędziów orzekło, że Cathal wygrał każdą z rund – to kompletne nieporozumienie.”

    Powiedziałbym, że nawet nie nieporozumienie, ale ciężka bzdura. Jedynym wytłumaczeniem byłoby tylko to, że sędziowie (wszyscy trzej) nie wiedzieli, który zawodnik jest który.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *