Jon Jones nie oszczędził Israela Adesanyi po jego porażce z Janem Błachowiczem na UFC 259

Nie trzeba nikomu mówić, jakie są relacje między Jonem Jonesem a Israelem Adesanya i w związku z tym były mistrz wagi półciężkiej UFC typował wygraną Jana Błachowicza, a pod adresem Adesanyi wysłał kilka gorzkich słów po jego porażce na UFC 259.

Israel Adesanya (20-1 MMA, 9-1 UFC), panujący mistrz wagi średniej, nie dał rady zdobyć tytułu wagi półciężkiej w walce z mistrzem Janem Błachowiczem (28-8 MMA, 11-5 UFC) w głównym pojedynku wieczoru gali UFC 259 na UFC Apex w Las Vegas.

Jon Jones (26-1 MMA, 20-1 UFC), który od ponad roku ma konflikt z Adesanyą, uważnie przyglądał się walce. W trakcie pojedynku wielokrotnie pisał na Twitterze naśmiewając się Nigeryjczyka i pod koniec wyglądało na to, że nie jest już zainteresowany walką z Adesanyą:

Grudzień będzie świetny.

Nie mogę się doczekać, kiedy ta suka przyzna się do błędu.

Tak, nieważne, to nie jest nawet warte poświęcenia mojego czasu.

Świetna robota Jan, do końca walki pozostały dwie minuty, ale Izzy jest na dole, świetna wygrana. Zdecydowanie nie spodziewałem się żadnych niespodzianek.

Jeśli kiedykolwiek napisałeś mi te głupoty, że Izzy mnie pokona, przywal sobie w pysk.

Odważ się być wielkim, dobra robota dzieciaku.

Najlepszy uderzacz, jakiego MMA kiedykolwiek widziało? To gówno musi się już skończyć… ludziom tak szybko udziela się hype train.

Przepraszam, że trochę za bardzo się tym cieszę, ci fani kreskówek wygadują szalone rzeczy.

Wygląda na to, że wszyscy martwiący się o mnie, nie mogą zapomnieć o tym, co mają przed sobą. Dziwne.

Gdyby Adesanya wygrał tę walkę, to wyniosłoby go to do statusu supergwiazdy i potencjalnie postawiłoby go na kursie kolizyjnym z Jonesem w wadze ciężkiej.

Adesanya powiedział po walce, że zamierza powrócić do dywizji średniej, aby bronić tytułu, podczas gdy Jones wydaje się być gotowy do zmierzenia się ze zwycięzcą walki o tytuł wagi ciężkiej pomiędzy mistrzem Stipe Miociciem i Francisem Ngannou, która odbędzie się 27 marca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *