Fight24 – Z przymrużeniem oka: odcinek 39

W dzisiejszym odcinku wystąpi średnio egzotyczny kwartet wzajemnej adoracji, czyli Tomasz Adamek, bracia Władimir i Witalij Kliczko oraz ich pluszowy ulubieniec David Haye. Ponadto wspomnimy trochę o weekendowych wydarzeniach, czyli UFC 131 Dos Santos vs Carwin, następnie wracamy na stary kontynent a dokładniej do Irlandii a potem do kraju…piorunem do kraju!

David Haye wspominał już nie raz, że jedyne czego potrzebuje podczas walki z Władimirem Kliczką to sędzia potrafiący liczyć do dziesięciu. Pod takim warunkiem, może odbywać tę walkę nawet w domu Kliczki a nawet w nocnym klubie lub na plaży. Jak twierdzi, cała reszta jak np. wielkość jego postaci czy nazwiska na plakacie promującym już go nie interesuje. „Kliczko chcą mnie przestraszyć rykiem masy swoich fanów. Zgodziłem się na walkę w Niemczech między innymi po to żeby pokazać kibicom, że można być najlepszym walcząc efektownie. Im więcej na stadionie będzie wyznawców braci Kliczko tym lepiej, nawrócę tych ludzi na swoją wiarę” – przekonuje Haye. Władimir Kliczko z kolei zapowiada że nie znokautuje Davida Haye w początkowych rundach a wręcz przeciwnie, jak mówi, będzie się z nim bawił przez 12 rund i znokautuje dopiero na sam koniec żeby dać mu lekcje. Dodatkowo młodszy z braci Kliczko stwierdził, że na walkę z Anglikiem oprócz planu głównego posiada również plany: B,C,D i E. Specjalnie dla Was, przy pomocy światowej sławy szyfrantów postanowiliśmy rozwinąć te skróty. I tak plan zasadniczy, czyli A to A może się uda, BBronimy się, CCofamy się, D to głęboka Defensywa, natomiast E – szybka Ewakuacja. Tomasz Adamek w walce ze starszym z braci Kliczko zapowiada, że stawiał będzie na szybkość a pomóc w osiągnięciu zadowalającego poziomu tego atutu ma mu niska waga. Tomek zamierza ważyć w granicach 96 kg., przez co przy wielkim jak niedźwiedź Kliczce będzie wyglądał zaiste niczym gęś wyścigowa. Adamek wierzy w słowa Mike Tysona, który zwykł mawiać, że „Szybkość zabija”. Owszem różnica polega tylko na tym, że Żelazny Mike mówiąc kolokwialnie miał kowadło w łapie, Góral niestety posiada co najwyżej młoteczek opukowy.

UFC 131 czyli decyzje, decyzje i jeszcze raz decyzje, amatorzy efektownych poddań i nokautów (czyli np. ja) nie bardzo mogli znaleźć tam coś dla siebie. Fajnie, że Krzysiek Soszyński wygrał i wypadł nawet nieźle biorąc pod uwagę przerwę. A walka wieczoru? Miał być nokaut w pierwszej rundzie z jednej lub z drugiej strony, wyszła bitwa na pełnym dystansie. Carwin udowodnił, że jest twardym gościem, Dos Santos pokazał natomiast, że może mieć poważny problem w starciu z Cainem Velasquezem, skoro nie był w stanie „położyć” mocno nadszarpniętego już na początku Shane’a Carwina.

A teraz mała niczym budka telefoniczna sala w hotelu Heritage w Portlaoise w Irlandii.W ocenie polskich kibiców „rzucony na pożarcie” Kornikowi, Irlandczyk Conor McGregor odwrócił karty i ze zwierzyny przeistoczył się w myśliwego. Artur miał swoją szansę próbując udusić swojego przeciwnika, jednak Conor przetrwał i zaczął wyraźnie przechylać szale na swoją stronę. Artur sukcesywnie był rozbijany uderzeniami w dalszej fazie walki i ostatecznie przegrał w drugiej rundzie przez TKO. Ja ze swojej strony pozwolę sobie na mały apel do Panów Kawulskiego i Lewandowskiego – proponuję zaaranżować rewanż tych dwóch zawodników na polskiej ziemi. Myślę, że całkiem spora grupa kibiców poparłaby taką inicjatywę – pomyślcie Panowie.

Zeszły weekend to najazd na Polskę dwóch konkurencyjnych organizacji kickbokserskich, w Lublinie japońska K-1 w Warszawie natomiast holenderskie It’s Showtime. I trochę przykro mi to przyznać, ponieważ bardzo lubię wszelkie eventy K-1 ale It’s Showtime wyglądało o niebo lepiej, mimo że było zamknięte dla szerszego grona kibiców. Walczący na It’s Showtime zeszłoroczny finalista K-1 World MAX GP, Michał Głogowski został decyzją sędziów (po dogrywce) pokonany przez Rafała Dudka. Walka ogólnie dobra, pytanie tylko dlaczego Polacy musieli bić się między sobą? W walce wieczoru czołowy ciężki Daniel Ghita jak czołg przejechał po hałaśliwym i zuchwałym zawodniku Tureckim Erhanie Denizie. Tym samym na gali It’s Showtime w Amsterdamie zmierzy się on z Badrem Hari, który dokładnie miesiąc temu wrócił do ringu po rocznej przerwie i w swoim stylu przez TKO w pierwszej rundzie pokonał Francuza Gregorego Tony. Na pocieszenie z gali K-1 w Lublinie warto powiedzieć, że cały turniej wagi ciężkiej wygrał Tomasz Szczepkowski i to on pojedzie na turniej do Moskwy.

Osobiście nie byłem na żadnej z tych gal, ale gdybyś przed weekendem wręczył mi wejściówki na obydwa te wydarzenia, bez wahania wsiadłbym w samochód i pojechał na Warszawę, Lublin zostawiając z boku.

 

Jędrzej Kowalik

www.fight24.pl

One thought on “Fight24 – Z przymrużeniem oka: odcinek 39

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *