Co z tym boksem?

Boks to nadal pasjonujący, najbardziej popularny w sensie widowiska sport walki, nadal budzi zainteresowanie i generuje ogromne pieniądze. Walki bokserskie największych wirtuozów pięściarstwa to nadal prawdziwy zastrzyk emocji dla kibiców. Obserwując jednak wydarzenia i fakty z ostatniego okresu nie sposób nie odnieść wrażenia, że mimo wszystko „coś tu nie gra, tak jak powinno”.

Pomijając już kwestię wybitnie kulejącej wagi ciężkiej i „silnych słabością swoich przeciwników” braci Kliczko, baczny obserwator zauważy, że niższe wagi również, w ostatnim czasie nie funkcjonują tak jak powinny. Przede wszystkim kwestia pasów mistrzowskich. Kiedyś, aby naprawdę być mistrzem i żeby liczyć się we wszelkiego rodzaju rankingach musiałeś posiadać pasy. Walki unifikacyjne między zawodnikami posiadającym pasy prestiżowych federacji były priorytetowe. Zawodnicy, promotorzy wszyscy dążyli do unifikacji, dążyli do tytułu „Undisputed”, czyli niekwestionowanego mistrza posiadającego pasy trzech najważniejszych federacji (WBC, WBA i IBF). To właśnie te unifikacyjne walki skupiały największą uwagę. Dzisiaj żeby być mistrzem lub brylować w rankingach, wcale nie potrzeba już mieć pasów, wystarczy jeden byle jaki ale i tak nie jest to wymagane. Na dzień dzisiejszy lider większości rankingów Pound for Pound, Manny Pacquiao posiada tylko pas WBO w wadze półśredniej, drugi z „Wielkich Średnich” Floyd Mayweather, przez wiele lat ulubieniec federacji WBC aktualnie żadnego pasa nie posiada. Krzysztof Włodarczyk posiada właśnie pas WBC w wadze cruiser, ale nic nie wskazuje na to, aby miało dość do walki unifikacyjnej z którymś z posiadaczy pasów WBA, IBF czy chociaż WBO. Po prostu wygląda na to, że żadna ze stron nie jest tym zainteresowana. Każdy ma swoje małe „poletko” i tam sobie spokojnie działa, po prostu „jesteśmy mistrzami i niech tak zostanie jak najdłużej”. Inną sprawą jest fakt, że dzisiaj pasy są rozdawane „jak leci” i często zdarza się tak że któryś z pasów nie należy tylko do jednego prawowitego mistrza. Dla przykładu właśnie w wadze cruiser do pasa WBA prawa ma dwóch zawodników, taka sama sytuacja ma miejsce w przypadku pasa WBO wagi półciężkiej czy WBC w wadze piórkowej. Jednak zdecydowany prym w rozdawaniu pasów wiedzie aktualnie WBA, które ma po dwóch zawodników z prawem do pasa mistrzowskiego w aż dziewięciu wagach oraz po trzech (TRZECH!) zawodników z prawem do pasa mistrzowskiego w wagach: średniej, lekkiej, piórkowej i koguciej. Zatem jak może nie dojść do sytuacji, że walki o pasy tracą swoją atrakcyjność, skoro wszędzie jest cała masa „mistrzów”.

Ciekawostką jest fakt, że w momencie, kiedy coraz mniej udziału w światowym boksie zawodowym ma Don King to boks ma mniej do zaoferowania. Don King był krytykowany przez lata, mówiono, że zabija boks, że jest „rakiem, który toczy organizm zawodowego boksu”. Dziś niemal 80-letni Don King, nie działa już tak prężnie, min. właśnie ze względu na wiek oraz stan zdrowia, ale paradoksalnie im w boksie jest go mniej, tym jest gorzej. Don King był czarodziejem, który potrafił zrobić coś z niczego, wyciągał arcyciekawe walki o tytuł jak przysłowiowe „króliki z kapelusza” czy „asy z rękawa”. Był promotorem między innymi takich zawodników jak: Muhammad Ali, George Foreman, Mike Tyson, Evander Holyfield, Julio César Chávez, Roy Jones Jr, Oscar de la Hoya, Hasim Rahman, Chris Byrd czy Andrzej Gołota. King miał wpływ na zarządy wszystkich liczących się federacji, organizował walki, które elektryzowały w niesamowity wręcz sposób i generowały ogromne pieniądze. Faktycznie, jako promotor często był pozywany przez swoich zawodników za malwersacje finasowe. W sądzie skończyła się jego współpraca m.in. z Alim oraz Tysonem. Ale tego, że tworzył największe spektakle w historii tego sportu nie można mu odbierać. Dzisiaj Don King podupada już na zdrowiu, ale razem z nim a w zasadzie obok niego podupada też jakby boks. Światowy boks to jeszcze nie „kolos na glinianych nogach”, ale na pewno z lekko nadszarpniętymi fundamentami. Kiedyś usłyszałem teorię, że jeśli choruje waga ciężka to również po jakimś czasie odbija się to na niższych wagach. Pogląd ten podówczas wydał mi się nieco przewrotny i przesadzony, ale może faktycznie coś jest na rzeczy, wszak to waga ciężka budzi największe emocje. A co jeśli tych emocji po prostu brak, następuje impas, który istotnie może odbić się na całej światowej scenie bokserskiej. Wtedy potrzebna jest rewolucja! Być może dojdzie do niej już w lipcu, być może zatrzęsie się ziemia i nastanie coś nowego. Być może…

 

Jędrzej Kowalik

www.fight24.pl

12 thoughts on “Co z tym boksem?

  1. Nie zgadzam się z tym że z powodu braku Dona Kinga boks cierpi, ludzie zaczeli zauważać ile tam teatru, ustawianych walk,

    Boks w kategorii ciężkiej nie ma już nic do zaoferowania

  2. MMA zniszczy w końcu boks. Jeszcze nie teraz,a ani za rok czy dwa, ale może gdzieś pod koniec dekady ?

    Tak jak powiedział metaraon – święte słowa ziomuś.

    Teraz ludzie inaczej myślą.

  3. przyczyna jest prosta coraz mniej zawodnikow zajmuje sie boksem i wybiera mma ale tez ci ktorzy sa obecni w HW sa ciency gdzie im do bowe tysona czy lewisa. Chociaz lubie adamka to powiem wam szczerze ze w latach 90 bylby ogorkiem w HW. Dla boksu dobra bylaby wygrana Hayea z Wladkiem bo bedzie jakas sensacja itp… Tak sie sklada ze chociaz walki kliczkow sa nudne to je ogladam i wiecie co wam powiem z nimi od kiedy sa championami nawet nikt do tej pory nie wygral rundy!!! poprostu szok.. .

  4. Przyczyna jest taka, że żyjemy w czasach bylejakości, boks – coraz słabsi mistrzowie, podobnie w innych sportach, sztuce, muzyce etc. Powiem przewrotnie- oby MMA nie podzieliło losu przewrotnej gwiazdy, przed wcześnie zgasłej.( W latach 90 mieliśmy super gwiazdy, rozpoznawalne wszędzie, teraz mamy 1500 organizacji, a prawdziwymi gwiazdami, co więcej postaciami, są starzy wyjadacze zmierzający powolutku do kresu kariery.) I nie oszukujmy się, MMA jako sport XX i XXI wieku( już burzą się zwolennicy historii Starożytnej Grecji i Pankrationu), jest tworem wyłącznie medialnym i telewizyjnym i nie czerpie z zaszłości, zresztą jest to niemożliwe, a kto tak uważa, może równie dobrze wierzyć, że sądy skorupkowe można stosować w dzisiejszej demokracji.
    Jestem pod wrażeniem walki Machida – Couture, technika Machidy, oznaczać może tylko jedno i być może wyznaczy taką linię- powrót do korzeni w sztukach walki, a przynajmniej spojrzenie, że stare techniki i klasyczne style nadal posiadają spory potencjał.

  5. Ja tez tak sadze ze MMA wyprze box. Z czego sie ciesze gdyz MMA jest wedlug mnie o wiele bardziej ciekawsze… UFC wessalo juz WEC i STRICKEFORCE. Moze i zje kiedys Bellatora i bedziemy mieli jedna swiatowa lige i UNDISPUTED MISTRZA. A za iles lat mysle gdy i MMA zacznie sie nudzic to zaczna pojawiac sie brutalniejsze odmiany sportow walki. I beda walki jak w Mad Maxie czy innych filmach z przyszlosci…ze z czasem co raz bardziej beda popularne coraz to bardziej brutalne i prymitywne walki….

  6. jak dla mnie jednym z nie wielu dziś bokserów naprawde wartych oglądania jest Sergio Martinez, poza tym Hopkins, Paqiao… obecnie może 5ciu zawodników w boksie chce toczyc walki z przeciwnikami na swoim poziomie, a to co robią federacje to już jakiaś totalna komedia. Wole boks od mma, ale uważam że dobrze sie dzieje, że mma wypycha boks. Mam nadzieje że dojdzie do sytuacji, w której większość federacji bokserskich upadnie i zostanie tylko jedna, z tylko jednym tytułem mistrzowskim, wtedy nie będzie wątpliwości i boks ożyje na nowo. Lubie mma i chciałbym aby doszło do sytuacji w której mma i boks beda mniej więcej równie popularne, ale w której to wszystko nie będzie aż tak komercyjne, bo jak teraz to trudno sie połapać kto jest kim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *